Reklama

Ustawa medialna jest niekonstytucyjna

- Politycy chcą ograniczyć wolność słowa – uważa prof. Tadeusz Kowalski, autor pierwotnego projektu ustawy medialnej

Aktualizacja: 23.04.2009 06:46 Publikacja: 22.04.2009 16:36

Prof. Tadeusz Kowalski, specjalista w zakresie ekonomiki mediów

Prof. Tadeusz Kowalski, specjalista w zakresie ekonomiki mediów

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

[b]Rz: Zespół ekspertów pod pana przewodnictwem przygotował założenia do ustawy medialnej, nad którą wczoraj debatowali posłowie. Czuje się pan autorem tego dokumentu?[/b]

[b]Prof. Tadeusz Kowalski:[/b] Nie. Mój zespół przygotował projekt, który został w listopadzie podany do publicznej wiadomości i przesłany do Klubu PO. Tamten tekst można porównać z obecnym i szybko dojść do wniosku, że nie jest to ta sama ustawa.

[b]To kto ją napisał?[/b]

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Boleję nad tym, bo z rzeczywistymi autorami zapisów chętnie bym się spotkał, aby wysłuchać ich argumentów. Może ja ich po prostu nie rozumiem?

[b]Czyli nowy projekt ustawy medialnej nie podoba się panu.[/b]

Reklama
Reklama

Obecnie taka ustawa jest niemożliwa do przyjęcia. Zawiera zapisy, które wydają się błędne. Np. jeżeli w zadaniach nadawców wymienia się propagowanie integracji europejskiej, to może oznaczać, że jeśli ktoś nie kocha UE, to nie może się wypowiedzieć. To jest ograniczanie wolności słowa. Nawet tak podstawowy artykuł jest więc niekonstytucyjny. Takich rzeczy jest więcej.

[b]Politycy odrzucili proponowany przez państwa sposób finansowania mediów publicznych z podatku VAT.[/b]

Nasz system tworzył gwarancję budżetową. Wiadomo ile w danym roku trafia do budżetu podatków VAT z działów związanych z produkcją radiową, telewizyjną, filmową i reklamą. A ustawa określałaby tylko, że ich część jest przeznaczona na media publiczne. Jeżeli rynek się rozwija, to tych pieniędzy jest więcej, jeżeli ma trudności, to jest ich mniej. To jest sprawiedliwe dla wszystkich uczestników rynku.

[b]Politycy chcą, żeby środki na media publiczne pochodziły z budżetu i wynosiły ok. 600 – 800 mln zł rocznie. Według waszego projektu, jaka to by była kwota? [/b]

VAT z tej działalności to ok. 1,7 mld zł. Chcieliśmy, aby na realizację zadań publicznych przeznaczano nie mniej niż 60 proc. tej kwoty. To wycho-dzi około miliarda złotych.

[b]A co pan sądzi o nowej propozycji polityków?[/b]

Reklama
Reklama

Proponowane rozwiązanie zawiera w sobie ryzyko wpływu doraźnych decyzji parlamentu. Wiadomo, że budżet jest jednym z najbardziej politycznych dokumentów i przedmiotem walk partyjnych. Dzięki temu rozwiązaniu można uchwalić więcej albo mniej pieniędzy na media i przesądzić o poziomie ich finansowania.

[b]A więc jeśli rządzącym nie podobałyby się władze mediów publicznych, mieliby szansę zmarginalizować ich pozycję, obcinając im środki?[/b]

Na przykład w jednym roku media dostałyby 800 mln zł, a w następnym 600 mln zł. Taka różnica jest kolosalna.

[b]Czy ten projekt, podobnie jak zeszłoroczny, powinien trafić do kosza?[/b]

Mimo różnic poglądów uważam, że nad ustawą trzeba pracować. Można jeszcze ją uzupełnić. Nie sądzę, żeby politycy byli całkowicie impregnowani na argumenty prawne i ekonomiczne. Ustawa na wejściu do Sejmu i przy wyjściu to mogą być dwa różne dokumenty. Wydaje mi się, że gdyby zaniechano prac, to byśmy się znaleźli w punkcie wyjścia. A to zwłaszcza w przypadku wcześniejszej deklaracji o likwidacji abonamentu stworzy sytuację bardzo niestabilną. To jeszcze gorsze rozwiązanie dla mediów publicznych.

[b]Czy części polityków nie chodzi po prostu o przejęcie wpływów na TVP i radio?[/b]

Reklama
Reklama

Gdyby chodziło o taki szybki skok, to sądzę, że już dawno znalazłaby się większość popierających ustawę polityków. Gdy się dzieli stanowiska, to przecież zawsze znajdą się chętni. Dlatego nie przypisywałbym wyłącznie takich intencji. Ale to się jeszcze okaże.

[ramka][srodtytul]Dziś półfabrykat, jutro brylancik [/srodtytul]

Politycy PO, PSL i Lewicy podczas wczorajszej debaty sejmowej opowiedzieli się za pracami nad ulepszeniem projektu ustawy medialnej, który ostro skrytykowały m.in. środowiska twórcze. PiS złożyło wniosek o jego odrzucenie. Urszula Augustyn, posłanka PO, uzasadniała potrzebę zmian w mediach publicznych, które „wymknęły się spod kontroli”. – Jak tu ufać instytucji, w której zatrudniono pół składu zarządu LPR? – pytała. Ale zdaniem Elżbiety Kruk z PiS (byłej szefowej KRRiT) konsekwencją przyjęcia projektu będzie likwidacja mediów publicznych. W jej ocenie projekt nie spełnia oczekiwań.

– Ta ustawa jest półfabrykatem, czyli produktem wstępnie obrobionym, i musimy mu nadać kształt brylancika. Wierzę, że to możliwe – zaznaczał Jerzy Wenderlich z SLD.

Andrzej Celiński (SdPl-NL) krytykował: – Mamy wolny demokratyczny kraj i w tym kraju TVP rządzi neofaszysta. Czy to nie jest wstyd? Czy nie ma w tym odpowiedzialności rządu, koalicji rządzącej, ale także SLD?

Reklama
Reklama

Tadeusz Sławecki (PSL) tłumaczył konieczność dalszych prac nad projektem zastrzeżeniami np. do dotowania mediów z budżetu na założonym poziomie 15 zł rocznie na mieszkańca.

[i]sku, rc, pap[/i][/ramka]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama