Marek Biernacki, szef komisji śledczej badającej okoliczności związane z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika, na pierwszym czerwcowym posiedzeniu Sejmu ma zaznajomić posłów z przyjętym we wtorek raportem końcowym – ustaliła „Rz". Formalnie zakończy to sejmowe śledztwo.
Komisja przygotowała raport po ponad dwóch latach pracy. Ocena, jaką posłowie wystawili urzędnikom, prokuratorom i policjantom zajmującym się sprawą Olewnika, jest miażdżąca. Wskazali z imienia i nazwiska urzędników winnych zaniedbań, błędy, jakich się dopuścili, i sugerują, że powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
Wśród urzędników wymienili m.in. byłych szefów MSWiA Krzysztofa Janika i Zbigniewa Sobotkę. Z raportu wynika, że wiedzieli o sprawie Olewnika dzięki dokumentom, jakie trafiały na ich biurka, ale nie podjęli działań. Posłowie wymieniają też długą listę prokuratorów i policjantów.
Ostateczna wersja raportu różni się od pierwotnej. Z informacji „Rz" wynika, że rozszerzono w nim kilka wątków.
Szerzej omówiony jest okres tuż po porwaniu, kiedy śledztwo prowadził Leszek Wawrzyniak z Prokuratury Rejonowej w Sierpcu. Nie zadbał nawet o właściwe zabezpieczenie dowodów.
Posłowie rozszerzyli też wątek policyjnej grupy Grzegorza Korsana (powołanej w 2004 r.). – Forsowała ona wersję samouprowadzenia, a zamiast porywaczy, technikami operacyjnymi objęła głównie członków rodziny Olewników – mówi „Rz" poseł komisji Grzegorz Karpiński (PO). To wtedy policjanci przekonywali zwierzchników, że Krzysztof wróci do domu na Boże Narodzenie 2004 r. – zauważa raport. Olewnik nie żył od jesieni 2003 r.
Raport więcej miejsca poświęca zagadce kradzieży policyjnej nubiry z aktami śledztwa w sprawie Olewnika. Policjanci, którzy zostawili auto bez nadzoru, najpierw usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków. Ale po wizycie w prokuraturze funkcjonariuszy z grupy poszukiwawczej zmieniono prokuratora, a nowy śledztwo umorzył.
W raporcie są sugestie, że policjanci zajmujący się sprawą Olewnika mogli współdziałać z porywaczami. Dotąd nie wyjaśniono, kim jest policjant o imieniu Andrzej, który miał być wtyką przestępców.
Po zamknięciu prac komisji Olewnika w Sejmie będą działać jeszcze dwie spośród czterech komisji śledczych powołanych w tej kadencji parlamentu: do spraw okoliczności śmierci Barbary Blidy oraz tzw. naciskowa. W październiku 2010 r. prace zamknęła już komisja badająca aferę hazardowa.
Ryszard Kalisz (SLD), szef komisji ds. śmierci Blidy, i Andrzej Czuma (PO), stojący na czele komisji naciskowej, deklarują, że i oni przedstawią raporty przed rozpoczęciem sejmowych wakacji, a więc do końca lipca. – Kończę pisanie raportu – deklaruje Kalisz. Zapowiada, że jego przyjęcie powinno nastąpić w czerwcu. – To realny termin – uważa Marek Wójcik (PO) z tej komisji.
Czuma informuje z kolei, że gotowe ma 75 proc. raportu. – W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy go skończę. A to dlatego, że być może nasza komisja zdecyduje jeszcze o dodatkowych przesłuchaniach. Na pewno jednak nastąpi to jeszcze przed wakacjami – mówi „Rz" Czuma.
Roczny koszt działalności czterech komisji śledczych to blisko pół miliona złotych.