– Konwent przestał dla mnie istnieć, nie może być mowy o współpracy – twierdzi Marek Wójcicki, prezes Związku Polaków w Niemczech Rodło, najstarszej organizacji polonijnej w tym kraju. Zarzuca Konwentowi Organizacji Polskich skupiającemu cztery największe organizacje, że przekształcił się w firmę działającą na zasadach komercyjnych, co ma podważać jego wiarygodność w dalszych polsko-niemieckich negocjacjach okrągłego stołu. Konwent i Rodło reprezentowały wspólnie Polonię w toczących się od ponad roku pertraktacjach, których celem jest zlikwidowanie asymetrii w traktowaniu Polonii w Niemczech oraz mniejszości niemieckiej w Polsce, sprzecznej z traktatem z 1991 roku o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
Rodło chce być reprezentantem wszystkich Polaków
Kolejna runda obrad ma się rozpocząć we wrześniu. Wprawdzie w czerwcu podpisano w Warszawie polsko-niemieckie oświadczenie, które ma znacznie zwiększyć zakres uprawnień niemieckiej Polonii, ale wypracowanie konkretnych rozwiązań odłożono na później. Chodzi m.in. o wysokość niemieckich dotacji dla organizacji polonijnych, finansowanie ich biura w Berlinie czy naukę języka polskiego w Niemczech.
– Nie ulega wątpliwości, że wybuch wrogości w szeregach Polonii osłabia zdecydowanie jej siłę oddziaływania. To prezent dla niemieckich negocjatorów – mówi nam anonimowo jeden z niemieckich ekspertów.
Zastrzeżenia Rodła budzi rejestracja Konwentu w sądzie jako europejskiego zgrupowania interesów gospodarczych (niemiecki skrót – EWIV), czyli spółki prawa handlowego opartej na normach prawa unijnego. – To dowodzi, że Konwent stał się spółką komercyjną, pragnie generować zyski, a nie troszczyć się o interesy Polonii w Niemczech – uważa Wójcicki.