Polacy zarobków nie ujawniają nawet najbliższym

Niemal każdy badany specjalista przyznaje, że wysokość wynagrodzeń jest w Polsce tematem tabu. I to nie tylko w firmach, ale również w rodzinach.

Publikacja: 25.03.2024 04:30

Polacy zarobków nie ujawniają nawet najbliższym

Foto: Adobe Stock

Informacją o swoich zarobkach Polacy najczęściej (choć nie zawsze) dzielą się ze swymi życiowymi partnerami. Ponad połowa ujawnia je rodzicom, a tylko co trzecia badana osoba rozmawia o tym z rodzeństwem. Jeszcze mniejsza grupa, bo jedynie 15 proc. ankietowanych pracowników, nie ukrywa wysokości swojego wynagrodzenia przed kolegami i koleżankami z pracy. Już ten wynik raportu firmy rekrutacyjnej Hays Poland i kancelarii Baker McKenzie, który „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza, potwierdza, że zarobki są największym tabu polskiego rynku pracy.

Zgodnie przyznają to również uczestnicy badania, które w lutym i marcu 2024 roku objęło prawie 1,1 tysiąca specjalistów i specjalistek oraz tysiąc pracodawców. Aż 96 proc. pracowników i 91 proc. firm zgodziło się z opinią, że w Polsce wynagrodzenia są traktowane jako tabu.

Tak nakazuje kultura

Jednym z powodów jest rozpowszechniona w latach 90. XX wieku przez spółki zachodnich korporacji zasada poufności płac – wraz z zakazem ujawniania ich wysokości. Mogło się to przyczynić do narastania przekonań, które utożsamiają ujawnianie zarobków z ryzykiem, na które zwraca uwagę Agnieszka Czarnecka, menedżer konsultingu w Hays w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Według niej innym powodem płacowego tabu jest też dość powszechna wśród Polaków opinia, że wysoka pensja nie zawsze zależy od kompetencji, czasem od sympatii i znajomości. Tę opinię wzmacniają zresztą informacje o wysoko płatnych przypadkach nepotyzmu i kolesiostwa w spółkach Skarbu Państwa.

Z kolei w prywatnych firmach częstym problemem bywa brak całościowych i uporządkowanych systemów płacowych. W rezultacie polityka płacowa wielu pracodawców jest mało przejrzysta, z dużym polem do uznaniowości. Tylko 23 proc. badanych firm deklaruje jawność płac, przy czym jedynie w 3 proc. dotyczy ona całej organizacji.

W pozostałych firmach pracownicy znają najczęściej przedziały wynagrodzeń na poziomie swojego stanowiska; menedżerowie znają widełki płac na stanowiskach menedżerskich, a specjaliści – na stanowiskach specjalistycznych. Znacznie więcej, bo aż 77 proc. pracodawców przyznaje, że w ich firmie wynagrodzenia nie są jawne. Powód?

Najczęściej firmy powołują się tu na „kulturę organizacyjną” (72 proc.), ale 35 proc. przyznaje, że nie ma opracowanej siatki wynagrodzeń.

Czytaj więcej

Koniec szybkich podwyżek płacy minimalnej? Tusk przejmuje pałeczkę po PiS

Obawy przed jawnością

Jeszcze więcej pracodawców, bo prawie co drugi, powołuje się z kolei na wewnętrzny regulamin, który zakazuje rozmów na temat wynagrodzeń. Za tymi zakazem stoją często obawy przeciwników ujawniania płac, bo co trzecia firma nie wierzy w sens ujawniania wysokości wynagrodzeń. 37 proc. obawia się, że jawność byłaby ryzykowna dla ich biznesu, tym bardziej że w co piątej firmie są duże różnice w wynagrodzeniach.

Jednak większość pracodawców dostrzega pewne ryzyka związane z jawnością; najczęściej obawiają się chaosu i niezadowolenia pracowników (68 proc.), a także ich odpływu do firm, które oferują wyższe wynagrodzenia. Prawie czterech na dziesięciu pracodawców dostrzega też ryzyko wzrostu konkurencji o pracowników oraz kosztów wyrównania różnic w wynagrodzeniach. To potwierdza, że te różnice nie zawsze są uzasadnione.

W dodatku płacowe tabu sprzyja nierówności wynagrodzeń ze względu na płeć, czyli luce płacowej dzielącej zarobki kobiet i mężczyzn. Według danych GUS w 2022 r. przeciętna miesięczna płaca mężczyzn przewyższała o 17,6 proc. płacę kobiet.

Skutki braku przejrzystości wynagrodzeń widać też na rynku rekrutacji, w tym w ofertach zatrudnienia i podczas rozmów kwalifikacyjnych. Jak ocenia Agnieszka Czarnecka, nawet częściowe ujawnianie wynagrodzeń często budzi obawy, a rozmowa o zarobkach nadal jest najtrudniejszym tematem zarówno dla pracowników i kandydatów, jak i dla pracodawców.

– Po obu stronach występuje wyraźna, psychologiczna blokada przed mówieniem o pieniądzach. I chociaż kwestia transparentności zarobków pojawia się w Polsce coraz częściej, to obawy związane z jawnością wynagradzania nadal są wyraźne – twierdzi menedżerka Hays. Te obawy po stronie pracodawców widać w ogłoszeniach o pracy. Oferty z informacją o zarobkach, w tym choćby z widełkami płac, wciąż są w Polsce rzadkością.

Czytaj więcej

Poziom zarobków przestanie być tajemnicą

Unia wymusi zmiany

Ostatnie lata przyniosły jednak pewną pozytywną zmianę, do której przyczyniło się kilka kampanii promujących jawność wynagrodzeń w ofertach pracy, a także nasilająca się konkurencja o specjalistów. Z danych serwisu Pracuj.pl wynika, że już ponad 23 proc. opublikowanych w tym roku (do 20 marca) ogłoszeń zawierało informację o widełkach płacowych. Widać tu wzrostowy trend, bo o ile w 2022 r. taką informację można było znaleźć w 17 proc. ofert na Pracuj.pl, o tyle w 2023 r. ten odsetek sięgnął 20 proc.

Już niedługo jawność płac nie będzie kwestią dobrej woli pracodawców. Do roku 2026 kraje członkowskie Unii mają wprowadzić w życie zapisy dyrektywy o równości i jawności wynagrodzeń. Nałoży ona na dużych pracodawców obowiązek ustalenia, kto w firmie wykonuje pracę taką samą lub o takiej samej wartości, udzielania pracownikom informacji o średnich wynagrodzeniach w przedsiębiorstwie, a także raportowania luki płacowej ze względu na płeć – i podjęcia określonych działań, jeśli ta luka osiągnie 5 proc.

– Pracodawcy już dziś powinni zacząć sprawdzać, czy ich opisy i wartościowanie stanowisk, siatki płac, regulaminy wynagradzania i programy premiowe, a także procedury dotyczące rekrutacji, oceny i awansu pracowników są zgodne z regułami wynikającymi z dyrektywy UE – zaznacza Michał Lisawa, partner kierujący Działem Prawa Pracy w kancelarii Baker McKenzie.

Na razie gotowość na te zmiany deklaruje zaledwie 33 proc. firm. Jednocześnie 67 proc. badanych opowiada się za jawnością płac. Wśród korzyści wskazują łatwiejsze zarządzanie oczekiwaniami finansowymi pracowników (72 proc.), łatwiejsze i szybsze procesy rekrutacyjne (65 proc.), ale ponad połowa podkreśla też szansę na ograniczenie nieuzasadnionych nierówności płacowych.

Jeszcze więcej zwolenników jawności wynagrodzeń jest wśród specjalistów (79 proc.), którzy najczęściej wiążą z tym nadzieje na szybsze i bardziej transparentne rekrutacje, na usunięcie nieuzasadnionych nierówności w płacach, a także na ich szybsze podążanie za rynkowymi trendami. Jednak także pracownicy dostrzegają ryzyka związane z jawnością płac. Ponad połowa obawia się konfliktów ze współpracownikami, a niewiele mniej osób obawia się popsucia atmosfery w zespole.

Najtrudniejsze pytanie na rozmowie rekrutacyjnej

Chociaż najczęściej wskazywanym powodem zmiany pracodawcy jest wyższe wynagrodzenie, to negocjacje wynagrodzenia budzą też najwięcej obaw. 39 proc. specjalistów ankietowanych przez Hays Poland przyznało, że podczas rozmowy rekrutacyjnej najtrudniej jest im określić swoje oczekiwania finansowe. (Drugie na liście trudnych pytań – o wady i zalety – wskazało 26 proc. badanych). Prawie połowa specjalistów stresujących się pytaniem o zarobki, obawia się, że poda zbyt wygórowaną kwotę, co może ich wyeliminować z procesu rekrutacji. Co trzeci przyznaje, że nie czuje się komfortowo, rozmawiając o pieniądzach. Poważną barierą (22 proc.) jest też brak znajomości aktualnych trendów płacowych, który utrudnia określenie optymalnych widełek.

Wynagrodzenia
Daleko do równych zarobków kobiet i mężczyzn na Wyspach
Wynagrodzenia
Pracownicy nie walczą o podwyżki. To temat tabu
Wynagrodzenia
Płaca minimalna rządzi podwyżkami. Ile przeciętnie zarabiają Polacy?
Wynagrodzenia
Koniec szybkich podwyżek płacy minimalnej? Tusk przejmuje pałeczkę po PiS
Wynagrodzenia
Milionowe zarobki prezesów banków w Polsce. Kto dostaje najwięcej?