Ludzie zamiłowani w historii i dziejach swojego narodu będą przekonywać, że takiej ciągłości jest znacznie więcej, niż się dzisiejszym ironistom wydaje. Że świadomość narodowa, nawet – wydawałoby się – zupełnie uśpiona i utracona, potrafi się przebudzić na mocy jakichś praw, których istnienia możemy się tylko domyślać.
Ciekawym przyczynkiem do takiej dyskusji może być przypadek Księstwa Cieszyńskiego, którego obszar dziś w połowie należy do Polski, a jego druga część – zwana w Polsce Zaolziem – wchodzi w skład Republiki Czeskiej.
Księstwo Cieszyńskie trafiło spod władzy Polski pod zwierzchność Korony czeskiej w 1327 roku. 18 lutego 1327 roku książę cieszyński Kazimierz I złożył w Opawie hołd lenny królowi Czech Janowi Luksemburskiemu. Odtąd Księstwo Cieszyńskie stanowiło lenno korony czeskiej z zachowaniem dużej autonomii wewnętrznej, a od 1525 roku autonomiczną część cesarstwa Habsburgów.
A jednak większość mieszkańców tego fragmentu Śląska austriackiego używała gwary śląskiej – odmiany języka polskiego – i nie stała się Czechami.
Jeśli już pojawiały się tu obce wspólnoty, to byli to Niemcy, którzy zasiedlali Beskidy, a potem stworzyli włókienniczy przemysł Bielska. W 1918 roku Polacy z Księstwa Cieszyńskiego podnieśli hasło prawa samodecydowania o sobie. Uznali, że jako nacja stanowiąca większość ludności mają pełne prawo przyłączyć się do Polski. Dla Czechów było to nienaruszalne historyczne terytorium „korony św. Wacława”, które powinno wejść w skład Czechosłowacji. Zażądali włączenia całego terenu Księstwa Cieszyńskiego do swojego państwa. Rozpoczął się bolesny konflikt – rok 1919, czyli czeski najazd militarny, silna czechizacja w okresie międzywojennym, rok 1938 – włączenie Zaolzia do Polski w chwili rozpadu Czechosłowacji wskutek paktu monachijskiego, i wreszcie niełatwe lata czechosłowackiego komunizmu.