Prof. Marciniak analizowała powody dla których opozycja zaproponowała zmianę terminu wyborów prezydenckich i przełożenie ich na jesień.

- Opozycja  być może chce przesunąć wybory dlatego, że jest takie rozwiązanie konstytucyjne, które pozwala, aby głową państwa  był marszałek Senatu. Sądzę, że tak daleko idące cele, które przypisuje się opozycji  i marszałkowi Senatu, byłyby związane z ogromnym chaosem prawo-ustrojowym. Takiego kryzysu doświadczyliśmy już 10 maja i teraz stajemy na drodze kontynuacji ponownej sytuacji kryzysowej – skomentowała politolog.



Zdaniem prof. Marciniak o ile wyborcy mieli negatywny stosunek do wyborów 10 maja, o tyle „większość badań  pokazuje, że 28 czerwca jest akceptowany jako termin przez wyborców”. - Gdyby przyjąć za bliskie prawdy te spekulacje, które pojawiają się wokół przeciągania terminu, to oznaczałoby, że opozycja na tym straci – oceniła Ewa Marciniak.

Politolog podkreślała, że zgodnie z konstytucją, marszałek Sejmu może pełnić funkcję prezydenta, w sytuacji, gdy z jakichś przyczyn, głowy państwa nie ma. Ale – jej zdaniem - istnieje interpretacja, zgodnie z którą „marszałek Sejmu nie może pełnić tej funkcji, jeśli są faktyczne przyczyny”.

- Natomiast faktycznych przyczyn związanych np. ze stanem zdrowia pani marszałek Sejmu, raczej nie będzie, a to oznacza, że te interpretacje są naciągane. Trudno mi wierzyć, aby aż takie kombinacje towarzyszyły myśleniu opozycji, w tym również marszałkowi Senatu – mówiła prof. Marciniak.