fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki kalkulują koszty porozumień z kredytobiorcami

Adobe Stock
Zawarcie ugód z klientami skutkować może odpisem 35 proc. wartości portfela frankowych kredytów. Na razie większość banków odwleka rozpoczęcie programu.

Kolejni kredytodawcy przedstawiają szacunki kosztów ugód z klientami spłacającymi frankowe kredyty mieszkaniowe. Chodzi o propozycję szefa Komisji Nadzoru Finansowego, która zakłada przewalutowanie tych kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia i przeliczenie ich tak, jakby od początku były złotowe.

Miecz Damoklesa

Całość kosztów takich operacji mają ponieść banki. Dzięki temu usunęłyby narastające ryzyko prawne dotyczące tych hipotek. Nad branżą już teraz unosi się miecz Damoklesa, bo systematycznie przybywa pozwów kierowanych przeciwko nim przez frankowiczów i zdecydowaną większość spraw przegrywają. Skutki tego widać w stale rosnących rezerwach banków na te sprawy. Ryzyko to może się jeszcze zwiększyć, bo na 25 marca zaplanowano posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, której uchwała prawdopodobnie będzie korzystna dla frankowiczów i jeszcze zwiększy falę pozwów i negatywnych skutków finansowych dla branży.

Alternatywą są porozumienia. Santander Bank Polska szacuje w raporcie rocznym, że koszt ugód z frankowiczami i konwersji według pomysłu KNF wyniósłby w przypadku jego grupy kapitałowej 3,5 mld zł (2,7 mld zł na poziomie jednostkowym). To przy założeniu, że wszyscy aktualni klienci frankowi wzięliby udział w konwersji. Kalkulacja została wykonana według kursu 4,15 PLN/CHF, czyli zbliżonego do obecnego. Bank ma 9,8 mld zł tych hipotek (6,7 proc. jego portfela brutto), co oznacza, że odpis dotyczyłby 36 proc. wartości czynnego portfela frankowego. To wskaźnik spójny z szacunkami grupy roboczej, która pod auspicjami KNF pracuje nad wypracowaniem ugód. Mówiły one, że powszechne porozumienia kosztować będą sektor 30–40 mld zł brutto (takie kredyty są w Polsce warte 97 mld zł). Santander na koniec roku miał ponad 600 mln zł rezerw utworzonych na sprawy frankowe.

Millennium w raporcie rocznym szacuje, że objęcie całego jego portfela frankowego ugodami spowodowałoby koszt brutto między 4,1 mld zł a 5,1 mld zł. Bank ten ma 14,3 mld zł hipotek frankowych (20 proc. portfela brutto), co oznacza, że porozumienia z frankowiczami przyniosłyby odpis od 29 proc. do 36 proc. Millennium pokazało też szacunki kosztów w razie realizacji scenariusza raczej mało prawdopodobnego, czyli zastąpienia klauzul niedozwolonych średnim kursem NBP. W takim scenariuszu koszt mógłby wynieść tylko 0,5–0,6 mld zł. Na koniec roku Millennium miało 0,96 mld zł rezerw na hipoteki frankowe.

Wcześniej także mBank podał szacunki kosztów. W jego przypadku łączny potencjalny wpływ przewalutowania kredytów walutowych według propozycji KNF szacuje się na 4,7 mld zł w przypadku konwersji tylko portfela aktywnego i na 5,4 mld zł w przypadku konwersji 100 proc. portfela aktywnego i spłaconego. Bank ma 13,6 mld zł hipotek frankowych (12 proc. jego kredytów brutto), więc musiałby odpisać z powodu ugód 35 proc. czynnego portfela. W razie zastosowania średniego kursu NBP oszacował koszt na 0,8 mld zł. Na koniec 2020 r. mBank miał 1,5 mld zł rezerw na franki.

Z kolei ING BSK zwiększył rezerwy do 325 mln zł, co stanowi 36 proc. jego portfela frankowego, i wskazuje, że poważnie przygotowuje się do ugód. Pekao zwiększył rezerwy na te kredyty do 436 mln zł i choć stanowi to tylko 15 proc. jego portfela frankowego, to uznał, że to kwota zbliżona do oszacowanego wpływu ugód aktywnych kredytów na wynik netto. To może być nie w pełni porównywalna wartość, bo wspomniane banki podawały koszty brutto, jednak w Pekao koszt ten może być niższy ze względu na strukturę portfela (więcej kredytów sprzed silnej deprecjacji franka, czyli udzielonych przy kursie CHF/PLN w okolicach 2,6).

Mało deklaracji

PKO BP oszacował, że konwersja wszystkich czynnych frankowych hipotek na kapitały wyniosłaby 4,9–5,5 mld zł. Lider polskiego sektora bankowego ma 21 mld zł tych kredytów, więc kwoty te wydają się niskie (jedna czwarta frankowego portfela). PKO BP podał jednak kwotę netto, czyli pomniejszoną o podatek, a także rezerwy na sporne kredyty (bank ma ich 1,4 mld zł). Gdyby przyjąć wskaźnik 35-proc. odpisu, koszt brutto ugód całego czynnego portfela wyniósłby w PKO BP około 7,4 mld zł.

Ten bank jest liderem grupy roboczej pracującej nad ugodami z frankowiczami i jako pierwszy zadeklarował przystąpienie do programu oraz rozpoczął pilotaż. Gotowe do tego są także Pekao i ING Bank Śląski. Pozostałe banki działają na razie zachowawczo.

Santander oświadczył, że w pierwszym półroczu planuje testy zawierania ugód i w zależności od wyników możliwe są dalsze kroki, takie jak pilotaż na wybranej próbie kredytobiorców. „Całościowy wynik prac będzie stanowił istotny wkład do podjęcia decyzji odnośnie do przystąpienia do zawierania ugód w szerszym wymiarze" – podał bank. Millennium zapowiedziało, że w ramach analizy możliwości zaproponowania ugód z kredytobiorcami frankowymi zgodnie z propozycją KNF przeprowadzi badanie opinii wśród swoich klientów, a także test operacyjny na niewielkiej grupie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA