Rozmowa na temat raka trzustki i jego leczenia

Rozmowa z Massimem Falconim, kierownikiem Kliniki Chirurgii Trzustki Uniwersytetu Marche w Ankonie

Publikacja: 16.12.2014 01:08

Rozmowa na temat raka trzustki i jego leczenia

Foto: materiały prasowe

Rz: Jest pan jednym z najlepszych chirurgów trzustki w Europie. Czemu zawdzięcza pan tak dobre wyniki – tylko 3-procentową śmiertelność chorych poddanych operacji?

Prof. Massimo Falconi: Przede wszystkim wąskiej specjalizacji. Operacja trzustki nie bez powodu nazywana jest cadillakiem chirurgii jamy brzusznej. Jeśli nowotwór umiejscowił się na tzw. ogonie tego organu, zabieg jest stosunkowo prosty. Trudność sprawia tzw. operacja Whipple'a polegająca na usunięciu guza głowy trzustki z marginesem zdrowych tkanek – dwunastnicą, odcinkiem przewodu żółciowego wspólnego, czasem też z odźwiernikiem – i odtworzeniu ciągłości przewodu pokarmowego. Ponieważ trzustka to organ nieosłonięty, za to produkujący enzymy, zdolne strawić wszystko, to połączenie jest równie ryzykowne jak umieszczenie zapalonej zapałki przy stogu siana – w każdej chwili może dojść do zapalenia, a w tym przypadku otwarcia zespolenia.

Jak osiągnąć doskonałość w tym trudnym zabiegu?

Liczą się przede wszystkim powtarzalność i ogromne doświadczenie. Chirurgiem trzustki nie zostaje się od razu – podobnie jak w Polsce zaczyna się od chirurgii ogólnej, która daje podstawy potrzebne każdemu operatorowi, żeby dojść do wąskiej specjalizacji. Mój sekret polega na całkowitej koncentracji tylko na tym zabiegu. Od 15 lat operuję tylko trzustkę i dzielę się wiedzą ze specjalistami, którzy również poświęcą się tylko temu organowi. Dzięki temu Ancona, obok Mediolanu, Pizy i Werony, jest dziś jednym z najlepszych centrów leczenia nowotworów trzustki. Zjeżdżają do nas pacjenci z całych Włoch.

W wywiadach powtarza pan, że trzustkę lepiej operować u najlepszych.

Brytyjczycy udowodnili naukowo, że najskuteczniej jest leczyć trzustkę w wysoko wyspecjalizowanych ośrodkach i że jedno takie centrum powinno przypadać na 10–15 milionów mieszkańców. Chciałbym, żeby taki system obowiązywał również we Włoszech, bo to znacznie zmniejszyłoby śmiertelność operacyjną. Niestety, cadillac operacji jest bardzo dobrze wyceniany i porywa się na niego wiele małych szpitali. To też kwestia ambicji – wielu chirurgów jamy brzusznej chciałoby się pochwalić udaną operacją Whipple'a albo przynajmniej próbą jej przeprowadzenia. Bywa to jednak tragiczne w skutkach. Swoim uczniom powtarzam zawsze, że chirurg powinien myśleć nie rękami, ale głową.

Co pan ma na myśli?

To, że dobry chirurg zastanawia się, czy na pewno musi operować. W swoim ośrodku przypadek każdego pacjenta omawiam z całym sztabem lekarzy – onkologów, gastroenterologów, radioterapeutów, internistów i specjalistów od chemioterapii. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że spośród wszystkich chorych na raka trzustki operowanych może być tylko 20–30 proc. i że tylko co czwarty spośród tych, którzy pomyślnie przejdą operację, przeżyje następne pięć lat. Ten system zdaje egzamin i jeżdżąc z wykładami, polecam go lekarzom na całym świecie. To oznacza, że w Polsce powinniście mieć około czterech takich centrów.

Zdrowie
Peru: Liczba ofiar tropikalnej choroby potroiła się. "Jesteśmy w krytycznej sytuacji"
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Zdrowie
W Szwecji dziecko nie kupi kosmetyków przeciwzmarszczkowych
Zdrowie
Nerka genetycznie modyfikowanej świni w ciele człowieka. Udany przeszczep?
Zdrowie
Ptasia grypa zagrozi ludziom? Niepokojące sygnały z Ameryki Południowej
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Zdrowie
Prof. Zbigniew Gaciong: Chcę ukończyć moje projekty