Powodem wystąpienia są niepokojące doniesienia mediów, że oficjalna liczba zmarłych z powodu COVID-19 w Polsce przekroczyła 100 tysięcy. Szczególnie dużo zgonów, kilka razy więcej niż w krajach zachodnich, obserwujemy w obecnej fali pandemii. Np. dane z 4 stycznia co do tygodniowej liczby zgonów wskazują, że było ich 11,8 na milion obywateli. W Niemczech wskaźnik ten wyniósł 3,2, a w Wlk. Brytanii, która teraz bije rekordy pod względem dziennej liczby zakażeń, mniej niż 2.

Zdaniem RPO, problem większej umieralności na COVID-19 w porównaniu z innymi państwami jest złożony, lecz także zakorzeniony w słabości i niewydolności systemu opieki zdrowotnej. Pandemia uwypukliła bowiem jego wieloletnie wady. Cały system ochrony zdrowia musi się mierzyć z nierozwiązanymi dotychczas i nawarstwiającymi się problemami takimi jak brak kadr, niedofinansowanie, słabe zaopatrzenie w sprzęt i niedostępność świadczeń.

- Rodzi to obawy, czy system opieki zdrowotnej jest w stanie sprostać aktualnej sytuacji, która obnażyła i jeszcze bardziej zaznaczyła obszary wymagające natychmiastowej naprawy. Budzi to niepokój o nasze wspólne bezpieczeństwo. Wątpliwości te łączą się z zaniepokojeniem społecznym, wskazującym na brak odważnych działań państwa w walce z pandemią - pisze RPO.

Czytaj więcej

Raport WHO: Najwięcej zgonów zakażonych w Europie - w Polsce i w Rosji

Ważny jest również problem śmiertelności pacjentów z COVID-19, leczonych na oddziałach intensywnej terapii. Według niepotwierdzonych informacji np. w szpitalu w Raciborzu dla chorych na koronawirusa spośród setek chorych, którzy byli tam podłączeni do respiratora, tylko kilku opuściło placówkę; reszta zmarła. Według mediów takich placówek, w których śmiertelność osób na intensywnej terapii sięga niemal 100 proc., jest więcej (np. także w Łódzkiem, w Małopolsce, na Podlasiu). Są również jednak i takie szpitale, w których śmiertelność wynosi poniżej 50 proc. Brak jednak w tym zakresie oficjalnych informacji.

Kolejną bolączką, która wyłoniła się z analizy ekspertów, jest niejasność wytycznych postępowania i brak nadzoru nad ich stosowaniem w diagnostyce i leczeniu COVID-19. Na stronie Ministerstwa Zdrowia widnieje wiele dokumentów wypracowanych przez konsultantów krajowych oraz medyczne towarzystwa naukowe. Wytyczne są również ogłaszane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i inne gremia naukowe. Jednocześnie brakuje jasności co do aktualnie obowiązujących wytycznych. Nie ma również mechanizmów monitorowania i nadzoru nad ich stosowaniem przez poszczególne szpitale.

Rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek postanowił zapytać ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, czy jego resort prowadzi bądź planuje prowadzić oficjalnie dostępny rejestr, który pokazywałyby efekty leczenia w odniesieniu do całej medycyny, w tym z wyszczególnieniem śmiertelności chorych z COVID-19 leczonych na oddziałach intensywnej terapii.