W czwartek minister obrony Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu postanowił zakończyć działania weryfikacyjne w południowych i zachodnich okręgach wojskowych, ponieważ "cele nagłej weryfikacji zostały w pełni osiągnięte". - Wojska wykazały zdolność do zapewnienia niezawodnej obrony kraju - powiedział na Krymie minister.

Czytaj także: Rosja wycofuje żołnierzy spod granicy. Ale zostawia czołgi

Zgodnie z decyzją Ministerstwa Obrony, wycofywanie wojsk miało rozpocząć się w piątek. Żołnierze mieli wrócić do miejsc stałej dyslokacji.

Rosyjski MON poinformował dziś, że decyzja o wycofaniu jest w trakcie realizacji. Przekazano, że żołnierze z Południowego Okręgu Wojskowego oraz oddziały powietrznodesantowe rozpoczęły przebazowanie. Strona rosyjska przedstawiła nagrania, przedstawiające załadunek pojazdów na okręty desantowe oraz wagony kolejowe.

- Jeżeli Rosja rzeczywiście wycofa z terenów graniczących z Ukrainą ogromne siły, które tam zebrała, to złagodzi to napięcie - skomentował ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba. - Należy jednak pamiętać, że ten krok nie zakończy ani obecnej eskalacji, ani generalnie konfliktu między Ukrainą a Rosją - dodał.

Waszyngton oświadczył, że oczekuje na działania, które nastąpią po komunikacie ze strony Rosji. Stany Zjednoczone mają "nadal bardzo uważnie" obserwować sytuację.

Ukraina i państwa zachodnie podniosły alarm w związku z gromadzeniem się wojsk w pobliżu granicy Rosji z Ukrainą. Moskwa zaanektowała półwysep krymski od Ukrainy w 2014 roku, co skłoniło Zachód do nałożenia sankcji. Kijów chce odzyskać ten region.