Sejmowa komisja śledcza ds. nacisków na prokuraturę i służby nie zakończyła jeszcze żadnej z badanych spraw.
Jednak, jak ustaliła „Rz”, jej przewodniczący Sebastian Karpiniuk (PO) zamierza upublicznić „raport szczątkowy” z prac.
– Napisałem już taki dokument – przyznaje poseł.
Co zawiera „raport Karpiniuka”? Opisuje rzekome naciski na warszawskich prokuratorów, by ze względu na kampanię wyborczą w 2007 r. opóźnili zatrzymanie ministra sportu w rządzie PiS Tomasza Lipca.
W dokumencie jest też opis zeznań w sprawie tzw. afery przeciekowej z akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.
„Raport” opiera się przede wszystkim na zeznaniach byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Oskarża on byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o ręczne sterowanie prokuraturą.
W sierpniu 2007 r. zeznania Kaczmarka, jakie złożył przed Sejmową Komisją ds. Służb Specjalnych, dały PO, SLD, Samoobronie i LPR podstawę do wysuwania żądań odwołania Ziobry z funkcji ministra sprawiedliwości.
Karpiniuk zapowiada, że upubliczni swój raport: – Zastanawiam się, w jakiej formie to zrobić – mówi.
Jak dowiedziała się „Rz”, ma zamiar to zrobić jeszcze w czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. A jeden z głównych bohaterów raportu Zbigniew Ziobro jest kandydatem PiS w Krakowie.
– To, co robi poseł Karpiniuk, można traktować tylko w kategoriach kabaretu, który tym się różni od „polskiego zoo”, że jest kiczem – ocenia Ziobro.
Czy dokument przygotowany przez szefa komisji będzie bronią PO w kampanii? – Przecież jako przewodniczący komisji mam prawo przedstawić swoją ocenę dotychczasowych prac – zaznacza Karpiniuk.
Z tym może być jednak kłopot, bo cała komisja może przedstawić jedynie raport zamykający jej prace. Musi go potem zatwierdzić Sejm.
Decyzja o tym, w jakiej formie PO przedstawi „raport Karpiniuka”, ma zapaść w połowie przyszłego tygodnia.
– Umówiłem się z Sebastianem Karpiniukiem na środę. Wtedy będę mógł powiedzieć, jaka jest decyzja: czy będzie to jego raport indywidualny czy wspólny członków Platformy Obywatelskiej w komisji – mówi „Rz” poseł tej partii Robert Węgrzyn.
Ten pomysł nie podoba się przedstawicielom koalicyjnego PSL. – Ja też mogę sobie dzisiaj usiąść i napisać raport o tym czy tamtym. Ale jaki to będzie miało sens, skoro nie zakończyliśmy jeszcze badać żadnego wątku? – dziwi się poseł Mieczysław Łuczak, wiceprzewodniczący komisji śledczej.
Inny przedstawiciel ludowców, poseł Eugeniusz Kłopotek, sprawę komentuje jeszcze ostrzej: – Obserwuję prace komisji. Niewiele się zdarzyło, poza wzajemnymi wycieczkami Sebastiana Karpiniuka i Arkadiusza Mularczyka. Odradzałbym Platformie zgłaszanie „szczątkowego raportu”. Ogłoszenie takiego dokumentu w tym momencie będzie elementem kampanii wyborczej. Karpiniuk nie powinien tego robić.
[ramka][srodtytul]Posłowie wciąż wyjaśniają[/srodtytul]
Sejmowa komisja śledcza ds. nacisków rozpoczęła prace 7 lutego 2008 r. Do dziś nie wyjaśniła wątpliwości dotyczących: legalności prowokacji CBA wobec byłej posłanki PO Beaty Sawickiej, kulisów działań prokuratury w sprawie ministra Tomasza Lipca oraz prokuratury i CBA w sprawie korupcji w Ministerstwie Rolnictwa (tzw. afery: gruntowa i przeciekowa). Jedynym efektem prac komisji jest wniosek Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem do rzecznika praw obywatelskich o zbadanie podejrzenia mobbingu wobec prokuratora Jarosława Dusia. 15 kwietnia zeznał przed komisją, iż był szykanowany przez przełożonych za to, że prowadził postępowanie przygotowawcze wobec Janusza Kaczmarka w aferze przeciekowej. [/ramka]