Co roku w Polsce 4 tys. kobiet dowiaduje się, że cierpi na nowotwór szyjki macicy. 2,5 tys. pań rocznie z tego powodu umiera. To dane Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości.
Mimo że NFZ od kilku lat prowadzi Program Profilaktyki Raka Szyjki Macicy, nie przynosi on na razie spektakularnych efektów.
– Zgłaszalność kobiet na badania nieco się zwiększyła dzięki temu programowi, ale nie jest to wielki odsetek – mówi Ida Karpińska, prezes Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości.
Według danych Polskiej Unii Onkologii tylko 25 proc. kobiet, do których wysłano zaproszenie na bezpłatne profilaktyczne badanie cytologiczne, rzeczywiście się na nie zgłasza. Z danych NFZ wynika zaś, że w 2014 z zaproszeń skorzystało 678 tys. kobiet, a NFZ zapłacił za te badania cytologiczne 27 mln zł.
Większość kobiet, zwłaszcza w dużych miastach, robi sobie jednak cytologię w prywatnych gabinetach, m.in. w ramach abonamentów medycznych, jakie zapewniają im pracodawcy.
Z profilaktycznych bezpłatnych badań cytologicznych mogą skorzystać kobiety w wieku między 25. a 59. rokiem życia raz na trzy lata.
Liczba pacjentek zgłaszających się na badania zależy w dużej mierze od ich miejsca zamieszkania. Raport Organizacji Kwiat Kobiecości wskazuje bowiem, że na profilaktyczne badania częściej chodzą kobiety wykształcone i mieszkające w dużych miastach. Problemem pozostaje wieś, gdzie często kobiety uważają, że mają dużo ważniejszych spraw na głowie niż zrobienie badań.
– Bywa też, że zwyczajnie wstydzą się pójść na badania, bo strachem napawa je konieczność położenia się na fotelu ginekologicznym. Ale też dużo zależy od ginekologa w gminie. Bo jeśli on potrafi zmobilizować kobiety w miejscowości i zdobyć ich zaufanie, to one też mają mniej oporów, by pójść na badanie – dodaje Ida Karpińska.
Najwięcej pacjentek zgłasza się na badania w województwie mazowieckim. Tu prym wiedzie Warszawa, gdzie bada się 84 proc. kobiet. – Do nas zgłasza się sporo pacjentek z zaproszeniami z NFZ. Nie ma też tygodnia, abyśmy u kobiety, a zwłaszcza młodej, dwudziestoletniej, nie wykryli stanu przednowotworowego – mówi Katarzyna Jaroszewska, prowadząca Gabinet Patologii Raka Szyjki Macicy w szpitalu Świętej Rodziny w Warszawie.
Przyznaje, że widać, iż zapadalność na raka szyjki macicy drastycznie się zwiększyła. A wpływ na to mają styl życia, stres i coraz bardziej zanieczyszczone środowisko. Ale nie tylko. Nowotwór ten powoduje bowiem wirus brodawczaka ludzkiego (HPV).
– A ten jest przenoszony w trakcie kontaktów seksualnych. Rozluźniona seksualność jest też powodem coraz większej zapadalności na raka szyjki macicy – mówi Katarzyna Jaroszewska. Tłumaczy, że dla mężczyzn wirus nie jest tak groźny z uwagi na anatomiczną budowę, a poza tym przy prawidłowej higienie łatwiej ustrzec się infekcji.
Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika ponadto, że umieralność z powodu nowotworów szyjki macicy w Polsce jest o 70 proc. wyższa niż przeciętna dla krajów Unii Europejskiej.