Proces dotyczy decyzji z kwietnia 2022 r. Ówczesny rząd odmówił przyjęcia kolejnej transzy szczepionek na Covid-19, wskazując m.in. na brak zapotrzebowania oraz ryzyko niewykorzystania dostaw. Mimo to Pfizer domaga się zapłaty, a stawką może być nawet ok. 6 mld zł.
Pfizer kontra Polska. Prawdopodobna ugoda?
Zdaniem prof. Roberta Grzeszczaka, spory wynikające z umów finansowanych ze środków publicznych nie są niczym nadzwyczajnym, zwłaszcza w realiach pandemicznych. W tym przypadku mamy jednak do czynienia ze szczególnie skomplikowanym splątaniem wielu elementów prawnych, które muszą być oceniane indywidualnie. Kluczowe jest m.in. pytanie, na ile argument nadzwyczajnej zmiany okoliczności w momencie zawierania i wykonywania umów okaże się dla sądu przekonujący.
Z dostępnych informacji wynika, że jednym z kluczowych argumentów strony polskiej jest teza, że producent nie poniósł strat w deklarowanej wysokości, ponieważ nie doszło do faktycznej produkcji i dostarczenia części szczepionek. Na naszą korzyść działa też fakt, że w tego typu sprawach to powód musi wykazać nie tylko to, że doszło do niewykonania umowy, lecz także rzeczywisty rozmiar szkód.
Prof. Grzeszczak podkreśla, że spór stanie się ważnym testem relacji między państwami a globalnymi koncernami farmaceutycznymi. Dodaje, że w tego typu postępowaniach często realnym scenariuszem nie jest klasyczny wyrok, lecz ugoda – zwłaszcza gdy stawka finansowa jest wysoka, a sprawa dotyczy zdarzeń o charakterze nadzwyczajnym, takich jak pandemia.
Czytaj więcej: Ryzyko reputacyjno-budżetowe – każda ze stron może je stracić. Prawnik komentuje proces Pfizer–Polska