Fundacja od początku działalności przebadała blisko 19,5 tys. dzieci w całej Polsce. U 77,3 proc. badanych z różnych grup wiekowych stwierdzono próchnicę, u 55,8 proc. – wadę zgryzu. Tylko w samym Słupsku, gdzie fundacja zbadała ponad 3 tys. uczniów szkół podstawowych, próchnicę wykryto u 86 proc. z nich.

– 1457 ma przynajmniej jeden ząb z próchnicą, 1857 – przynajmniej jeden ząb z wypełnieniem, a 72,6 proc. wadę zgryzu – mówi „Rzeczpospolitej" Violetta Karwalska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta Słupska. – Myślę, że przykład Słupska odzwierciedla to, jaki jest stan jamy ustnej dzieci w całej Polsce.

Emma Kiworkowa-Rączkowska, wiceprezes Fundacji Wiewiórki Julii, zwraca uwagę, że dzieci nie mają wiedzy o prawidłowej higienie jamy ustnej. – W specjalnej ankiecie, jaką wypełniają diagnozowani przez nas pacjenci, ośmioro na dziesięcioro dzieci zaznaczyło, że nieregularnie myje zęby. A pytane przez nas rzadko które mówiło, że używa szczoteczki dwa razy dziennie – mówi. Dodaje, że problem leży też w świadomości rodziców. – Zdarzyło nam się dziecko z 18 ubytkami. Rodzic powiedział, że był u stomatologa, ale usłyszał, że to zęby mleczne, których się nie leczy.

Leczenia wymagają także mali pacjenci w śpiączce farmakologicznej z warszawskiej kliniki Budzik. – Dzieci mają np. aparat ortodontyczny, który trzeba zdjąć, lub ubytek, który daje dolegliwości bólowe – mówi Emma Kiworkowa-Rączkowska. Fundacja objęła opieką już 48 pacjentów kliniki. – Wolontariusze pojawiają się u nas co miesiąc. Robią przeglądy zębów naszych pacjentów, uczą ich rodziców, jak dbać o higienę, i uświadamiają, dlaczego jest to takie ważne – mówi Andrzej Goliszek, koordynator medyczny fundacji „Akogo".

Alarmujące statystyki fundacji pokrywają się z badaniami Ministerstwa Zdrowia. Według monitoringu stanu zdrowia jamy ustnej populacji polskiej w latach 2013–2015 odsetek dzieci w wieku pięciu lat bez próchnicy nie przekracza 20 proc. Raport pokazuje też, że u polskich sześciolatków próchnica występuje częściej niż u ich rówieśników m.in. z Bośni i Hercegowiny, Ugandy, RPA. Tymczasem cel Światowej Organizacji Zdrowia do realizacji dla wszystkich krajów europejskich do 2020 r. zakłada, że odsetek dzieci sześcioletnich bez próchnicy osiągnie 80 proc.

Fundacja Wiewiórki Julii na razie jeździ po Polsce samochodami z jednorazowym sprzętem do diagnostyki. W planach ma zakup dentobusu, czyli mobilnego pojazdu z gabinetem i zespołem stomatologów.

– Byłby wyposażony w sprzęt do diagnostyki oraz dwa stanowiska do leczenia zębów – mówi Emma Kiworkowa-Rączkowska. Dentobus miałby stacjonować w jednym miejscu przez miesiąc. Fundacja w pierwszej kolejności chce wrócić w rejony, które już odwiedziła, czyli m.in. do Słupska.

Jednak zakup dentobusu to ogromny koszt. – Jeden dentobus kosztuje ok. 2 mln złotych. Jego roczne utrzymanie – drugie tyle – mówi Emma Kiworkowa-Rączkowska. – W optymistycznym wariancie kupimy pojazd w czerwcu, a najdalej pod koniec tego roku – dodaje.

Fundacja Wiewiórki Julii stara się namówić prywatne kliniki i gabinety stomatologiczne w całej Polsce, by tygodniowo przez jedną–dwie godziny pro bono badały i leczyły dzieci z ubogich rodzin, których nie stać na płatną wizytę u dentysty.