Do głosowania nad obłożeniem embargiem towarów i usług pochodzących z żydowskich osiedli na terytorium Palestyny ma dojść w irlandzkim parlamencie w przyszłym tygodniu.
Czytaj także: "Żydzi zostaną na Zachodnim Brzegu na zawsze"
Według Izraela projekt ustawy w tej sprawie jest "niemoralny" i stanowi "zachętę dla terrorystów".
"Ambasada Izraela jest zaniepokojona przez ustawę, która pogłębi podziały między Izraelem a Palestyńczykami. Ustawodawstwo wspierające bojkot jakiegokolwiek rodzaju powinno być odrzucone, ponieważ nie zbliża nas do osiągnięcia pokoju i raczej wzmacnia terrorystów z Hamasu, a także tych Palestyńczyków, którzy nie chcą usiąść przy stole negocjacyjnym" - głosi oświadczenie ambasady Izraela w tej sprawie.
Izraelska ambasada dodaje, że "bojkotowanie jednej ze stron konfliktu nie przyniesie nic dobrego i jest niemoralne".
Ustawa przewidująca bojkot produktów i usług wyprodukowanych na okupowanych przez Izrael terytoriach miała trafić pod obrady parlamentu już na początku 2018 roku, ale wówczas prace nad nią zostały wstrzymane. Teraz ma być jednak głosowana w Senacie 11 lipca.
"Times of Israel" przypomina, że irlandzki rząd sprzeciwia się tym przepisom podkreślając, że nie ma tytułu prawnego do wstrzymania handlu z izraelskimi firmami mającymi siedzibę na okupowanych terytoriach.
"Irlandzki rząd zawsze potępiał budowę nielegalnych osiedli. Ale ustawa wymaga od rządu, by zrobił coś, do czego nie ma mandatu prawnego - handel należy do kompetencji UE, a nie Irlandii. Fianna Fail (Partia Republikańska, główne ugrupowanie opozycyjne - red.) wie to - więc to posunięcie jest zarówno przejawem oportunizmu, jak i nieodpowiedzialności" - napisał na Twitterze szef irlandzkiego MSZ, Simon Coveney.
Przeciwnego zdania jest Frances Black, senator niezależna stojąca za ustawą. Black cytuje dwie niezależne ekspertyzy prawne, zgodnie z którymi Irlandia ma prawo wprowadzić embargo.
Gdyby ustawa weszła w życie za import lub próbę importu produktów z osiedli na okupowanych terytoriach (ustawa nie wskazuje, że chodzi konkretnie o Izrael i Palestynę) w Irlandii groziłoby do pięciu lat więzienia.
Black, w przeszłości piosenkarka, a obecnie senator niezależna od lat sprzeciwia się okupacji terytoriów palestyńskich przez Izrael.
- Na terytoriach okupowanych ludzie są wyrzucani z domów, żyzna ziemia jest im odbierana, a owoce i warzywa na niej wyhodowane są potem sprzedawane przez irlandzkie sklepy - oburza się Black. - Potępiamy osiedla jako nielegalne, ale wspieramy je ekonomicznie. Prawo międzynarodowe stanowi jasno, że te osiedla są nielegalne, a więc produkty z nich pochodzące są owocami przestępstwa. Musimy się z tym zmierzyć - nie możemy wspierać naruszania prawa międzynarodowego i łamania praw człowieka - dodaje.
30 stycznia irlandzki Senat niespodziewanie zamroził prace nad ustawą po tym, jak proponowane przepisy ostro skrytykował premier Izraela Benjamin Netanjahu.