Reklama
Rozwiń
Reklama

Wielki kwestor

Malarz i pisarz, krytyk, intelektualista, żołnierz, świadek zbrodni katyńskiej, ocalały jeniec obozu w Starobielsku. Odznaczony krzyżem Virtuti Militari.

Publikacja: 30.11.2016 17:56

Józef Czapski, przyjaciel i jeden z najbliższych współpracowników Jerzego Giedroycia.

Józef Czapski, przyjaciel i jeden z najbliższych współpracowników Jerzego Giedroycia.

Foto: materiały prasowe

Urodził się w rodzinie arystokratycznej w Pałacu Thunów w Pradze u stóp Hradczan. Wychował w majątku rodzinnym w Przyłukach koło Mińska Litewskiego. W 1917 r. wstąpił do 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. W końcu 1918 r. otrzymał misję odszukania pięciu oficerów polskich 1. Pułku Ułanów Krechowieckich zaginionych w Rosji Sowieckiej. Wyruszył do Piotrogrodu, by ustalić, iż zostali rozstrzelani przez bolszewików.

Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. W dwudziestoleciu międzywojennym studiował na ASP w Krakowie i Warszawie. Współtworzył grupę malarską kapistów, tzw. Komitet Paryski. Przebywał w Paryżu, Londynie, podróżował po Hiszpanii.

1 września 1939 r. został zmobilizowany, wstąpił do 8. Pułku Ułanów. 27 września został wzięty do niewoli sowieckiej i internowany najpierw w Starobielsku, później w Pawliwszczew Borze i Griazowcu. W sowieckich obozach spędził w sumie 18 miesięcy. Prowadził dziennik, który stał się podstawą jego „Wspomnień starobielskich", wydanych w 1945 r.

Po układzie Sikorski-Majski został zwolniony z obozu i wstąpił do Armii Polskiej w Tocku. Od połowy listopada 1941 r. poszukiwał z polecenia gen. Władysława Andersa zaginionych oficerów – zamordowanych w Katyniu. W latach 1942–1944 był szefem Wydziału Propagandy Armii Polskiej na Wschodzie gen. Andersa, później Oddziału Kultury i Prasy 2. Korpusu Polskiego. Od września 1945 do końca 1947 r. kierował Samodzielnym Wydziałem Kultury i Prasy przy Delegaturze 2. Korpusu do spraw Uzupełnień we Francji.

Jeden z najbliższych współpracowników Jerzego Giedroycia, z którym znał się przelotnie przed wojną. Współzałożyciel Instytutu Literackiego w Rzymie. Bez jego rozległych kontaktów, przyjaźni z gen. Władysławem Andersem, z którym znał się jeszcze ze służby w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, nie powstałby Instytut Literacki.

Reklama
Reklama

Jerzy Giedroyc nazwał Józefa Czapskiego wielkim kwestorem „Kultury" i ministrem spraw zagranicznych Instytutu ze względu na jego kontakty z intelektualistami rosyjskimi i zachodnimi. W latach 1949–1950 udał się jako „wielki jałmużnik" w podróż do Ameryki Północnej, w 1955 r. do Ameryki Południowej.

Należał do najwybitniejszego grona pisarzy i eseistów Instytutu Literackiego. Na łamach „Kultury" opublikował liczne teksty dotyczące literatury, malarstwa. Angażował się w protesty, odezwy m.in. w obronie pisarzy prześladowanych za podpisanie tzw. Listu 34; przeciwko interwencji w Czechosłowacji. W 1949 r. wydał po raz pierwszy „Na nieludzkiej ziemi", ponadto w Bibliotece „Kultury" ukazały się zbiór esejów o malarstwie „Oko", ponownie „Na nieludzkiej ziemi" i zbiór artykułów „Tumult i widma".

Mieszkał do śmierci na piętrze, na tzw. górce w domu „Kultury" na avenue de Poissy wraz z siostrą Marią.

Wojciech Karpiński w pożegnalnym eseju napisał:

Uderzał bezpośredniością – w życiu, pisaniu, malowaniu, mówieniu – a jednocześnie miał w sobie wiele postaci i każdą był w pełni. Malarz, pisarz, krytyk sztuki i literatury, działacz, publicysta, żołnierz, kwestarz, przyjaciel, był przede wszystkim żywym człowiekiem. Gruntownie dobrym, płomiennym, reagującym natychmiast – na krzywdę, na dowcip, na momenty zachwycenia i momenty przerażenia. Rzucał się w rozmowę, w dyskusję, żył chwilą, a jednocześnie tkwił w strumieniu czasu. Pamięć była ważnym motorem jego działania, jego sposobem rozpoznawania się w świecie. Wplątany w korzenie życia doczesnego, tkwił też mocno, myślami, uczuciem, w życiu duchowym. Był mu ten inny wymiar potrzebny, wierzył w jego istnienie. Ktokolwiek się z Józefem Czapskim zetknął, z jego osobą czy z jego dziełem, nie wątpił o obecności w nim tej potrzeby, tego wymiaru. Był żywym dowodem istnienia „innego świata". A jednocześnie o konfesyjnym i instytucjonalnym kształcie swojej religijności mówił mało, on, który rozmowy, rozmowy istotne, tak cenił. —mp

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama