"Rzeczpospolita" ma 100 lat

W najbliższym czasie dożyjemy więc epokowego w historji gospodarczej Polski zdarzenia: przejdziemy do polskiej waluty złotowej. Waluta złotowa będzie walutą złotą. Jednostkę jej bowiem reprezentować będzie pewne kwantum czystego złota, które w myśl naszych ustaw równać się będzie dokładnie ilości złota zawartej we franku.

Waluty złotej nie charakteryzuje obieg monet złotych, jak to wszyscy przypuszczają. Istota jej nie polega też wcale na tem, by skarbiec bankowy opływał w złoto, ani też by wszyscy mogli posiadać, lub posiadali portmonetki, napełnione złotemi monetami. Bynajmniej. Istota waluty złotej polega tylko na tem, by jednostka pieniężna posiadała niezmienną wartość, odpowiadającą ustalonej przez ustawę relacji do złota.

Bilet bankowy na stałym poziomie

Co gwarantuje tę stałość wartości? Oto niczem nieograniczona wymienność biletu bankowego na złoto według ustawowej relacji, a więc niczem nieograniczony odpływ i przypływ złota do kraju. Jeżeli bowiem w każdej chwili bez żadnych ograniczeń za bilet bankowy można otrzymać dokładnie tę ilość złota, który on według stopy monetarnej reprezentuje, i naodwrót za dane kwantum złota można każdej chwili dostać bilet bankowy tę ilość reprezentujący, wtedy bilet bankowy (pieniądz krajowy) musi mieć stałą wartość w złocie. Wtedy ceny towarów i usług (wartość krajowa pieniądza) nie zmieniają się, chyba tylko z powodów leżących po stronie towarów i ceny obcych walut podlegają tylko ściśle ograniczonym, a niewielkim wahaniom (wartość zagraniczna pieniądza).

Według art. 47-go statutu Bank Polski ma wprawdzie obowiązek wymiany wypuszczonych biletów na każde żądanie i w nieograniczonych ilościach na złoto, atoli obowiązek ten jest narazie zawieszony, czyli innemi słowy, narazie złotowy bilet nie będzie wymienialny na kruszec.

Czy wobec tego złoty będzie mógł utrzymać swoją wartość parytetową, to zn. mówiąc popularnie, czy ceny wewnątrz kraju nie będą zmieniać się z przyczyn leżących po stronie pieniądza (pomijam zaokrąglanie cen z powodu niepraktycznej relacji), i cena dolara będzie się rzeczywiście obracać około 5.19 z. (w dół i w górę), a kurs złotego w Nowym Jorku około. 19 do 20 cts. amerykańskich.

Odpowiedź na to pytanie, które dziś wszyscy sobie zadajemy, wyprzedzić musi stwierdzenie, że obecnie prócz Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i Szwecji (gdzie dopiero w ostatnich dniach podjęto wypłaty w gotówce) niema wymienialności biletów na kruszec. Ale też wskutek tego, nie wyjmując nawet potężnej Anglji, żadna prawie waluta europejska nie cieszy się tą stałością, która je cechowała przed wojną. Jednak waluty krajów europejskich nie podlegają przecież gwałtownym wahaniom (wyjąwszy w ostatnich czasach Hiszpanję i Francję), a są kraje, których pieniądz, jak naprz. w Austrji, a w ostatnich czasach w Niemczech, gdzie marka rentowa niema nawet właściwie wcale podkładu w złocie; wykazują zadziwiającą stałość wartości. Wynika zatem z tego, że mimo zawieszenia wymienialności na kruszec, bilet bankowy może się utrzymać na pewnym stałym poziomie.

Regulowany obieg

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Jakżeż przedstawiają się widoki złotego? Jak powiedziałem, wartość jego o ile chodzi o jej zwyżkę, jest bezwzględnie zabezpieczona, dla spadku jednak wartości złotego teoretycznie niema granic. Jeżeli więc pytamy się, czy zloty utrzyma się na parytecie, to możemy mieć tu na myśli oczywiście tylko spadek złotego poniżej parytetu, a więc zwyżkę kursu dewiz.

Prorokować jest bardzo trudno, ale następujący tok myśli wysnuty na podstawie wypadków na polu walutowem ostatnich lat zdaje się jednak być logiczny.

Siła nabywcza pieniądza (wartość krajowa) zależy przedewszystkiem od jego ilości. Celowe regulowanie obiegu, tj. ilości pieniędzy, zapewnia stałość jego wartości, a od tej ostatniej zależy i wartość zagraniczna pieniądza (kurs dewiz). Czy znany jest bowiem wypadek, by pieniądz wewnątrz kraju kupował stale tę samą ilość towarów i usług, a jego wartość zagraniczna zniżała się trwale, a więc kurs dewiz się bezustannie podnosił i naodwrót, czy byłoby możliwe, by pieniądz kupował coraz mniej w kraju, a wartość jego zagraniczna (kurs dewiz) trwale była niezmienną?

Wprawdzie wśród szalejącej inflacji nieraz między siłą nabywczą pieniądza, a jego wartością zagraniczną nie było harmonji, ale dysharmonja ta może być tylko czasową. Siła nabywcza pieniądza i kurs walut muszą się zrównać, a mianowicie osiąść na takim poziomie, przy którym staje się rzeczą zupełnie obojętną, czy się zakupuje w kraju towary i usługi zapomocą obcej waluty bezpośrednio, czy też tę obcą walutę zmienia się naprzód na walutę krajową, by dopiero za nią czynić zakupy.

O kursie walut rozstrzyga zatem tylko siła nabywcza pieniądza, a ta ostatnia zależy od jego ilości. Jeżeli więc obieg ilości złotych regulowany będzie rozsądną polityką dewizową i kredytową, opartą na wyżej naszkicowanych tylko zasadach, to złoty będzie posiadać stałą siłę nabywczą i dlatego nie powinien odbiegnąć od parytetu. Gdyby natomiast ilość złotych miała się znowu sztucznie powiększyć, wtedy prędkoby się złoty z parytetem pożegnał.

Dwa zagrożenia

Niebezpieczeństwo anormalnego zwiększenia obiegu grozić może z dwóch stron: ze strony Państwa i ze strony gospodarstwa społecznego.

Wobec równowagi budżetowej, osiągniętej w ostatnich miesiącach, która w myśl oświadczeń p. Ministra Skarbu nie jest przejściową ale trwałą, niebezpieczeństwo to więc nie istnieje. Chyba że ciężary akcji sanacyjnej zmogą siłę płatniczą społeczeństwa dotychczas sprawnie fungującą. Ale i w tym kierunku p. Minister Skarbu nie ma wątpliwości!

Odnośnie do drugiego niebezpieczeństwa to wpłynąć może ono z nadmiernego naprężenia kredytu w Banku Polskim. Że wskutek zaniku kapitału wywołanego inflacją nasze potrzeby kredytowe są wielkie i nagle, nie ulega kwestji. Ale wszystkie te potrzeby nie mogą znaleźć, zaspokojenia w Banku Biletowym, tylko w kapitale zagranicznym, który przy dłuższej stałości parytetu złotego z pewnością przypłynie.

O wpływie wypadków politycznych na wartość złotego nie wspominam, gdyż należą one do czynników, które organicznie nie mają z pieniądzem nic wspólnego, potrafią zatem i najzdrowszy pieniądz zepsuć.

Co się wreszcie tyczy opinji zagranicy o naszym złotym, to bezwątpienia będziemy musieli walczyć z nieufnością, a więc czynnikiem psychologicznym, który, jak wykazała historja walutowa powojenna, odgrywa przy kształtowaniu się kursów ważną rolę. Atoli a la longue o wartości pieniądza nie rozstrzyga psychologja, tylko jego ilość, która, jak mówi prof. Cassel musi być judicious limitated, t.j. rozsądnie ograniczoną. Gdy nasza cyrkulacja będzie się trzymać tych granic, wtedy i psychologja zagranicy nie będzie nam nieprzychylną.

Widoki zatem przedstawiają się na ogół nieźle. O ile oczywiście, jak wyżej wspomniano, akcja sanacyjna nie zniszczy siły płatniczej ludności. That is the question!

Tytuł i śródtytuły od redakcji A.D. 2020

Marcin August Szarski (1868–1941), prawnik z tytułem doktora, ekonomista, bankowiec (wieloletni dyrektor i prezes Banku Przemysłowego we Lwowie), działacz gospodarczy, publicysta, senator w latach 1922–1935