Komornik twierdzi, że działał zgodnie z prawem. Co więcej, sądy też nie są pewne, gdzie jest granica opłat komorniczych.
Sąd Okręgowy w Lublinie skierował do Sądu Najwyższego dwa pytania w tej sprawie.
Pierwsze: czy w razie połączenia przez komornika egzekucji kilku wyroków jednego wierzyciela przeciwko jednemu dłużnikowi pobiera on jedną opłatę stosunkową (15 proc. albo 8 proc., jeśli np. należność ściąga z konta), czy też inkasuje opłatę z każdej odrębnie?
Tak postąpił Robert. D., komornik z Lipna, który wyegzekwował od lubelskiej apteki osiem nakazów zapłaty na ponad 3 mln zł. Część ściągnął z konta apteki (tu należy się 8 proc., jednak nie więcej niż dziesięć średnich pensji), część z jej wierzytelności od NFZ, a część uzyskał ze sprzedaży produktów leczniczych (tu należy mu się 15 proc., nie więcej niż 30 pensji). Komornik potrącił sobie 397 tys. zł, tymczasem 30 przeciętnych pensji wynosiło dwa lata temu 92,4 tys. zł.
Pytanie o maksimum
Drugie pytanie do SN brzmiało: jaka jest maksymalna suma opłat, jeśli komornik stosował różne sposoby egzekucji? Czy może zainkasować więcej niż 30 przeciętnych pensji?