Polacy pracujący w Europie zarobili w sumie w ubiegłym roku równowartość 136,5 mld zł. To aż o 14,2 proc. więcej niż w 2016 r. i najwięcej od czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej – wynika z raportu firmy Euro-Tax.pl, która specjalizuje się w usługach zwrotu podatków od pracy za granicą.

Czytaj także: Saksy w Anglii coraz mniej kuszą Polaków

Jej prezes Adam Powiertowski podkreślał podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami, że rekordowa kwota ubiegłorocznych zarobków to zarówno efekt wyższych stawek uzyskiwanych przez polskich pracowników (w tym delegowanych do pracy na Zachodzie specjalistów), jak również rosnącej liczby Polaków pracujących za granicą. – Emigracja z Polski ponownie przyspiesza – twierdzi szef Euro-Tax.pl

Młoda fala

Na podstawie danych GUS i swoich badań Euro-Tax.pl szacuje, że w ubiegłym roku liczba polskich migrantów w sześciu analizowanych krajach Europy Zachodniej (Austrii, Belgii, Holandii, Irlandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii) wzrosła do blisko 1,8 mln osób, czyli aż o 6,5 proc. w porównaniu z 2016 r. Co ciekawe, tę nową fale migracji w dużej mierze tworzą młodzi ludzie, którzy wyjeżdżają na Zachód po raz pierwszy, często do prostych prac sezonowych, np. w produkcji, logistyce czy spedycji.

Podobny trend wykazał także ostatni, wiosenny barometr migracyjny agencji zatrudnienia Work Service. Według niego ponad połowa Polaków deklarujących plany emigracji zarobkowej planowała taki wyjazd po raz pierwszy w życiu.

Z badania Work Service wynika, że potencjalny emigrant zarobkowy to najczęściej młoda osoba (do 24 lat) z wykształceniem średnim, która wprawdzie ma pracę, ale na niepełny etat albo na umowę cywilnoprawną. Połowa z amatorów wyjazdu na Zachód mieszka na wsi, gdzie nadal nie jest łatwo o dobrze płatne zajęcie.

Adam Powiertowski mówi z kolei o zmianie kulturowej – według niego młodzi Polacy coraz częściej traktują wyjazd za granicę nie w kategoriach migracji zarobkowej, ale jako sposób na wyższy standard i wygodę życia, a także większe możliwości rozwoju zwodowego.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Zachód wciąż wygrywa płacami

Nie bez znaczenia jest też oczywiście wysokość płac, które – jak wynika z danych Eurostatu – w 2016 r. były na Zachodzie ponadtrzykrotnie wyższe niż w Polsce. Jak przypomina Euro-tax.pl w raporcie, średnie zarobki Polaków pracujących w sześciu krajach Unii wzrosły w zeszłym roku o niemal 10 proc., czyli niemal dwukrotnie szybciej niż w kraju. I to pomimo tego, że w czterech z sześciu analizowanych państw średnia płaca polskich migrantów była w minionym roku niższa niż w 2016 r.

Europejską średnią podwyższyły jednak Irlandia i Wielka Brytania, gdzie najbardziej – aż o 68 tys. do 788 tys. osób – zwiększyła się liczba migrantów z Polski. Według raportu to Wyspy Brytyjskie przyciągają nadal najwięcej amatorów pracy na Zachodzie, tym bardziej że wzrosły nadzieje na tzw. miękki Brexit. Wyraźnie przybyło też polskich migrantów w Niemczech, gdzie pracowało w ub. roku prawie 690 tys. Polaków, o 32 tys. więcej niż w 2016 r.

Co prawda ich średnia płaca w ubiegłym roku nieco spadła, ale i tak łączne zarobki były najwyższe (32,6 mld zł) spośród sześciu analizowanych rynków. Jak jednak wynika z danych NBP, ubiegłoroczny wzrost łącznych zarobków Polaków w Europie nie przełożył się na ich przekazy do kraju. Łączna wartość transferów od polskich migrantów spadła w 2017 r. o 0,1 mld zł, do 16,3 mld zł.

Powyżej płacy minimalnej

Szybko, bo o 21 proc., rosła natomiast średnia płaca polskich migrantów na Wyspach, przekraczając w ubiegłym roku równowartość 7,8 tys. zł. Rekordowo – o 23 proc. – poszły zaś w górę płace Polaków w Irlandii. Zarabiają oni tam średnio niemal 9 tys. zł. To już niewiele poniżej najwyższych płac spośród sześciu badanych krajów, jakie polscy migranci zarobkowi uzyskują w Austrii (prawie 10 tys. zł). Jak wyjaśnia Adam Powiertowski, większość pracujących tam naszych rodaków to specjaliści i fachowcy delegowani przez krajowe firmy.

Z kolei w Wielkiej Brytanii i Holandii wielu migrantów wykonuje proste, gorzej opłacane prace w usługach czy w ogrodnictwie. Mimo to, jak wynika z analizy Euro-tax.pl, w większości analizowanych państw średnie zarobki Polaków zdecydowanie przekraczały lokalną płacę minimalną. Wyjątkami były Holandia i Belgia, w której w ub.r. nastąpił największy (19-proc.) spadek średniej płacy naszych migrantów, co może wynikać z mniejszej liczby pracowników delegowanych.

Zdaniem szefa Euro-tax.pl szykujące się teraz zaostrzenie przepisów dotyczących delegowania pracowników w Unii może niekorzystnie odbić się na uzyskiwanych tam średnich zarobkach Polaków. Nasz kraj jest bowiem czołowym dostawcą delegowanych fachowców i specjalistów w Europie. – Jestem jednak przekonany, że polskie firmy poradzą sobie z tą zmianą, szczególnie że deficyt specjalistów jest na Zachodzie jeszcze bardziej dotkliwy niż w Polsce – zaznacza Powiertowski.

Opinia

Maciej Witucki, prezes Work Service

Z naszych badań wynika, że w pierwszym półroczu 2018 r. niespełna 12 proc. uczestników polskiego rynku pracy rozważało wyjazd do pracy za granicą. Plany emigracji deklarują głównie osoby młode bez wyższego wykształcenia, które wskazują Niemcy jako potencjalne miejsce wyjazdu. Jest to racjonalna kalkulacja, bo za naszą zachodnią granicą wynagrodzenia zaczynają się od niemal 9 euro za godzinę, czyli ok. 39 zł, podczas gdy w Polsce dolną granicę wyznacza 13,7 zł. Niemcy to także bardzo duży i chłonny rynek, który zapewnia setki tysięcy ofert pracy.