Testowanie systemów 10 kwietnia o 8:41 wpisało się już w tradycję w polskich miastach. W województwie zachodniopomorskim jako pierwszy raz uruchomiono syreny w rocznicę katastrofy w Smoleńsku sześć lat temu. Ówczesny wojewoda Piotr Jania jasno wskazał, w piśmie do samorządów, że chodzi także o upamiętnienie ofiar tragedii z 2010 roku. Jego następcy pisali już tylko o "treningu system alarmowych".
"Celem treningu jest sprawdzenie funkcjonowania systemy wykrywania, alarmowania i ostrzegania ludności o zagrożeniach na terenie województwa" - napisał obecny wojewoda, Tomasz Hinc.
W Szczecinie testy zostały oblane. Pojedynczy, krótki sygnał zabrzmiał kilka minut po czasie.
Wyjaśnień od służb miejskich błyskawicznie zażądał prezydent Piotr Krzystek. W czwartek w sprawie wadliwych syren ma się spotkać na specjalnej sesji miejska rada. Wnioskował o to klub Prawa i Sprawiedliwości. Radny Marek Duklanowski zauważył, że "to nie jest kwestia złożenia kwiatów w jednym miejscu, spotkania się w drugim", ale że środek ostrzegania przed niebezpieczeństwem okazał się bezużyteczny.
- Jeżeli pojawi się realne zagrożenie, które nakazuje mieszkańcom określone zachowanie, to ci mieszkańcy muszą być w odpowiedni sposób poinformowani. Wtorkowa rzecz pokazała, że w tej kwestii jesteśmy kompletnie nieudolni jako Gmina Miasto Szczecin - mówił Duklanowski, cytowany przez Radio Szczecin.