[b]Rz: Media rozpisują się o naciskach na dziennikarzy pracujących w TVP, nagłych chorobach, które dotknęły prezenterów „Wiadomości”. Źle się dzieje w telewizji? [/b]
Tomasz Rudomino: Informacje o tym, co się dzieje w „Wiadomościach”, przyjmuję z zaskoczeniem i przykrością. Gdy wszedłem do zarządu TVP, obiecywałem, że będzie to instytucja apolityczna i otwarta dla wszystkich. Że nie będzie żadnych ingerencji politycznych, cenzury ani nacisku na dziennikarzy, zwłaszcza tych z „Wiadomości”. I za moich czasów takie sytuacje się nie zdarzały. Ale nie ma mnie już w zarządzie TVP. Mimo to jest mi przykro z powodu incydentów, które były opisywane w mediach. Nie wyobrażałem sobie, by ktokolwiek mógł narzucać dziennikarzom wybór tematów czy rozmówców. To jest niedopuszczalne i nie mieści się w żadnych standardach. Uprawiam dziennikarstwo od wielu lat i dlatego dla mnie jest to oczywiste. Ale dla innych najwyraźniej nie. Niestety, moja deklaracja sprzed kilku miesięcy okazała się pustym słowem.
[b]Wierzy pan w doniesienia prasowe, jakoby Janusz Sejmej, szef Agencji Informacji TVP, ręcznie sterował „Wiadomościami”? [/b]
Działo się to wszystko po moim odejściu z zarządu, więc udam, że nic na ten temat nie wiem.
[b]Ale przyczynił się pan do powołania Piotra Farfała związanego z Ligą Polskich Rodzin na stanowisko pełniącego obowiązki prezesa telewizji.[/b]
Bo wówczas nieco inaczej wyobrażałem sobie sytuację po zmianie w zarządzie TVP. Piotr Farfał miał odpowiadać za politykę finansową telewizji. I liczyłem na to, że okaże się dobrym menedżerem. Nadal zresztą na to liczę, bo jest kryzys gospodarczy, a w takich warunkach dobry menedżer powinien pokazać swój talent i klasę.
Ja zdecydowałem się odpowiadać za sprawy programowe, bo w tej dziedzinie czułem się kompetentny z powodu mojego doświadczenia dziennikarskiego i telewizyjnego. Mam nadzieję, że trzy miesiące mojej pracy w zarządzie telewizji udowodniły, iż miałem więcej sukcesów niż porażek. Niestety, niektórych rzeczy nie udało mi się dokończyć, m.in. opracowania strategii programowej firmy w kontekście cyfryzacji. Trzy miesiące mojego urzędowania okazały się na to zbyt krótkim okresem.
[b]Chciałby pan wrócić do zarządu TVP?[/b]
To rada nadzorcza zdecydowała, aby nie delegować mnie do zarządu na kolejne trzy miesiące. Być może uznała, że Piotr Farfał lepiej będzie zarządzał telewizją w pojedynkę niż z moją pomocą. Zrobili to ci sami ludzie, którzy doprowadzili do nominacji Farfała na stanowisko prezesa TVP. Dlatego nie sądzę, by coś w tej sprawie się zmieniło i rada nagle postanowiła oddelegować mnie ponownie do zarządu.
[b]Krążą jednak pogłoski, że w najbliższym czasie może dojść do zmiany układu sił w radzie nadzorczej i do odwołania Piotra Farfała. W takiej sytuacji i pan mógłby dostać propozycję powrotu do zarządu TVP.[/b]
Nic nie wiem na ten temat. Na razie głos decydujący mają w radzie koledzy Piotra Farfała.
[b]Słychać gorycz w tym stwierdzeniu.[/b]
Raczej niedosyt, że nie zdołałem zrobić tego, co sobie założyłem, bo liczyłem na pracę w zarządzie przez co najmniej pół roku. Ale jestem dorosły, znam telewizję od dawna i wiem, że takie rzeczy są tutaj na porządku dziennym.
[b]Dlaczego ciągle pojawiają się pogłoski o możliwej zmianie władz TVP?[/b]
One pojawiają się od trzech lat przed każdym posiedzeniem rady nadzorczej, więc wcale mnie to nie dziwi. O odwołaniu Farfała spekuluje się od ubiegłego roku. Faktem jest tylko to, że Krzysztof Czabański złożył wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia rady nadzorczej TVP w celu zawieszenia Farfała i odwieszenia Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka oraz Marcina Bochenka. Myślę, że to posiedzenie odbędzie się w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
[b]Jak pan ocenia szansę przeforsowania tego wniosku? Dojdzie w najbliższym czasie do kolejnej zmiany w zarządzie TVP?[/b]
Zalecam cierpliwość w tej sprawie. Przypomnę, że już kilka tygodni temu mówiłem, iż dla dobra TVP powinien być odwołany cały zarząd i wybrany nowy, z konkursu. Najpierw toczyła się kampania przeciwko Urbańskiemu, teraz toczy się kampania przeciwko Farfałowi i wszyscy mają już tego dosyć.
[b]Jednocześnie pojawiły się pogłoski, że prezes Farfał jest w bliskich kontaktach z Tomaszem Siemoniakiem, wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, a efektem tych kontaktów ma być zmiana na stanowisku dyrektora I Programu TVP. Wie pan coś na ten temat?[/b]
W kontakty między Farfałem a Siemoniakiem nie zostałem wprowadzony. A informacje o zmianach na stanowisku szefa Jedynki rzeczywiście krążą. Tyle że każdego dnia wymieniane jest inne nazwisko. Trudno więc powiedzieć, czy do zmiany dojdzie i kto obejmie to stanowisko pod rządami prezesa Farfała.
[b]Jak pan ocenia nową ustawę medialną? Czy będzie korzystna dla telewizji publicznej?[/b]
Jest w niej jedna dobra rzecz – zagwarantowanie określonej puli pieniędzy dla TVP. Na takiej podstawie można planować inwestycje. A ponieważ spadek wpływów z abonamentu jest drastyczny i nie ma już możliwości skłonienia ludzi, żeby go płacili, to ten przepis przesądza o być albo nie być TVP. Ale jeżeli ta ustawa z jakiegoś powodu nie wejdzie w życie, to od stycznia przyszłego roku telewizji publicznej grozi katastrofa.