Polki wciąż rodzą dzieci w nikomu niepotrzebnym bólu

Bez zmian systemowych życzenie porodu ze znieczuleniem, to jak gra w rosyjską ruletkę.

Aktualizacja: 10.08.2023 12:58 Publikacja: 10.08.2023 03:00

Polki wciąż rodzą dzieci w nikomu niepotrzebnym bólu

Foto: Adobe Stock

Media od kilku dni komentują szokujące dane z raportu NFZ. Wynika z nich, że w zeszłym roku tylko 14 proc.porodów – z wyłączeniem cesarskich cięć – odbyło się ze znieczuleniem.

Poniżające traktowanie w czasie porodu

Rzecznik praw obywatelskich już kilka lat temu alarmował o konieczności zmiany. – Każdorazowe zmuszanie pacjentki do porodu bez znieczulenia, gdy nie ma przeciwwskazań zdrowotnych, może być uznane za przejaw nieludzkiego i poniżającego traktowania – wskazywał RPO, powołując się przy tym na konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Teraz Biuro RPO wskazuje, że trzeba ponowić działania.

Ekspertki również oceniają, że pobyt na polskich porodówkach to dla wielu kobiet wciąż czas wielkiej niepewności. Zdaniem adwokatki Darii Skrzypczak-Kozikowskiej wyniki raportu obnażyły, jak nierówny dostęp do usług medycznych i opieki zdrowotnej mają rodzące kobiety w naszym kraju. Mimo że teoretycznie mają prawo do bezpłatnego znieczulenia, a także składania skarg na nieuzasadnioną odmowę jego podania lub niepoinformowanie o możliwych metodach łagodzenia bólu.

Czytaj więcej

Joanna Kalinowska: Piekło kobiet przez niedofinansowanie systemu

Ekspertka precyzuje, że prawo stoi po stronie rodzących – można się powołać na Konstytucję RP, ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, europejską konwencję praw człowieka czy rozporządzenia ministra zdrowia, które mają gwarantować przestrzeganie standardów opieki okołoporodowej.

– Kłopot mamy z egzekwowaniem naszych praw – mówi.

– W mojej ocenie nieinformowanie pacjentek w odpowiednim momencie o przysługującym im prawie do bezpłatnego znieczulenia jest dzisiaj najczęstszym naruszeniem. Nie można przerzucać na pacjentkę odpowiedzialności za pilnowanie czasu i decydowanie o tym, kiedy podać znieczulenie czy jakimi metodami pacjentka będzie mogła uśmierzyć swój ból, a później odmawiać jej podania znieczulenia, argumentując na przykład, że za późno o nie poprosiła – zaznacza Daria Skrzypczak-Kozikowska.

Za brak znieczulenia płacą rodzące

Na sprawę odmawiania znieczulenia jednoznacznie patrzy adw. Kamila Ferenc. – Jest to naruszenie prawa do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej – mówi, przywołując ustawę o prawach pacjenta. – Skazywanie rodzących na ból, mimo iż istnieją powszechne na całym świecie medyczne metody łagodzenia tego bólu, jest nieludzkim i poniżającym traktowaniem – dodaje.

W opinii ekspertki odmowa podania znieczulenia z powodu braku wystarczającej liczby anestezjologów to problem systemowy.

– Pacjentki nie powinny ponosić kosztów braków kadrowych. Może rozwiązaniem byłaby zmiana programów szkolenia na specjalizacji ginekologiczno-położniczej i rozszerzenie kompetencji położników na podawanie znieczulenia – zauważa. I dodaje, że pomocą w porodzie może być osoba towarzysząca, która w razie awaryjnej sytuacji skontaktuje się np. fundacją.

Czytaj więcej

Brak ubezpieczenia w dniu porodu nie pozbawia urlopu rodzicielskiego

Radczyni prawna Aleksandra Kosiorek przypomina, że zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej rodząca ma prawo do łagodzenia bólu okołoporodowego również metodami niefarmakologicznymi.

– Oznacza to, że nie zawsze odmowa podania znieczulenia zewnątrzoponowego będzie od razu naruszała prawa rodzącej – czasami istotne dla decyzji będą czynniki zdrowotne. Jednak systemowe uniemożliwianie skorzystania z tej metody – a wydaje się, że tak jest w przeważającej części kraju – może już zostać oceniona jako naruszająca prawa pacjenta – zarówno wynikające ze standardów opieki okołoporodowej, jak i z ogólnego prawa do leczenia bólu, wynikającego z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta – wyjaśnia prawniczka. Radzi też, aby zadbać o wpisanie żądania podania znieczulenia do dokumentacji medycznej.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Michał Bulsa, ginekolog i prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie

Rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie standardów łagodzenia bólu porodowego zrównało podanie znieczulenia zewnątrzoponowego z zabiegiem operacyjnym. Jeśli bowiem potem dojdzie do komplikacji, a anestezjolog będzie przeprowadzał w tym czasie inną procedurę medyczną, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie systemu no fault, co zwiększy szanse na poród bez bólu. Na świecie przyjmuje się zresztą, że podanie znieczulenia nie jest niczym nadzwyczajnym, a w Wielkiej Brytanii widziałem nawet sprzęt, który pozwalał na jego samodzielne, kontrolowane dawkowanie. W Polsce zawsze kontroluje je lekarz, co wymusza nadzór anestezjologiczny. Każdy szpital musiałby mieć anestezjologa odpowiedzialnego tylko za tę jedną czynność, co logistycznie jest niemożliwe. Polskie prawo wymusza medycynę defensywą, która ogranicza dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego.

Media od kilku dni komentują szokujące dane z raportu NFZ. Wynika z nich, że w zeszłym roku tylko 14 proc.porodów – z wyłączeniem cesarskich cięć – odbyło się ze znieczuleniem.

Poniżające traktowanie w czasie porodu

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
ABC Firmy
Nowa usługa w aplikacji mObywatel 2.0. Ministerstwo: to przełom
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Sądy i trybunały
Wznowienie postępowania z powodu "neosędziego"? Sąd nie czuje się związany wyrokiem ws. Wałęsy
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?