fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Bankowe różnice w polityce dotyczącej spreadów i spłat kredytów utrudniają realizację ustawy frankowej

Bloomberg
Banki nie stosowały jednolitej polityki w sprawie spłaty kredytów walutowych i spreadów. To utrudnia realizację założeń ustawy frankowej.

Projekt złożony w Sejmie przez Kancelarię Prezydenta zakłada zwrot klientom nadpłat wynikających ze spreadów kursowych stosowanych przez banki (czyli różnic między kursem kupna przy wypłacie kredytu i kursem sprzedaży waluty stosowanym do przeliczania miesięcznych rat). Spready wpływały na wysokość każdej raty i zwiększały obciążenia kredytobiorców.

W niektórych bankach różnice te sięgały nawet kilkunastu procent (najwyższe stosowały banki z grupy Getin). Ustawa, na mocy której banki mają zwrócić te nadpłaty, obejmuje wszystkie umowy zawarte przed 26 sierpnia 2011 roku, bo wówczas weszła w życie tzw. ustawa antyspreadowa, która gwarantowała kredytobiorcom możliwość spłaty rat bezpośrednio w walucie, bez dodatkowych kosztów. Kredytobiorca zyskał wtedy możliwość kupna waluty po innym kursie niż oferowany przez bank.

Przedstawiciele Deutsche Banku podkreślają, że jego klienci taką możliwość mieli już wcześniej. – Deutsche Bank od 2002 roku umożliwiał kredytobiorcom walutowym regulowanie zobowiązań bezpośrednio w walucie. Część klientów składała wniosek o aneks do umowy, część natomiast na bieżąco decydowała o spłacie konkretnej raty we frankach czy w euro, dokonując wpłaty środków bezpośrednio na rachunek kredytu – tłumaczy Sabina Salamon, rzeczniczka Deutsche Banku. Jak wyjaśnia, spłata kredytów walutowych w banku odbywała się i nadal odbywa się po kursie sprzed dwóch dni przed datą wymagalności raty. W momencie wejścia w życie ustawy antyspreadowej w Deutsche Bank ok. 35 proc. klientów posiadających kredyty we frankach, w euro czy w dolarach dokonywało spłat walutowych.

Z bezpośredniej spłaty w walucie, jeszcze przed ustawą antyspreadową, korzystała także spora grupa klientów DNB. – Klienci mieli możliwość spłacania kredytów w walucie kontraktu, co było zapisane w umowie. Oczywiście nie ponosili żadnych dodatkowych opłat z tego tytułu. W latach 2009–2011 z takiej możliwości korzystało ok. 40 proc. kredytobiorców, a aktualnie jest to około 60 proc. – wyjaśnia Katarzyna Żądło, rzeczniczka DNB. Ten bank udzielał głównie kredytów w euro.

To jednak wyjątki, bo najczęściej możliwość spłat w danej walucie wiązała się z dodatkowymi opłatami. – Jak większość banków w tamtym okresie, również i Getin Noble Bank pobierał opłatę za tego typu operację. Wynosiła ona 0,8 proc. salda kredytu z dnia sporządzenia aneksu – tłumaczy Wojciech Sury, rzecznik Getin Banku. Część banków przed wejściem w życie tzw. ustawy antyspreadowej w 2011 roku umożliwiała spłatę kredytów hipotecznych w walucie tylko w formie bezgotówkowej, co wiązało się z wysokimi kosztami przelewów w obcej walucie.

W przypadku Banku BPH (przed połączeniem z GE Money Bankiem) istniała możliwość spłacania kredytu bezpośrednio w jego walucie. Klient mógł wybrać taką opcję, podpisując umowę lub później, dokonując odpłatnego aneksu. Natomiast w GE Money Banku klienci spłacali kredyty walutowe tylko w złotówkach. W przypadku Millennium, gdy klient chciał spłacać kredyt w walucie, to, podpisując umowę, nie ponosił opłat, gdy decydował się później bank pobierał jednorazową opłatę za zmianę rachunku do obsługi kredytu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA