fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki znowu próbują ugód z frankowiczami

Adobe Stock
Sektor chce przeciwdziałać dużym stratom, szukając porozumień i zmniejszając liczbę pozwów. Ale na razie przełomu nie będzie, bo oczekiwania klientów i możliwości banków mocno się różnią.

Millennium rozsyła klientom mającym frankowy kredyt mieszkaniowy propozycję ugody. Badanie obrazujące oczekiwania swoich frankowiczów szykuje Raiffeisen. Inne banki także rozważają sposoby rozbrojenia frankowej bomby prawnej – wynika z informacji „Rzeczpospolitej".

Niezłe warunki

Spłacalność hipotek frankowych wciąż jest całkiem dobra, choć bankowcy obawiają się, że pandemia (umocnienie kursu CHF, pogorszenie sytuacji na rynku pracy, wakacje kredytowe) ją pogorszy. Głównym powodem prób zawarcia przez banki porozumień z klientami są kwestie prawne: liczba pozwów kierowanych do sądów przeciw bankom w ostatnich miesiącach (ostatnio tylko przez kwartał toczących się spraw przybyło o 35 proc.) i rosnący udział spraw wygrywanych przez klientów (w ostatnich miesiącach sięgał 80–90 proc.).

– To powoduje, że banki muszą zwiększać rezerwy, co przy niemal zerowych stopach procentowych i wzroście kosztów ryzyka innych kredytów mocno uderza w ich wyniki. Poza tym obawiamy się, że najbliższe rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego i TSUE w sprawach frankowych jeszcze pogorszą sytuację banków, dodatkowo ułatwiając klientom wygrywanie w sądach, co z kolei napędziłoby kolejną falę pozwów – mówi jeden z bankowców, pragnący zachować anonimowość. Szczególne obawy branża ma wobec rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego w siedmioosobowym składzie, które mogłoby stanowić zasadę prawną, na którą mogłyby się powoływać sądy powszechne i która byłaby wiążąca w sprawach frankowych. Przez to klientom jeszcze łatwiej byłoby walczyć z bankami. Te w razie pozwania czy złożenia reklamacji być może nawet nie podejmowałyby wtedy obrony umów w sądzie. Z naszych informacji wynika jednak, że na razie w harmonogramie posiedzeń Sądu Najwyższego w pełnym składzie nie ma punktu dotyczącego sporu frankowego.

Jak wynika z naszych informacji, propozycje ugód z Millennium są bardzo różne. Niektórym klientom oferowane są bardzo mało atrakcyjne warunki, np. przewalutowanie po bieżącym średnim kursie NBP, innym po kursie CHF/PLN w okolicach nawet 3–3,2 zł (rynkowy to teraz 4,16). W tym drugim przypadku saldo klientów zmalałoby więc o 20–30 proc. wobec aktualnego, dodatkowo bank proponuje obniżenie marży z około 1,3 proc. do 0,6 proc., co po przejściu na WIBOR dałoby oprocentowanie rzędu 0,8 proc. i ratę miesięczną niższą o paręset złotych niż do tej pory. Jest jednak pewien haczyk: klient musi zachować warunki w tajemnicy i przyznać, że jest świadomy możliwości uznania przez UOKiK i sądy klauzul w jego umowie za niedozwolone, czyli niewiążące konsumenta. „Będąc świadomym wątpliwości prawnych odnośnie skuteczności i ważności poszczególnych postanowień umowy kredytu, jak również tej umowy w całości, jego wolą jest niekwestionowanie postanowień umowy" – czytamy w propozycji banku.

Millennium nie komentuje warunków propozycji. Deklaruje, że zawsze rozmawiał z klientami. „W latach 2010–2015 byli zainteresowani głównie zmianą nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu, a w latach 2015–2020 przede wszystkim dokonaniem wcześniejszej spłaty, więc pytali, czy możemy zaoferować lepszy kurs. W tym roku, ze względu na znaczny spadek stawki WIBOR, szukają głównie przewalutowania kredytu na złote, eliminując ryzyko walutowe i utrzymując i tak niską miesięczną ratę. Nasza propozycja jest przygotowana dla każdego klienta indywidualnie. Nie robimy rozróżnienia, czy klient jest czy nie jest z nami w sporze sądowym" – zaznacza bank.

Duże oczekiwania

Problem w tym, że im wyższa korzyść dla klientów, tym większy koszt banków, a oczekiwania frankowiczów zostały bardzo rozbudzone. Kiedyś przez polityków obiecujących ustawę, dziś przez prawników. W 2017 r. PKO BP i Raiffeisen sprawdzały wśród swoich frankowych klientów zainteresowanie ofertą polegającą na umorzeniu odpowiednio 20 proc. i 30 proc. długu, aby po konwersji na złote miesięczna rata nie urosła. Odzew był słaby, zainteresowanie wyraziło ledwie kilka procent z nich.

– Teraz oczekiwania klientów są prawdopodobnie jeszcze wyższe, co częściowo jest uzasadnione, biorąc pod uwagę korzystną dla nich linię orzeczniczą. Aby ugoda była skuteczna, musi być dla frankowiczów bardzo korzystna, co wiązałoby się z dużymi kosztami dla banków. A tych nie stać na masowe przewalutowania, szczególnie gdyby były skumulowane w czasie. Dlatego ugody będą raczej rzadkością, nie spodziewam się nagle przełomu i masowych ugód – dodaje nasz rozmówca.

Wcześniej analitycy szacowali, że przewalutowanie hipotek frankowych po kursie z dnia zaciągnięcia w skali całego sektora kosztowałoby 25–30 mld zł.

To już kolejna przymiarka sektora do porozumień, do których nawoływał rzecznik finansowy. Santander prowadził na początku roku badania ankietowe mające pokazać oczekiwania klientów. Z naszych informacji wynikało, że także PKO BP rozważa wyjście z ofertą ugód. Banki zdały sobie sprawę, że będą musiały ponieść koszty przegrywanych sporów, więc te w lepszej sytuacji pod względem bilansu i wyników mogą zacząć oferować atrakcyjniejsze niż do tej pory warunki ugód. Być może będą stopniowo podnosić atrakcyjność ofert, które pewnie nie zostaną skierowane do wszystkich, ale do wybranej grupy klientów. Zbyt hojna propozycja początkowa może skłonić do działania tych, którzy nie zastanawiali się nad pójściem do sądu.

Nadzór popiera porozumienia

Urząd Komisji Nadzoru Finansowego podkreśla, że popiera każdą polubowną, pozasądową formę rozwiązywania sporów między podmiotami rynku finansowego a klientami w formule akceptowalnej przez obie strony. – Do właściwości organu nadzoru nie należy jednak żadna formalna akceptacja potencjalnych rozwiązań ugodowych pomiędzy bankiem a kredytobiorcą. Przy KNF działa natomiast Sąd Polubowny, który jest sądem właściwym do rozpoznawania sporów między uczestnikami rynku finansowego, w szczególności między podmiotami podlegającymi nadzorowi KNF a ich klientami – mówi Jacek Barszczewski, rzecznik UKNF. Przypomina, że w ramach dbałości o stabilność sektora wymaga od banków frankowych odpowiednich kapitałów własnych – głównie chodzi o tzw. domiar kapitałowy. Regulatorzy podwyższyli w 2017 r. wagi ryzyka hipotek tego typu ze 100 proc. do 150 proc., co miało wpływać na skłonność banków do eliminacji z bilansów tych kredytów dzięki negocjacjom z klientami i przewalutowaniom, ale okazało się mało skuteczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA