Jak podaje Onet.pl do tej pory, by zwolnić z tajemnicy zawodowej profesjonalnego adwokata, radcę prawnego czy dziennikarza niezbędna była decyzja sądu. Od niej można się było odwołać do sądu wyższej instancji. Teraz jednak - jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna" - plany Ministerstwa.

Czytaj także: NRA przypomina o obowiązku zachowania tajemnicy adwokackiej

- Takie rozwiązanie przyspieszy postępowanie, zmniejszy obciążenie sądów, a jednocześnie zachowa pełne gwarancje zarówno dla stron, jak i depozytariusza tajemnicy – te słowa wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła przywołuje "DGP".

Do sprawy odniósł się Jan Kanthak rzecznik prasowy ministerstwa sprawiedliwości na Twitterze, który napisał: "W związku z pojawiającymi się doniesieniami informuje, że nie będzie żadnych zmian w prawie ograniczających tajemnicę dziennikarską".

 

Mec. Kudła: Kuriozum! Standardy putinowsko-turecko-białoruskie

Na pomyśle ministerstwa, zakładającym oddanie władzy nad tajemnicą zawodową w ręce prokuratorów, suchej nitki nie zostawia mec. Jakub Kudła, szef działu Prawnego Ringier Axel Springer Polska. - Ta zmiana, jeśli wejdzie w życie, sprawi że absolutnie nie będzie żadnych szans na rzetelną krytykę prasową - mówi. - Bo złamana zostanie zasada zaufania między dziennikarzem a jego informatorem, między adwokatem a jego klientem. Ciekawe, czemu nikt w ministerstwie nie wpadł na pomysł, by tą zasadą objąć też księży? By to prokurator zwalniał ich z tajemnicy spowiedzi - pyta mec. Kudła.

Jak podkreśla prawnik, który na co dzień zajmuje się zagadnieniami prawa prasowego, jeśli ta zmiana wejdzie w życie, całe środowisko dziennikarskie stanie się wobec przedstawicieli władzy całkowicie bezradne. - A co, jeśli klientem adwokata będzie właśnie dziennikarz? To jest kompletne kuriozum, by o zwolnieniu go oraz jego obrońcy z tajemnicy decydował prokurator powołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę - mówi.

- My mamy teraz sprawy z ministrem i po tej zmianie to on mógłby, bez kontroli sądowej, kazać dziennikarzom Onetu ujawniać swoje źródła. Na swoją korzyść procesową. I to ma być równość stron przed sądem? - pyta mec. Kudła. - To jest, powiem wprost, absurd niespotykany w demokratycznym świecie! Pomysł dramatycznie antydemokratyczny. To są standardy putinowsko-turecko-białoruskie - stwierdza.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

 

Jak to się skończy? "Pewność prawna zniknie, będą masowe odwołania do Strasburga"

Mec. Kudła podkreśla, że jeśli Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzi zapowiadane zmiany w życie, zaufanie między klientem a adwokatem zniknie. - Jeśli oskarżony nie będzie mógł się poufnie skontaktować ze swoim prawnikiem, to pozostanie bez obrony - mówi. - I obawiam sie, że taki może być cel tej nowelizacji. Rządzący mówią o przyspieszeniu postępowań ale nie można przyspieszać tylko dla jednej strony, dla prokuratora - wyjaśnia.

Jak dodaje mec. Kudła, skutki mogą być oczywiste - postępowania karne masowo "przeniosą się" poza granice Polski. - Pewność obrotu prawnego zostanie znacząco obniżona i ludzie będą się hurtowo odwoływać do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - podkreśla prawnik. - Zwłaszcza że prawo do obrony jest jednym z podstawowych praw człowieka. I w tej sytuacji ETPC może w wielu przypadkach uznać, że to prawo zostało polskiemu klientowi adwokata czy dziennikarzowi odebrane - przewiduje mec. Kudła. - A wtedy będą zasądzane odszkodowania. Płacić będzie polskie państwo, co brzmi abstrakcyjnie, tyle że w praktyce zapłaci każdy z nas. Bo to my, podatnicy to państwo utrzymujemy - kwituje.

 

Prof. Markiewicz: to uderza w wolność mediów i wolność słowa

Także dla sędziów planowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiana jest nie do zaakceptowania. Jak mówi nam prezes "Iustitii" sędzia Krystian Markiewicz, jeśli prokurator za decydować o zwalnianiu z tajemnicy zawodowej, to o równości stron przed sądem nie może być mowy.

- Jeśli to ma być równość, to chyba "równość" według ministerstwa. Czyli sytuacja, w której to prokurator ma w rękawie wszystkie asy, a pozostali są bezbronni - podkreśla prof. Markiewicz. - To jest próba przejmowania kompetencji sądu, bo o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej - co zawsze jest sprawą drażliwą - powinien decydować bezstronny arbiter, a nie strona postępowania, zainteresowana konkretnym wynikiem, czyli prokurator - wyjaśnia.

Prezes "Iustitii" podkreśla, że dla dziennikarza tajemnica zawodowa jest równie ważna, jak dla księdza tajemnica spowiedzi. - Bo jeśli dziennikarz jest, dajmy na to, niewierzący, to taką samą wagę przywiązuje do zachowania w tajemnicy informacji, które w zaufaniu przekazało mu źródło. Ta tajemnica jest dla niego świętością, którą władza próbuje teraz zagarnąć - mówi prof. Markiewicz. - To uderza w wolność słowa i wolność mediów. Bo jeśli ta zmiana wejdzie w życie, to dziennikarz stanie przed dylematem: ujawnić źródło czy pójść siedzieć? - zaznacza sędzia. - Te planowane zmiany trzeba czytać wprost: jako próbę zastraszenia tak mediów, jak prawników. To pokazuje tak obecną bezradność tej władzy, idącej ręka w rękę z prokuraturą, jak jej bezwzględność - kwituje prof. Markiewicz.