Od 16 maja stan epidemii zostanie przekształcony w stan zagrożenia epidemicznego. Przechodzimy z czerwonego światła na pomarańczowe – poinformował podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. – Prognozy pokazują, że epidemia przechodzi w endemię.

Szef resortu zdrowia podkreślał także, że resort cały czas analizuje, co będzie się działo w przyszłości. – Wszystkie ośrodki modelujące wskazują, że w perspektywie najbliższych miesięcy te trendy będą kontynuowane – tłumaczył.

– O endemii mówimy wtedy, gdy coś występuje stale na tym samym, określonym poziomie. Przykładowo endemia malarii w Sierra Leone to mniej więcej 500 zgonów dziennie. Z kolei epidemia jest to wzrost w stosunku do poprzedniego okresu. Obecnie współczynnik szerzenia się wirusa mamy poniżej 1, co oznacza, że liczba zakażeń spada – mówi wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

W piątek odnotowano 611 nowych zakażeń. Spadki zachorowań są widoczne w całym kraju. Największe t/t o 51 proc. są w województwie dolnośląskim. Najmniejsze – 21 proc. – na Podkarpaciu.

– Liczba hospitalizowanych pacjentów z Covid-19 jest na poziomie ok. 1100 osób. Według lekarzy nie są to już jednak tak ostre przypadki jak w za sprawą mutacji Delta. Hospitalizacje są też znacznie krótsze – mówił Niedzielski.

To nie jest grypa, to całkiem inny zespół chorobowy

prof. Włodzimierz Gut

Stan zagrożenia epidemicznego będzie utrzymany do jesieni. Wtedy może okazać się, że sytuacja nie jest tak dobra, jak się spodziewano.

Minister tłumaczył, że stan zagrożenia epidemicznego z jednej strony pozwala utrzymać „pewnego rodzaju gotowość legislacyjną do wprowadzania różnych rozwiązań, z którymi mieliśmy do czynienia podczas stanu epidemicznego, ale jednocześnie wysyłamy bardzo ważny sygnał, który mówi, że sytuacja i nasza ocena ryzyka w tej sytuacji jest zdecydowanie lepsza”.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Ministerstwo się w ten sposób asekuruje, biorąc pod uwagę fakt, że być może trzeba będzie wrócić do dawnych zasad.

– To nie jest grypa, to całkiem inny zespół chorobowy. Do wzrostu zakażeń wcale nie musi dochodzić jesienią, ale także na wiosnę czy latem. Tej chorobie sprzyja mieszanie ludzi – mówi Gut.

Wszystko jednak zależy od tego, czy pojawią się nowe mutacje alertowe. Na razie według WHO takich nie ma.

Ważne jest także to, że w Polsce udało się doprowadzić do osiągnięcia odporności stadnej. – Mamy już ponad 60 proc. osób uodpornionych szczepieniem. Do tego dochodzą uodpornieni po przechorowaniu. To oznacza, że 23 mln osób jest uodpornionych po szczepieniu, a kolejne 10–12 mln po przechorowaniu – podsumowuje wirusolog.