Reklama

Tajemniczy gabinet Sienkiewicza

Asystentka z prywatnej spółki ministra trafiła do MSW. Jakie ma kompetencje, staż, wykształcenie? To tajemnica.

Aktualizacja: 21.08.2013 07:48 Publikacja: 21.08.2013 02:54

Tajemniczy gabinet Sienkiewicza

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych, zatrudnił w gabinecie politycznym, nie tylko – jak ujawniła „Rz" – dwóch dwudziestolatków, ale także byłą współpracowniczkę ze swojej prywatnej firmy. Odmówił „Rz" informacji, czy 27-letnia Krystyna Marcinek, doradca ministra, spełnia wymogi prawne, m.in. pięcioletni staż pracy, i czy ma wyższe wykształcenie.

Informacje na temat osób zatrudnionych w gabinetach politycznych są jawne, ale i bardzo ogólne – można się z nich dowiedzieć wyłącznie, gdzie dana osoba pracowała w ostatnich trzech latach. O Krystynie Marcinek, rocznik 1986, zatrudnionej w gabinecie Sienkiewicza w marcu tego roku, można przeczytać, że była zatrudniona w spółce Salvor i Wspólnicy oraz ASBS Othago (pełna nazwa to Analizy Systemowe Bartłomiej Sienkiewicz „OTHAGO" – firma już nie istnieje). To spółki ministra Bartłomieja Sienkiewicza.

Salvor wcześniej nosiła nazwę Sienkiewicz i Wspólnicy, a przyszły minister miał w niej sto procent udziałów. Pozbył się ich na początku roku, kiedy został ministrem.

Salvor jest firmą doradczo-analityczną, specjalizuje się w zakresie energetyki (rynki paliw, gazu i energii), koncentruje się na państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Jej klientami są największe polskie firmy z branży energetycznej, chemicznej i ubezpieczeniowej, m.in. PGE, Gaz-System, Grupa Chemiczna Ciech. Z dokumentów spółki wynika, że największe przychody (1–1,1 mln zł) notowała w 2010 i 2011 r.

Na początku sierpnia zapytaliśmy ministra Sienkiewicza o Krystynę Marcinek – czym zajmowała się dokładnie w jego byłej spółce, w jakim zakresie ma kompetencje doradcze, a także jakie ma wykształcenie i staż pracy. Odmówiono mam szczegółowych informacji.

Reklama
Reklama

Prawo prasowe zobowiązuje ministra do odpowiedzi. Odmowa udzielenia informacji może nastąpić wyłącznie ze względu na ochronę tajemnicy państwowej lub służbowej. W tym wypadku nie zachodzi taka sytuacja. Nie wiadomo, dlaczego wykształcenie Marcinek oraz jej staż pracy jest dla ministra Sienkiewicza sprawą, o którą nie wolno pytać.

Podobnie MSW zareagowało wcześniej na pytania o zatrudnienie dwudziestolatków – Pawła Polaka i Adama Malczaka, który nie ma nawet wyższego wykształcenia i żadnego stażu pracy.

O Krystynę Marcinek „Rz" zapytała więc firmę Salvor.  Z odpowiedzi wynika, że Marcinek pracowała jako analityk, a jej kompetencje były „wysoko oceniane". – Nie jesteśmy upoważnieni do udzielania bardziej szczegółowych informacji o naszych byłych pracownikach – twierdzi Aneta Ostrowska z Salvor.

– Jedni zatrudniają w gabinetach politycznych dzieci swoich kolegów, a szef MSW swoją byłą  współpracowniczkę. Minister może brać do gabinetu politycznego, kogo chce, ale opinia publiczna, za pośrednictwem mediów, które o to pytają, ma prawo wiedzieć, dlaczego daną osobę zaangażował – mówi  prof. Antoni Kamiński z PAN, były prezes polskiego oddziału Transparency International. – Szacunek dla obywateli wymaga,  żeby minister to wyjaśnił i odpowiedział na pytania. To nie jest zobowiązanie wobec dziennikarzy, ale wobec współobywateli.

Wtóruje mu dr Jacek Kucharczyk, dyrektor Instytutu Spraw Publicznych. – Na konkretne pytania powinna być konkretna odpowiedź, zwłaszcza że postawione przez „Rzeczpospolitą" pytania nawiązują do przepisów, które wiążą urząd, jakim jest MSW. Nie ma wątpliwości, że dziennikarze powinni i mają prawo domagać się precyzyjnej informacji – mówi Kucharczyk.

Czemu służą gabinety polityczne? – Kiedy nowy człowiek obejmuje urząd ministra, to musi mieć swoją ekipę. Gabinet polityczny jest tym narzędziem, które pełni funkcje kontrolne – tłumaczy prof. Kamiński. I podkreśla: – Powinni wchodzić do niego ludzie, którzy znają politykę ministerstwa i są pomocni ministrowi w jej realizacji. Z tego punktu widzenia być może ta pani jest szefowi MSW przydatna, ale minister powinien to wyjaśnić – dodaje.

Reklama
Reklama

Dr Kucharczyk zauważa, że minister ma prawo wyboru, z kim chce współpracować poprzez gabinet. – To nie zmienia faktu, że możemy się zastanawiać, skąd się biorą określone osoby w gabinetach politycznych i jakie mają kompetencje, oprócz tego, że ministrowi się z nimi dobrze pracuje – tłumaczy. – Zatrudnianie takich osób powinno się jednak odbywać w granicach ustawowych przepisów – zaznacza dr Kucharczyk.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama