Reklama

Kreml: nie nasza zbrodnia ani wina

Rosjanie podważają ustalenia swych ekspertów, którzy zbrodnię katyńską nazwali zbrodnią przeciwko ludzkości

Aktualizacja: 03.04.2010 08:31 Publikacja: 03.04.2010 03:32

Wiosną 1943 roku Niemcy przeprowadzili w Katyniu ekshumację zwłok polskich oficerów zamordowanych pr

Wiosną 1943 roku Niemcy przeprowadzili w Katyniu ekshumację zwłok polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Lesie Katyńskim

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Wynika to z odpowiedzi rosyjskiego rządu na złożoną przez 13 Polaków skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie wyjaśnienia przez Rosję okoliczności zbrodni katyńskiej. Pod odpowiedzią widnieje podpis Georgija Matiuszkina, pełnomocnika Federacji Rosyjskiej przy ETPC.

[srodtytul]Stalin winny nieoficjalnie[/srodtytul]

Rosjanie kwestionują ustalenia komisji Anatolija Jabłokowa, byłego prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W latach 1990 – 1994 kierował on prowadzonym w Rosji śledztwem katyńskim, a w 1993 r. powołał komisję ekspertów do przygotowania naukowej opinii na potrzeby tego postępowania.

W 1940 r. na mocy decyzji Biura Politycznego ZSRR z 5 marca NKWD zamordowało blisko 22 tys. Polaków przetrzymywanych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, w tym prawie 15 tys. jeńców wojennych. Ofiary zbrodni odkryli Niemcy w 1943 r., gdy znaleźli groby w Katyniu, okupowanym wtedy przez III Rzeszę. Do dziś nikt nie został za ten mord osądzony.

W aktach rosyjskiego dochodzenia prokurator Jabłokow określił mord polskich oficerów jako zbrodnię przeciwko pokojowi, zbrodnię wojenną i zbrodnię przeciwko ludzkości, a za winnych uznał Józefa Stalina oraz sowieckie politbiuro i NKWD. Do nadania zbrodni takiej kwalifikacji prawnej wykorzystał Kartę Trybunału Norymberskiego (jego statut).

Reklama
Reklama

Ale – jak czytamy w piśmie Rosjan do Strasburga – wnioski komisji Jabłokowa sformułowane w 1993 r. „nie zostały uznane za dowód w śledztwie nr 159” (czyli właśnie rosyjskim postępowaniu katyńskim zakończonym umorzeniem w 2004 r. – red.), a informacja z jej prac nie ma charakteru oficjalnego.

Dlaczego? Władze Federacji Rosyjskiej twierdzą, iż w czasie prac komisji naruszono obowiązujące procedury, a w jej wnioskach nie wskazano dokładnie, który ekspert co konkretnie ustalił. „To oznacza, że np. ekspert ds. medycyny potwierdzał wywody z dziedziny historii” – czytamy w punkcie 54. odpowiedzi.

Dziś Jabłokow, który stracił pracę w rosyjskiej prokuraturze, jest adwokatem. Współpracuje ze stowarzyszeniem Memoriał, które broni w Rosji praw człowieka. W 1998 r. opublikował książkę „Katyń – zbrodnia chroniona tajemnicą państwową”.

[srodtytul]Przeczą sami sobie[/srodtytul]

Rosjanie w swej odpowiedzi przesłanej do Europejskiego Trybunału kwestionują też dokumenty niemieckie z lat 40. dotyczące przeprowadzonej przez Niemców ekshumacji.

Piszą: „przy ocenie wartości dowodowej spisu (znalezionych ofiar – red.) należy uwzględnić, że ekshumacja odbywała się na terytorium okupowanym przez wojska niemieckie, pod przewodnictwem i pełną kontrolą władz Niemiec. W skład tzw. międzynarodowej komisji weszli specjaliści ds. medycyny sądowej z 12 krajów europejskich, z których 11 w tym czasie było przez Niemcy okupowanych lub było ich sojusznikami”.

Reklama
Reklama

Krewni pomordowanych Polaków w skardze wysłanej do Strasburga wskazują jednak, że listy wywozowe z Kozielska, sporządzone przez sowieckie NKWD, potwierdzają nazwiska polskich oficerów zidentyfikowanych przez Niemców. Jest wśród nich np. ojciec Witomiły Wołk-Jezierskiej z Warszawy – jednej z osób, które złożyły skargę – porucznik Wincenty Wołk.

Mimo to Rosjanie twierdzą, że nie ma znaczenia nawet pismo, które pani Witomiła dostała z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Moskwie w kwietniu 1998 r. potwierdzające, iż jej ojciec został rozstrzelany w 1940 r. Wysłano je przed zakończeniem śledztwa katyńskiego – argumentują dziś.

Rodziny ofiar NKWD przypominają zaś, że Niemcy zaprosili w 1943 r. do Katynia przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Udało się tam też kilkunastu Polaków (m. in. pisarze Ferdynand Goetel i Józef Mackiewicz). Wszyscy potwierdzali wyniki niemieckich badań.

[srodtytul]Moskwa punktuje błędy Niemców[/srodtytul]

W punkcie 48. rosyjskiej odpowiedzi czytamy też, że Niemcy na listach opublikowanych po ekshumacji umieszczali Polaków, którzy wojnę przeżyli. Tak było z prawnikiem, prof. Remigiuszem Bierzankiem, którego nazwisko widnieje na liście katyńskich ofiar pod nr. 1105. Tymczasem ten w wydanej w Warszawie w 2006 r. książce „Przez wiek XX. Wspomnienia i refleksje” napisał o owej „pomyłce”.

Błędy rzeczywiście się Niemcom zdarzały, bo identyfikacji dokonywano głównie na podstawie zachowanych fragmentów przed- miotów, jakie miały przy sobie ofiary. Ale nie podważa to wiarygodności gigantycznej pracy, jaką podczas ekshumacji wykonano, nawet jeśli jej wyników Niemcy używali też w celach propagandowych – twierdzi Wołk-Jezierska, która od lat zbiera materiały na temat zbrodni i napisała książkę „Kulisy zbrodni katyńskiej”.

Reklama
Reklama

[ramka]Rosyjska odpowiedź na skargę katyńską

[b]O Śledztwie katyńskim[/b]

W trakcie śledztwa niemożliwe okazało się ustalenie okoliczności schwytania obywateli polskich i ich przetrzymywania w strzeżonych obozach NKWD ZSRR, charakteru przedstawionych im zarzutówi tego, czy została im udowodniona wina, oraz uzyskanie informacji co do zrealizowania decyzji o rozstrzelaniu konkretnych osób, ponieważ wszelkie zapisy zostały zniszczone i odtworzenie ich było niemożliwe.

Dlatego postępowanie karne nr 159 było prowadzone w sprawie przekroczenia uprawnień przez wysokich urzędników państwowych (punkt 62. odpowiedzi).

[b]Czy to zbrodnia[/b]

Reklama
Reklama

Wydarzenia katyńskie nie zostały uznane przez jakikolwiek kompetentny krajowy lub międzynarodowy sąd za przestępstwo, którego ściganie nie ulega przedawnieniu (...), (punkt 65.).

[b]Dlaczego nie udostępnią akt[/b]

Skarżący są obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej nie mogą być dopuszczeni do zapoznania się z materiałami postępowania karnego nr 159, które opatrzono gryfem „tajne” lub „ściśle tajne” albo „przeznaczone do użytkusłużbowego” (łącznie 116 tomów z 183)”, (punkt 73.).

Zgodnie z przepisami ustawy o tajemnicy państwowej (...) i uchwałą rządu Federacji Rosyjskiej z 22 sierpnia 1998 r. nr 1003 cudzoziemcy mogą zostać dopuszczeni do tajemnicy państwowej na podstawie umowy międzynarodowej, przewidującej obowiązki obcego kraju co do ochrony ujawnionych mu wiadomości (...). Taka umowa między Rosyjską Federacją a Polską nie istnieje (punkty 74. i 75.).

[b]Dlaczego krewni nie mają statusu pokrzywdzonych[/b]

Reklama
Reklama

W toku śledztwa nr 159 ani w wyniku posiedzenia moskiewskiego okręgowego sądu wojskowego nie ustalono w sposób wiarygodny, że krewni wnoszących skargę polegli w wyniku przestępstwa, o jakim mówi punkt b artykułu 193 – 17 kodeksu karnego ZSRR. W takich okolicznościach nie było podstaw, by przyznać skarżącym się status pokrzywdzonych w postępowaniu nr 159 (...), (punkt 69.).

[/ramka]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama