W środę publicysta i prezenter telewizyjny Szymon Hołownia opublikował nagranie inaugurujące swą kampanię w wyborach prezydenckich.

"Będziemy walczyć o każde drzewo. Nie tylko o jedno" - brzmi fragment spotu, a słowa wypowiadane przez Hołownię ilustrowane są ujęciami brzozy i papierowego samolociku.

Czytaj także:
Karczewski: Jest już po kampanii Hołowni

Część polityków i komentatorów zarzuciła Hołowni, że materiał to aluzja do katastrofy smoleńskiej. W czwartek Hołownia przeprosił i usunął spot, odrzucając jednocześnie oskarżenia o drwiny z katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

O sprawę swego klipu wyborczego kandydat był pytany w piątek w Polsat News. Ironizując, zarzucił prawicy, że w przeszłości "grała Smoleńskiem" i wykorzystywała katastrofę do celów politycznych.

- W ogóle nie powinno się robić polityki na Smoleńsku - oświadczył Hołownia. - Błąd, który popełniliśmy i za który przeprosiłem, nie wynikał z niczyich złych intencji. Młodzi ludzie, który robili ten film, chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko upolitycznianiu tragedii - dodał.

- Ten spot jest kopią tego, co robił Janusz Palikot. Janusza Palikota już nie ma w świecie politycznym i mam nadzieję, że Szymon Hołownia tak samo skończy - mówił w TVP Info rzecznik prezydenta Błażej Spychalski dodając, że fragment z brzozą w spocie to "zimna kalkulacja zaplecza politycznego Szymona Hołowni".

Pytany o te słowa Hołownia odparł: - Bzdury i spiskowe teorie dziejów. Gdybym chciał zimno kalkulować, ciągnąłbym i podgrzewał ten temat kilka tygodni.

- Nie będziemy grali Smoleńskiem, bo to nie jest OK - oświadczył deklarując, że "z całą sympatią" do Janusza Palikota nie zgadza się z tym, co były poseł robił wokół sprawy katastrofy smoleńskiej.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły