Reklama

Święto z domieszką goryczy

Tradycję świętowania 17 września odziedziczyliśmy po Związku Radzieckim - mówi Walancin Akudowicz, wybitny białoruski filozof i kulturoznawca

Aktualizacja: 16.09.2009 10:12 Publikacja: 15.09.2009 13:12

[b]Rz: W tym rok przypada 70. rocznica zjednoczenia Białorusi Zachodniej i Wschodniej, które nastąpiło po wkroczeniu 17 września na teren II Rzeczypospolitej żołnierzy Armii Czerwonej. Jakie znaczenie dla Białorusinów ma to wydarzenie? Zadecydowało ono przecież o współczesnych granicach niepodległej już Białorusi.[/b]

Walancin Akudowicz: – Tradycję świętowania 17 września odziedziczyliśmy po Związku Radzieckim. Ale nawet wówczas komunistyczni ideolodzy ze względu na uczucia „bratniego narodu polskiego” starali się nie organizować hucznych obchodów. Z punktu widzenia znaczenia tej daty dla stanowienia białoruskiej państwowości i jedności narodu białoruskiego było to wydarzenie, które bez przesady można nazwać kamieniem milowym w dziejach Białorusi. Ponieważ współcześni ideolodzy państwowi na Białorusi czują się wciąż jak spadkobiercy ideologów radzieckich, nie sądzę, by w kwestii organizacji obchodów coś się znacząco zmieniło nawet w roku jubileuszowym. Co się tyczy stosunku tak zwanych zwykłych Białorusinów – większość z nich w ogóle nie reaguje na tę datę jako na znaczące wydarzenie historyczne. Być może bierze się to z tego, iż zarówno rozłączenie narodu, jak i jego zjednoczenie 70 lat temu odbywało się bez udziału tegoż narodu.

[b]Jest jednak na Białorusi dosyć znacząca warstwa ludzi uświadomionych narodowo, którzy w większości działają w strukturach opozycji demokratycznej. Ich stosunek do 17 września może być bardziej wyrazisty...[/b]

Owszem. Być może głębokie uświadomienie znaczenia tej daty przez niezlumpenizowane warstwy społeczeństwa będzie rzutowało na to, jak będzie ona obchodzona w Białorusi już w pełni demokratycznej. W moim przekonaniu byłoby dobrze, gdyby udało się połączyć niewątpliwie doniosły dla Białorusinów fakt połączenia rozdzielonych dotąd ziem i narodu z tym, iż to samo wydarzenie stało się ogromną tragedią dla naszych sąsiadów Polaków. Czyli musimy sobie ciągle uświadamiać, iż to święto bazuje na cudzym nieszczęściu, a więc powinniśmy je obchodzić z domieszką goryczy, pamiętając, iż jest symbolem tragedii narodu polskiego. Ja sam pochodzę z Białorusi Zachodniej i nie wyobrażam sobie hucznych i radosnych obchodów 17 września właśnie ze względu na Polaków. Na tym, niestety, polegają paradoksy historii, która nie bywa sprawiedliwa dla wszystkich. I często jest tak, że tam, gdzie ktoś zyskuje, inny traci. Wydarzenia z września 1939 roku są spektakularnym przykładem tej niesprawiedliwości dziejowej. Tej świadomości nie możemy zatracić, jeśli chcemy zachować w sobie człowieczeństwo zarówno jako naród, jak i każdy z osobna.

[b]Zwłaszcza że znaczną część obywateli Białorusi stanowią Polacy...[/b]

Reklama
Reklama

To okoliczność niezwykle istotna i mam nadzieję, że obecnym władzom Białorusi wystarczy rozumu i taktu, by w tym roku nie organizować szerokich i radosnych obchodów 17 września. To święto radości i smutku, a więc radość powinna być maksymalnie wyciszona. Nie wyobrażam sobie, by w oficjalnych obchodach zabrakło wyraźnego akcentu, mówiącego o tym, iż z nadejściem tego dnia 70 lat temu rozpoczęła się wielka tragedia narodu polskiego.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama