Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli pt. „Kształcenie uczniów z niepełnosprawnościami o specjalnych potrzebach" wynika, że choć samorządy na ich edukację otrzymują znacznie więcej pieniędzy, to szkoły nie zapewniają im odpowiednich warunków nauki.

NIK skontrolował m.in. 16 samorządów oraz 40 szkół. Wykazał m.in., że 31 proc. urzędów naruszyło przepisy dotyczące dowożenia do szkół.

Zbyt liczne klasy

W Łodzi odmówiono rodzicom zwrotu kosztów dowozu komunikacją publiczną. Tymczasem zgodnie z art. 17 ustawy o systemie oświaty, gmina albo organizuje transport, albo zwraca jego koszty.

– Dla rodziców, którzy inwestują w terapię i dodatkowe zajęcia, liczy się każda złotówka. Koszt biletu miesięcznego to dwie godziny zajęć z logopedą – zauważa Agnieszka, mama dwóch niepełnosprawnych córek.

W 28 proc. szkół klasy integracyjne były zbyt liczne. Zgodnie z przepisami powinny liczyć do 20 uczniów, w tym od trzech do pięciu niepełnosprawnych. Kontrolerzy ujawnili, że w jednej klasie uczy się nawet siedmioro dzieci z dysfunkcjami.

– W takich warunkach nauczyciele nie zdołają zapewnić właściwej opieki – mówi Dorota Mika, mama sześciolatka z zespołem Downa.

W 10 proc. placówek nie zadbano o właściwe rozpoznanie potrzeb rozwojowych i edukacyjnych, a w rezultacie nie zaplanowano metod pracy. Taki obowiązek nakładają rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 17 listopada 2010 r., m.in. w sprawie organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Niechętne grono pedagogiczne

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

NIK przeprowadził również ankietę wśród nauczycieli. Aż 75 proc. stwierdziło, że dzieci z niepełnosprawnościami powinny chodzić do szkół specjalistycznych.

– Moja siedmioletnia córka czyta, liczy, pisze, ale tylko na komputerze, bo ma niedowład rąk. Z tego powodu nie przyjęła jej żadna szkoła publiczna. Kierowano mnie do szkoły specjalnej, gdzie uczą się dzieci głęboko upośledzone, mające kłopoty z mówieniem – opowiada pani Aldona z Gdańska. Córka uczy się w szkole prywatnej.

Autorzy raportu podkreślają, że uczniowie z lekkimi niepełnosprawnościami powinni być kształceni poza szkołami specjalnymi. Takie podejście wymaga jednak lepszego wsparcia dla nauczycieli, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy ani umiejętności. Szkołom ponadto brakuje specjalistów. Zatrudniało ich 14 kontrolowanych placówek.

NIK proponuje zmianę systemu finansowania uczniów niepełnosprawnych. Radzi stworzyć katalog usług edukacyjnych i terapeutycznych dotowanych z budżetu.

Prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, także uważa, że pieniądze powinny iść za uczniem niepełnosprawnym. Podkreśla, że ich obecna segregacja i brak wsparcia powodują, iż w przyszłości stają się klientami pomocy społecznej, mimo że mogliby radzić sobie samodzielnie. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje jednak zmiany przepisów.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, j.ojczyk@rp.pl

Opinia:

Paweł Kubicki ze Stowarzyszenia Nie-Grzeczne Dzieci

Raport NIK wskazuje na katastrofalny poziom edukacji uczniów nie- pełnosprawnych – zwłaszcza dotyczy to edukacji włączającej – a co za tym idzie, trudną sytuację ich opiekunów. Gdyby co dziesiąta szkoła nie przelała na czas składek na ZUS, byłaby ogromna awantura. Tymczasem NIK wystawia pozytywną ocenę, mimo że kilkadziesiąt procent skontrolowanych jednostek narusza prawo. W wypadku rodziców dziecka, które nie dostało odpowiedniego wsparcia bądź zostało wyrzucone z placówki ogólnodostępnej, nie jest istotne, kto zawinił. Liczy się, że system źle funkcjonuje. Państwo musi zacząć myśleć zadaniowo, być oceniane z efektów, a nie dobrych chęci i teoretycznych rozwiązań. A pieniądze muszą iść za dzieckiem.