Konflikt między Donaldem Trumpem a Leonem XIV nie jest, wbrew pozorom, tylko efektem braku roztropności prezydenta USA (choć ten element też w nim jest, bo ostatnią rzeczą, jaką przed tzw. wyborami połówkowymi potrzebują republikanie jest niechęć zaangażowanych katolików), ale wynika również z głębokiej różnicy w pojmowaniu roli religii i chrześcijaństwa przez administrację amerykańską i Kościół. Tych dwóch wizji nie da się ze sobą pogodzić ani uzgodnić i w sposób nieuchronny wchodzą one ze sobą w konflikt. Retoryka i styl komunikacji Donalda Trumpa dodaje temu starciu specyficznego kolorytu, ale bynajmniej nie jest jego główną przyczyną.