[b]Rz: 60 lat temu wybuchła wojna koreańska. Korea Północna z ówczesnym premierem Kim Ir Senem na czele wojsk zaatakowała Koreę Południową, którą wsparły Stany Zjednoczone.
Ta wojna miała jakieś znaczenie dla reszty świata?[/b]
Nicolas Levi: Konflikt koreański mógł doprowadzić do trzeciej wojny światowej, bo po drugiej wojnie światowej sytuacja geopolityczna na świecie nie była stabilna. Nie było jeszcze nawet Układu Warszawskiego.
[b]W tej wojnie komunizm pokonał kapitalizm?[/b]
Kiedy konflikt się skończył, można było mieć takie przekonanie. Amerykanie przegrali, a Półwysep Koreański podzielono, czego skutki odczuwamy do dziś. Oczywiście to nie było zwycięstwo Korei Północnej, lecz wojsk Związku Radzieckiego i Armii Ochotniczej Chińskiej. Trzeba jednak pamiętać, że propaganda koreańska, radziecka, ale też polska, wykorzystała ideologicznie ten konflikt. Przedstawiono go jako walkę między imperializmem amerykańskim i japońskim a całym ruchem komunistycznym.
[b]Co dziś o konflikcie mówią swoim obywatelom władze Korei Północnej?[/b]
W kraju Kim Dzong IIa wojna koreańska nadal używana jest jako narzędzie ideologiczne. Wczoraj północnokoreańska agencja prasowa podała komunikat, że to Stany Zjednoczone i Japonia rozpoczęły konflikt, a Korea Północna stała się jego ofiarą. Choć oficjalnie wojna trwała do lipca 1953 r., kiedy uzgodniono rozejm, to nigdy nie podpisano traktatu pokojowego i Korea Północna jest nadal w stanie wojny z Koreą Południową. Podróżujący po kraju nieraz natkną się na napisy, że konflikt się nie skończył i stan wojny obowiązuje. Dlatego ponad 7 mln osób w Korei Północnej jest powiązanych z organizacjami wojskowymi.
[b]Piłkarze Korei Północnej awansowali do tegorocznych mistrzostw świata, ale przegrali z Portugalią 0:7. Coś im grozi po powrocie do totalitarnego kraju?[/b]
Nie wiadomo. Ideolodzy z Korei Północnej są bardzo sprytni. Gdy w 1966 roku Korea Północna przegrała w ćwierćfinale z Portugalią 3:5, piłkarze wrócili do kraju i przez pięć lat mieli święty spokój, a nawet dostali nagrody, mieszkania. Dopiero na początku lat 70. zostali wysłani do obozów koncentracyjnych na dziesięć lat. Jedno jest pewne: w końcu zostaną ukarani.
[i]—rozmawiała Monika Gębala[/i]