Reklama
Rozwiń
Reklama

Szansa na sprawiedliwość

O śmierci syna powiedziała mi pani przyjmująca paczki - mówi Natalia Magnicka, matka zmarłego prawnika

Publikacja: 24.11.2009 20:27

[b]Prezydent Miedwiediew zlecił wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci pani syna. Myśli pani, że sprawa zostanie wyjaśniona?[/b]

[b]Natalia Magnicka:[/b] Trudno teraz oceniać. Wszczęcie śledztwa jeszcze nie oznacza, że dowiemy się prawdy. Ta sprawa pokaże też, jak nasze organy ochrony prawa odnoszą się do prezydenta. Mam nadzieję, że chociaż głowa państwa ma coś do powiedzenia. To prawda, dopóki Dmitrij Miedwiediew się nie wtrącił, nie mogliśmy się doprosić sprawiedliwości. Ale proszę przyznać, to jest dziwne, że prezydent musi się zajmować wszystkim. Że jeśli nie wytknie palcem, to nic w tym kraju nie działa normalnie.

[b]Po śmierci syna oskarżyła pani jego więziennych strażników i śledczych o spowodowanie jego śmierci. Na jakiej podstawie wydaje pani takie sądy?[/b]

We wtorek minął dokładnie rok, odkąd mój syn trafił do więzienia. Jeszcze nawet nie rozpoczął się proces, a on spędził tam rok. Nie będę się wypowiadać w kwestiach prawnych, chociaż jestem przekonana, że mój syn był niewinny. W tym systemie nie miał szans na dowiedzenie swojej niewinności. Jego prawa były naruszane. Wiele razy prosił o pomoc medyczną. I on sam, i jego prawnik. Za każdym razem mu odmawiano. Teraz oni oficjalnie zaprzeczają, że były takie prośby, ukryto przed nami część dowodów. Chociaż był chory, trzymano go w więzieniu, w którym nie było szpitala. Lekarka przepisała mu leki, których nie można było zażywać przy jego stanie zdrowia. Odmawiano nam informacji o nim. Gdy umarł, ani mnie, ani adwokata nie poinformowano o tym. Dowiedziałam się od pani przyjmującej paczki w areszcie Matrosskaja Tiszina, do którego odwieziono go tuż przed śmiercią, o czym zresztą także nas nie poinformowano. Śledczy znęcali się nad nim psychicznie. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie, jak po ostatnim przesłuchaniu. Drżały mu usta, trzęsły się ręce. Przez kilka ostatnich dni nie pozwalali na widzenia, mówili, że nie jest w stanie wyjść, ale odmówili odczytania informacji o stanie jego zdrowia, co jest ich obowiązkiem.

[b]Co pani zdaniem będzie decydujące dla wyjaśnienia tej sprawy?[/b]

Reklama
Reklama

Przede wszystkim wskazanie przyczyny śmierci. Nie wierzę, że była to wada serca, a nawet jeśli była, to spowodowana przez coś innego. Ciągle jest jeszcze w tej sprawie duże pole do manipulacji. Nam nie pozwolono tego zweryfikować. Odmówiono przeprowadzenia niezależnej sekcji zwłok. Mam nadzieję, że ingerencja prezydenta pomoże. Już nie mojemu synowi, ale komuś innemu, kto znajdzie się w podobnej sytuacji.

[i]—rozmawiała Justyna Prus [/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama