Z ustaleń wynika, że do zdarzenia doszło około miesiąc temu. Według nieoficjalnych informacji przyczyną był błąd ludzki. Nieprawidłowość miała zostać bardzo szybko wykryta przez zespół embriologów.

Jak przekazali rozmówcy redakcji, pacjentce podano zarodek należący do innej pary. Szpital Południowy podkreśla jednak, że zadziałały procedury bezpieczeństwa i nie doszło do ciąży.

Placówka zgłosiła incydent do Ministerstwa Zdrowia jako zdarzenie niepożądane, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Z nieoficjalnych ustaleń wynika również, że osoba odpowiedzialna za błąd została odsunięta od pracy.

Czytaj więcej

Donald Tusk daje minister zdrowia i NFZ czas do wtorku. Możliwe „decyzje personalne”

Nieoficjalnie: problem mógł dotyczyć pacjentek o podobnych danych

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, sprawa mogła dotyczyć pacjentek o zbieżnych danych osobowych. Do błędu miało dojść na etapie identyfikacji zarodka i jego rozmrożenia.

Rozmówcy Rynku Zdrowia podkreślają, że choć takie sytuacje należą do rzadkich, są jednocześnie uznawane za jedne z najpoważniejszych zdarzeń niepożądanych w medycynie rozrodu. Zwracają uwagę, że podobne przypadki opisywano już w literaturze medycznej, a ich przyczyną najczęściej okazuje się czynnik ludzki.

System raportowania takich zdarzeń ma służyć nie tylko ich rejestrowaniu, ale także analizie przyczyn i wdrażaniu rozwiązań, które pozwolą uniknąć podobnych incydentów w przyszłości.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Szpital objął wsparciem obie pary

Z informacji uzyskanych przez Rynek Zdrowia wynika, że obie pary zadeklarowały chęć dalszego pozostania pod opieką ośrodka. Szpital miał zapewnić wsparcie obu kobietom oraz ich bliskim.

Redakcja zwróciła się także do Rzecznika Praw Pacjenta. Jak przekazano, do Biura RPP nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące nieprawidłowości związanych z procedurą in vitro w Szpitalu Południowym.

Sprawa będzie teraz szczegółowo analizowana przez Ministerstwo Zdrowia. Wyniki kontroli mają odpowiedzieć na pytania dotyczące przyczyn incydentu, ewentualnych zaniedbań oraz skuteczności obowiązujących procedur bezpieczeństwa.

Jak podkreśla sam szpital, już samo zgłoszenie sprawy do resortu jako zdarzenia niepożądanego ma świadczyć o podjęciu działań zmierzających do transparentnego wyjaśnienia sytuacji.

Czytaj więcej

Prosektorium jak prywatny biznes. Nowe zarzuty wobec Szpitala Południowego

Podobne przypadki zdarzały się już wcześniej

To nie pierwszy tego rodzaju incydent opisywany w Polsce. Jedna z najgłośniejszych spraw dotyczyła 2014 roku i kliniki ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Wówczas, wskutek niezastosowania procedur, pacjentka urodziła dziecko, które biologicznie nie było jej dzieckiem. Nasienie jej męża połączono bowiem z komórką jajową innej kobiety. Dziecko przyszło na świat z wadami genetycznymi.

W tamtej sprawie Ministerstwo Zdrowia rozwiązało z kliniką w Policach umowę na realizację świadczeń w ramach rządowego programu in vitro i nałożyło na placówkę karę finansową w wysokości 10 proc. wartości kontraktu, czyli 76 tys. zł. Kilka miesięcy później, w lutym 2015 roku, Senat Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie zdecydował o zamknięciu kliniki.

Kolejny przypadek miał miejsce 31 marca 2022 roku w łódzkiej klinice Salve Medica. Sprawa została opisana przez media ponad rok później. Pacjentce podano wówczas do macicy zarodek należący do innej kobiety leczącej się w tej samej placówce.

Czytaj więcej

Afera w Szpitalu Południowym. Nowe zarzuty wobec dr. Emila Jędrzejewskiego

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia

„Informujemy, że do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła informacja o wystąpieniu istotnego zdarzenia niepożądanego związanego ze stosowaniem komórek rozrodczych i zarodków w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji w Warszawskim Szpitalu Południowym” – odpowiada MZ na pytanie „Rz” dotyczące tego zdarzenia.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami niezwłocznie wszczęta została procedura kontrolna, w której udział wezmą zarówno eksperci merytoryczni, jak i pracownicy Ministerstwa Zdrowia. Kontrola rozpoczęła się 2 lipca i powinna potrwać do 30 września, przy możliwości jej ewentualnego przedłużenia.

Każda tego typu sytuacja jest traktowana z najwyższą powagą i podlega szczegółowej weryfikacji i analizie. Podejmowane są zatem wszelkie działania przewidziane w prawie, które pozwolą wyjaśnić okoliczności sprawy. Ewentualne decyzje, w tym w szczególności co do działań korekcyjnych, korygujących czy zapobiegawczych, zostaną podjęte po zakończeniu kontroli i analizie ustaleń” – zapewnia MZ.