Reklama
Rozwiń
Reklama

Żyje oficer TW "Bolka"

Kapitan SB Edward Graczyk, który miał zwerbować do współpracy w 1970 roku Lecha Wałęsę, żyje. Nie chce się jasno wypowiadać o przeszłości byłego prezydenta.

Aktualizacja: 29.11.2008 19:21 Publikacja: 28.11.2008 19:00

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

O tym, że Graczyk nie żyje, napisali w książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk. W publikacji czytamy: „oficer, który miał rzekomo zwerbować lustrowanego do współpracy, nie żyje (kpt. Graczyk)”.

– Dowiedzieliśmy się o tym z uzasadnienia sądu lustracyjnego z 2000 r. i przyjęliśmy za dobrą monetę – mówi „Rz” Cenckiewicz. Próbował szukać Graczyka. Teraz nie kryje zdziwienia. – To zaskakujące, szczególnie w obliczu tego, co wynika z uzasadnienia sądu – mówi. 75-letni dziś Graczyk pochodzi z Olsztyna. Według ustaleń Cenckiewicza i Gontarczyka w 1970 r. zwerbował młodego Wałęsę do współpracy. W 1971 r. miał mu wręczyć 1500 zł. Miało to zostać potwierdzone podpisem TW ps. Bolek.

Czy teraz wyjdą na jaw nowe fakty o Wałęsie? – Nie wiążę z tym dużych nadziei, bo tak jak większość byłych oficerów zapewne nic nie będzie chciał powiedzieć lub zaprzeczy faktowi współpracy. Bez względu na to, co powie, fakty pozostaną niezmienne – mówi Cenckiewicz.

Jego zdaniem odnalezienie Graczyka to raczej dowód, że do uzasadnień i wyroków sądu lustracyjnego należy podchodzić bardzo krytycznie.

Do kapitana SB dotarli prokuratorzy z białostockiego IPN, którzy badają, czy SB chciała skompromitować Wałęsę, by nie dostał Nagrody Nobla. Według naszych ustaleń Graczyk miał zeznać, że „z dzisiejszej perspektywy nie uznałby Wałęsy za agenta, a jedyne pieniądze, jakie mu dał, były na bilet tramwajowy”.

Reklama
Reklama

„Rz” dotarła do Edwarda Graczyka w Gdańsku. Był zdenerwowany, nie chciał rozmawiać. Unikał jednoznacznych odpowiedzi. Zaprzeczył nieoficjalnym informacjom, że w ostatnim czasie prywatnie próbował skontaktować się z nim Wałęsa bądź jego współpracownicy.

Pytany, czy były prezydent ukrywa kontakty z SB, mówi: – On nie ukrywa, nie ukrywa. Ja byłem z nim na konfrontacji tydzień temu w IPN w Gdyni – rzuca. Chwilę później jest bardziej kategoryczny: – On nie współpracował. Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk potwierdza, że 18 listopada Graczyk został przesłuchany w obecności Wałęsy. – Zeznał, że nic mu nie jest wiadomo, jakoby koledzy zarejestrowali Lecha Wałęsę jako tajnego współpracownika – mówi. – Potwierdził, że wypłacił Wałęsie 1500 zł.

Graczyk broni byłego prezydenta. – Uciszał rozruchy w stoczni, bo stały wojska ruskie i w tym kierunku ma nieocenione zasługi – mówi. – Nie wierzcie nikomu, że Wałęsa cokolwiek złego komukolwiek zrobił. Ja jako jego przeciwnik polityczny kiedyś bardzo go szanuję.

Na pytanie, czy „prowadził” Wałęsę, odpowiada niejasno: – Ja nikogo za rękę nie prowadziłem. To był tylko incydent, bo ja przyjechałem z Olsztyna na pomoc dla Gdańska – cała Polska przyjechała. Odmawia wyjaśnień, o co dokładnie chodzi. Wyznaje jednak, że po „incydencie” zwolnił się ze służby.

Wałęsa nie wierzy w informację o spotkaniu z Graczykiem. – Bądź pan poważny. Pan z trupami rozmawia? – odpowiada na pytania „Rz” – Takich ludzi jest siedmiu. Sprawdzono mi to.

W piątek wieczorem jednak Instytut Lecha Wałęsy opublikował komunikat, w którym napisano, że Graczyk żyje: „Postanowił się ujawnić i jest gotów zeznawać, aby pokazać całą prawdę”.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama