Informacje o zainteresowaniu CBA posłem Przemysławem Wiplerem potwierdziliśmy w naszych źródłach w służbach. Biuro wyjaśnia sprawę zlecenia, jakie w 2012 r. otrzymała od British American Tobacco Fundacja Republikańska (jej fundatorem był Wipler). Miała stworzyć raport o skutkach planowanej przez resort finansów podwyżki akcyzy na papierosy i opisała je jako bardzo niekorzystne.

Raport opublikowano we wrześniu 2012 r., zaraz po tym, gdy resort przedstawił projekt ustawy okołobudżetowej zawierający stawki akcyzy na wyroby tytoniowe na rok 2013. Fundacja nie ujawniła, że raport powstał za pieniądze BAT.

„Rz" opisała to.

W odpowiedzi fundacja oświadczyła m.in., że „dotąd nie pojawił się żaden merytoryczny zarzut kwestionujący metodologię i wnioski raportu". Przeczy temu rozmowa, którą zamieszczamy poniżej.

Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że CBA sprawdza, czy w napisanie raportu zaangażowany był Wipler, a jeśli tak, to czy otrzymał za to wynagrodzenie. Poseł twierdzi, że z raportem nie ma nic wspólnego.

O postępowanie zapytaliśmy Jacka Dobrzyńskiego, rzecznika CBA. – Analizujemy systematycznie oświadczenia majątkowe wszystkich posłów i senatorów – odparł tylko.

Zarzuca pan autorom raportu przygotowanego przez Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej nierzetelność. Dlaczego?

dr Łukasz Balwicki:

- Od zeszłego roku prowadziłem korespondencję z fundacją, a dokładnie z posłem Przemysławem Wiplerem, wskazując, że raport jest wybiórczy, nieobiektywny i pokazuje problem pod kątem strat dla koncernów tytoniowych. Przesyłałem fundacji raporty, które podważały ich tezy i prosiłem o rozszerzenie analiz dotyczących opodatkowania o szerszy kontekst społeczno-ekonomiczny, nie mówiąc o zdrowotnym.

Pominięto w tej analizie ogromną ilość danych oraz wyników badań naukowych z zakresu opodatkowania wyrobów tytoniowych na świecie. Zupełnie pominięto aspekt zdrowotny palenia papierosów i konsekwencji ekonomicznych, jakie on ze sobą niesie, czyli koszty leczenia chorób odtytoniowych, utrata produktywności z powodu przedwczesnych zgonów, koszty społeczne. Gdyby autorzy raportu zadali sobie trud znalezienia wyliczeń, jasno by się okazało, że te koszty dwu, trzykrotnie przewyższają wpływy z akcyzy. Żadne podatki nie są w stanie zrekompensować całkowitych kosztów chorób oddtytoniowych.

Fundacja przyznała się panu, że analiza została zamówiona przez British American Tobacco?

Nie. Prosiłem o ujawnienie źródeł finansowania, gdyż firmy tytoniowe nagminnie współpracują z zewnętrznymi podmiotami w lobbingu. Mam na myśli Pracodawców RP, BCC, Lewiatan i zainspirowaną przez koncerny tytoniowe akcję "Zatrzymać przemyt", na którą powołuje się poseł Wipler. Zupełnie nas zignorowano, zrozumieliśmy że Fundacja Republikańska, która twierdzi, że przyświeca jej dobro wspólne, w tym przypadku tak naprawdę nie interesuje się nim i nie chce w tej sprawie współpracować, bo ma określoną tezę.

Kiedy zapytaliśmy o to wprost, w czyim interesie występuje, przestała się z nami kontaktować. Uznaliśmy, że fundacja powinna się do tego przyznać, bo jej wnioski wydają się służyć tylko jednej branży, której działalność leży w całkowitej sprzeczności z dobrem publicznym. A rządzący, będący odbiorcami raportu, powinni być świadomi, że ten raport z niezależnością może  mieć niewiele wspólnego. Przed korzystaniem z pomocy firm tytoniowych przestrzega Ramowa Konwencja Światowej Organizacji Zdrowia o Ograniczeniu Użycia Tytoniu, której Polska jest stroną od 2006 r.

Ministerstwo Finansów wycofało się z projektu zmian opodatkowania wyrobów tytoniowych. Raport Fundacji alarmował, że wprowadzenie zmian przyniesie szkodę koncernom tytoniowym, zmniejszy wpływy do budżetu państwa, generalnie zarobi najwięcej konkurent BAT, czyli Philip Morris. Czy słusznie?

To były dobre rozwiązania, które uniemożliwiały producentom manipulowanie ceną. Wbrew temu, co twierdziła Fundacja Republikańska były też korzystne dla budżetu państwa, bo stabilizowały wpływy.

O sugestiach zawartych w raporcie wskazujących, że na zmianach najwięcej zyska lider branży uważam, że to konkurencja pozorna, będąca sposobem na przesunięcie dyskusji na inne tory. Wiemy, że koncerny tytoniowe współpracują z sobą, bo mają zbieżny cel - zysk ze sprzedaży papierosów.

Zajmuje się pan monitorowaniem lobbingu tytoniowego. Dlaczego koncerny wolą zamawiać "niezależne" analizy, a nie walczyć na rynku w sposób jawny?

W ten sposób działają na całym świecie - zlecają raporty "niezależnym" instytucjom, bo wiedzą, że legalny lobbing jest o wiele mniej skuteczny. To branża społecznie nieodpowiedzialna, np. kieruje swoje produkty do dzieci, stosuje zabiegi marketingowe mające wprowadzać w błąd konsumentów co do rzeczywistych skutków palenia, zyskuje na przemycie. Koncernów nie interesuje akcyza - to zysk państwa, nie ich. Obecnie, kiedy procedowana jest Unijna Dyrektywa Tytoniowa, branża angażuje również w protesty rolników, sprzedawców, samorządy lokalne.

-rozmawiała Izabela Kacprzak

*Dr Łukasz Balwicki

jest specjalistą zdrowia publicznego z Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych, które realizuje projekt ograniczania ingerencji przemysłu tytoniowego w procesy polityczne, finansowany z dotacji International Union Against Tuberculosis and Lung Disease