Reklama

Dyktatorzy będą się bać, dlatego mogą nasilić represje

Widok Mubaraka w sądzie, a potem wyrok, to ukoronowanie zwycięstwa opozycji - mówi Na'eem Jeenah, dyrektor Afro-Middle East Center w Johannesburgu

Publikacja: 03.08.2011 21:10

"Rz": Czy dobrze się stało, że Mubarak stanął przed sądem?

Na'eem Jeenah:

Bardzo dobrze, choć ma to znaczenie wyłącznie symboliczne. Widok Mubaraka w sądzie, a potem wyrok, to ukoronowanie zwycięstwa opozycji. Nie wierzę jednak, by proces zmienił cokolwiek w rozwoju  samego Egiptu.

A dla całego regionu?

Może mieć dwa efekty, zupełnie skrajne. Z jednej strony pozostali dyktatorzy poczują się bardziej zagrożeni i dotrze do nich, że jeśli nie wprowadzą reform, może spotkać ich taki sam los. I to da im do myślenia. Ale z drugiej strony strach przed tym losem już prowadzi do tego, że nie chcą oddać władzy. I aby nie dopuścić do takich rewolucji jak w Egipcie czy Tunezji, używają wszystkich możliwych środków, by mieć pewność, że u nich takie rzeczy się nie zdarzą. Spójrzmy na Syrię.

Reklama
Reklama

Wierzy pan, że zaczną się bać?

Oczywiście. Widać to w Jemenie. Prezydent Ali Abdul- lah Saleh wie, że całą jego rodzinę czeka sąd, dlatego robi wszystko, by nie oddać władzy. To, co dzieje się w Egipcie i Tunezji, to sygnał dla takich jak on, że nie mogą czuć się bezkarni.

Jakie są szanse, że dyktatorzy nie unikną sprawiedliwości?

Nie przypuszczam, by wszyscy stanęli przed sądem. Myślę, że Baszar Asad w Syrii pójdzie w kierunku dialogu z opozycją. Ale już w innej sytuacji jest Kaddafi w Libii. Mógł ustąpić i wyjechać z kraju. Przez chwilę była opcja, że mógł znaleźć schronienie w RPA. Ale gdy Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz jego aresztowania, stracił na to szansę, bo musiałby być aresztowany już na lotnisku.

Czy możliwe jest jednak, że po procesie Mubarak stanie się w regionie bohaterem?

Absolutnie nie. Ma bardzo wąskie grono zwolenników. Nie ma ich ani w narodzie, ani w społeczeństwach innych krajów arabskich.

Reklama
Reklama

—rozmawiała  Katarzyna Zuchowicz

 

O co jest oskarżony

Były przywódca Egiptu usłyszał wczoraj następujące zarzuty: współudział w zabójstwie demonstrantów, którzy w styczniu wyszli na ulice Kairu, domagając się jego ustąpienia, za co grozi mu 15 lat więzienia lub kara śmierci; korupcja i marnotrawstwo publicznych pieniędzy; nadużycie władzy dla osobistych korzyści finansowych, za co grozi mu od pięciu do 15 lat więzienia.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama