"Rzeczpospolita" ma 100 lat

Choć pytania mogły być lepiej przygotowane, a kontekst polityczny sporu uwłaszczeniowego może drażnić, nie oznacza to, że referendum nie ma sensu. [...] Być może to właśnie referendum, wprost lub pośrednio, przesądzi o strukturze własności w Polsce na wiele lat i o sposobie zmian tej struktury. [...]

Spróbujmy zastanowić się, co Polsce i polskiej gospodarce jest w tej chwili potrzebne. Stabilizacja makroekonomiczna, finansowa, silny pieniądz – niewątpliwie. Ale stabilizacja powinna mieć mocne podstawy strukturalne – własność prywatną i państwo silne, ale mające ograniczony zasięg oddziaływania.

Tymczasem to, co budzi niepokój, to ociężałość prywatyzacji i umacnianie się etatyzmu, ciągle silna pozycja zwolenników zarządzania gospodarką przez urzędników, dotkliwa powolność deregulacji w gałęziach i branżach zmonopolizowanych, nadużycia polegające na nazywaniu prywatyzacją sprzedaży 10 czy 15 procent udziałów, a społeczną gospodarką rynkową jawnych manipulacji w sferze ceł, podatków, prawa gospodarczego. Wreszcie budzą sprzeciw próby nie kontrolowanego transferu własności i wspierania państwowymi środkami prywatnych imperiów należących często do osób powiązanych z kręgami władzy.

Polsce potrzebne są nowe impulsy w przekształceniach własnościowych i strukturalnych: szybsza prywatyzacja, reformy w sferze budżetowej i ubezpieczeniach społecznych, ograniczenie ingerencji państwa w gospodarkę.

„Tak" w pytaniu o uwłaszczenie stanowić będzie wyraz generalnej aprobaty dla prywatyzacji szybszej, szerszej, powszechniejszej. Ta zmiana jakościowa jest potrzebna, bowiem kontynuacja polityki powolnej wyprzedaży fabryk lub niewielkich pakietów akcji pozwala na łatanie budżetu, natomiast nie prowadzi do szybkiej zmiany struktury własnościowej. Ponieważ dotychczas forsowane koncepcje komercjalizacji, restrukturyzacji, koncentracji w tzw. holdingach prowadzą w prosty sposób do zamrożenia państwowej własności, do modelu, z którego Włochy do dziś nie potrafiły się wyplątać, płacąc za to aferami, korupcją, nieefektywnością i gigantycznym długiem publicznym.

16 lutego 1996

Piotr Aleksandrowicz (1953–2016) był redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej" w latach 1996–2000