fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jerzy Haszczyński: Robimy za Iran Europy. Niełatwo to zmienić

Podejście do społeczności LGBT stało się polem najostrzejszego starcia politycznego, w którym ze strony obozu rządowego padały porównania do bolszewizmu.
Fotorzepa/ Piotr Guzik
Polska ma fatalny wizerunek. Polacy muszą się liczyć z tym, że nie pozbędą się go przez długie lata. Ale trzeba próbować. Na początek wyciągnąć wnioski.

Polska jawi się jako kraj nieczuły na krzywdę innych, egoistyczny, nienawistny wobec uchodźców, odmiennych, obcych. Elektorat zwycięzcy wyborów prezydenckich ma w zagranicznej telewizji twarz bezzębnego wieśniaka z rozpadającej się chałupy.

A rozliczenia z Holokaustem ilustruje obrazek sprzed dwóch lat z Monachium, ze szczytu afery o ustawę o IPN: kanclerz Austrii, uśmiechnięty i ze spokojem obserwujący, jak premier Polski pogrąża nas, nieumiejętnie walcząc z zarzutami o gorliwą kolaborację Polaków z Hitlerem.

Teraz przychodzi list od zagranicznych dyplomatów, którzy chcą nas uświadamiać – naprawdę jest w nim mowa o uświadamianiu – w sprawie problemów, które dotykają społeczności LGBT. Jak to możliwe, że ta właśnie kwestia zjednoczyła ambasadora Wenezueli z ambasadorami USA i wielu państw europejskich, które nie uznają przecież władz reprezentowanych przez wenezuelskiego dyplomatę? Jak to możliwe, że nowa ambasador Wielkiej Brytanii, bliskiego sojusznika, zaczyna misję w naszym kraju od wyrażenia dumy z tego, że jest sygnatariuszem listu, w którym uświadamia się tubylców?

To jest możliwe z kilku powodów. Jeden jest związany z postawą obecnych władz wobec LGBT. I na to Polacy, także obecne władze, mogą mieć wpływ. Podejście do społeczności LGBT stało się polem najostrzejszego starcia politycznego, w którym ze strony obozu rządowego padały porównania do bolszewizmu. Przede wszystkim zaś pojawiła się atmosfera przyzwolenia na wytykanie inności.

Naiwne jest zakładanie, że wraz z pożegnaniem PiS cały świat uzna nas za wzór cnót. Nasz zły wizerunek jest bowiem wygodny dla najsilniejszych graczy Zachodu, którzy nie lubią nowej konkurencji, a emancypacja Polski i coraz większa dbałość o własne interesy są raczej cechą stałą.

Co można zrobić? Nie należy liczyć na reklamy wykupione w czołowych gazetach Zachodu ani superprodukcje o polskich superbohaterach. PiS powinien wyciągnąć wnioski z tego, jak używanie ostrego, stygmatyzującego języka szkodzi, i już teraz dokonać zmiany. W sprawach LGBT – na początek stanowczo reagując na przypadki prześladowań czy dyskryminacji – podobnie w innych. Dlaczego Polacy mają być symbolem niechęci wobec imigrantów z innych kręgów kulturowych, skoro prawie nikt ich w Europie nie chce? Mające najlepszy wizerunek kraje debatują jedynie, czy przyjąć gromadkę sierot, a nie dziesiątki milionów ofiar wojen. Polska, nie tylko ze względu na image za granicą, może i powinna dać schronienie grupie najbardziej potrzebujących uchodźców.

Na dłuższą metę w Polsce powinniśmy osiągnąć kompromis w sprawie LGBT, taki, jaki mamy z aborcją. Radykałów nie zaspokoimy, chodzi o znalezienie rozwiązania akceptowalnego dla większości i trwałego na dekady. Pewnie jakiejś formy partnerstwa rejestrowanego, bez prawa do adopcji.

O takich problemach trzeba dyskutować w spokoju i odpowiedzialnie. I to musi trwać, tak jak poprawianie wizerunku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA