Reklama

Janukowycz, drugi Łukaszenko?

Ukraina w ciągu co najmniej kilku najbliższych lat nie wejdzie do NATO - mówi w rozmowie dla „Rz” Andrzej Szeptycki, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

Publikacja: 27.04.2010 21:22

[b]Rz: Jakie znaczenie z perspektywy Polski ma umowa zawarta między Ukrainą a Rosją?[/b]

[b]Andrzej Szeptycki:[/b] Sama umowa nie ma kluczowego znaczenia. Jest natomiast potwierdzeniem spraw, o których już wiedzieliśmy.

[b]Jakich?[/b]

Po pierwsze, że Wiktor Janukowycz jest bardziej pro- rosyjski niż jego poprzednik. Po drugie, że Ukraina w ciągu co najmniej kilku najbliższych lat nie wejdzie do NATO.

[b]Czyli Ukraina ląduje w obozie moskiewskim?[/b]

Reklama
Reklama

To bardziej skomplikowane. Janukowycz jest bardziej prorosyjski niż Juszczenko, ale nie oznacza to, że jest bezkrytycznym zwolennikiem Kremla. Stoją za nim grupy interesu – polityczne i gospodarcze. Te pierwsze rzeczywiście z sympatią patrzą na Moskwę. Te drugie już mniej. Ci ludzie doskonale wiedzą, co Rosja robi z niezależnym biznesem, wiedzą, że Rosjanie są dla nich konkurencją. Poza tym oferta, jaką Moskwa może przedstawić ukraińskiemu biznesowi, nie jest zachwycająca. Ukrainie jest potrzebna Europa.

[b]Do czego?[/b]

Tamtejsi biznesmeni chcą uzyskać dostęp do europejskich rynków, technologii i środków finansowych. Tego Rosja im nie da. Sam Janukowycz zdaje się wyznawać zasadę „ekonomia, głupcze!”. Patrzy na politykę zagraniczną przez pryzmat interesów gospodarczych. Dla niego, a także dla wielu polityków 25 czy 30 lat to perspektywa abstrakcyjna, a w zamian za umowę z Rosją dostał tańszy gaz. On myśli takimi kategoriami.

[b]Ale w wymiarze geopolitycznym ta decyzja to katastrofa.[/b]

Tak, umowa z Rosją zamyka sprawę wejścia Ukrainy do NATO. Chyba, że Kijów zdecyduje się wypowiedzieć umowę o flocie, co jest mało prawdopodobne. Państwo NATO teoretycznie może mieć na swym terytorium bazę obcych wojsk, ale rosyjskich raczej nie. Szczególnie, gdy jest to kraj taki jak Ukraina. Dla Polski i wszystkich, którym zależy na zbliżeniu Ukrainy z Zachodem, to przykra wiadomość. Ale znowu: już wcześniej szanse na akces Ukrainy zmalały niemal do zera. Mam na myśli sam wybór Janukowycza, który otwarcie się temu sprzeciwiał, ale także wybór Baracka Obamy na prezydenta USA. Obama w przeciwieństwie do George’a W. Busha stawia na ocieplenie stosunków z Rosją. Słynny „reset”, z którym przyjechała pani Clinton do Ławrowa, rozbrojenie nuklearne itp. Poza tym nie zapominajmy o wojnie w Gruzji. To był sygnał ze strony Rosji – czytelny i zrozumiały na Zachodzie – „nie ruszajcie naszych zabawek”.

[b]Jaki skutek ta umowa będzie miała dla polskiej polityki wschodniej, dla zbliżenia Ukrainy z Zachodem?[/b]

Reklama
Reklama

Na to pytanie odpowiedzą wydarzenia najbliższych 30 lat. Jeżeli Janukowycz okaże się genialnym przywódcą, który zmodernizuje swój kraj i zbliży go do Unii – nie będziemy o tej umowie pamiętać. Jeżeli zaś okaże się drugim Łukaszenką – to też nie będziemy o niej pamiętać, bo zapewne podpisze jeszcze niejedną taką umowę z Rosją.

[i]Andrzej Szeptycki jest politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego[/i]

[ramka][srodtytul]Opinie dla „Rz”[/srodtytul]

[b] Kirił Tanajew, szef rosyjskiej Fundacji Efektywnej Polityki[/b]

Specyfika ukraińskiej polityki polega na tym, że wszystko odbywa się w niej w podwyższonej tonacji i we wszystkim jest dużo przesady. To, czego obecnie jesteśmy świadkami, to próba ratowania własnych notowań przez pokonane siły polityczne – byłą premier Julię Tymoszenko i byłego prezydenta Wiktora Juszczenkę. Tego można się było spodziewać i dlatego Moskwa reaguje na tę sytuację racjonalnie i spokojnie.

Z sondaży bowiem jednoznacznie wynika, że to prezydent Wiktor Janukowycz ma obecnie na Ukrainie najlepsze notowania, a więc – siłą rzeczy – jego działania cieszą się poparciem większości społeczeństwa.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim jednak nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy, że umowa „flota za gaz” narusza ukraińską konstytucję czy też ogranicza suwerenność Ukrainy, że Rosja w ten sposób demonstruje, iż sprawy gospodarcze jest gotowa załatwiać pod warunkiem, że Ukraina podporządkuje się jej politycznie. To nieprawda. Nowe porozumienie opiera się na racjonalnych przesłankach. Jaki jest największy problem Rosji z Kijowem? To brak gwarancji. Juszczenko chciał, żeby polityka i gospodarka były od siebie oddzielone, czyli żeby politycznie można było z Rosją wojować, domagając się jednocześnie ustępstw.

Nowe porozumienie ma właśnie takie gwarancje zapewnić. Jeśli w przyszłości ktoś na Ukrainie zmieni zdanie w sprawie Floty Czarnomorskiej, to ukraińska gospodarka będzie musiała ponieść tego konsekwencje. Podkreślam jednak, że ze strony Rosji nie ma w tym niczego więcej, niż tylko zdrowy rozsądek i swego rodzaju wyrachowanie, próba zabezpieczenia się na przyszłość.

—not. prus [/ramka]

[ramka][b]Andriej Okara, rosyjski politolog[/b]

Czy to zagraża niezależności Ukrainy? Myślę, że Ukraina sama musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Umowę „flota za gaz” bardzo trudno ocenić, bo to dwie różne sprawy. Z punktu widzenia Ukrainy w dziedzinie energetycznej jest korzystna, ale czy opłaca się to robić takim kosztem? Z kolei Rosja za wielkie pieniądze, poważnie obciążając swój budżet, ma szanse zaspokoić swoje ambicje, w dużej mierze postrzegane przez pryzmat symboli. Ukraina jest dla Rosji partnerem, wobec którego może się prezentować w roli mocarstwa. Demonstrując przy tym łatwość załatwiania spraw gospodarczych z Ukrainą, ale dopiero, kiedy osiągnie wygodny dla siebie konsensus polityczny. Janukowycz został sprawdzony i spełnił pokładane w nim nadzieje. Dlatego teraz z Kijowem zostaną podpisane kolejne umowy – w dziedzinie energii jądrowej czy lotnictwa. Poza tym obecność Floty Czarnomorskiej na Krymie ma czysto praktyczny – wojskowy wymiar. To obecność na Morzu Śródziemnym i na przykład efektywne prowadzenie konfliktu zbrojnego z Gruzją. Rosja zdaje się przy tym nie zauważać jednej ważnej rzeczy – umowa, niezgodna z konstytucją, nie daje gwarancji na dłuższą perspektywę. Następny lider Ukrainy może ją podważyć i wszystko się posypie. Poza tym jest ona przedłużeniem dotychczasowego porozumienia z 1997 roku, w którym jest zapisane, że rok przed wygaśnięciem, czyli w 2016 roku, każda ze stron może zdecydować, że go nie przedłuży.

Reklama
Reklama

[i]—not. prus[/i]

[/ramka]

[ramka]Rok 2010

[b]Janukowycz u władzy[/b]

7 lutego wybory prezydenckie na Ukrainie wygrywa lider prorosyjskiej Partii Regionów Wiktor Janukowycz, uzyskując w drugiej turze. 48,95 proc. głosów. 25 lutego zostaje zaprzysiężony.

Reklama
Reklama

1 marca z pierwszą wizytą zagraniczną prezydent jedzie do Brukseli. Zapowiada tam, że nie zamierza zabiegać o członkostwo Ukrainy w UE, ale liczy na jej wsparcie.

5 marca Janukowycz składa wizytę w Moskwie. Oświadcza, że jego prezydentura jest szansą na „otwarcie nowej karty” w stosunkach z Rosją. Premier Władimir Putin proponuje Ukrainie unię celną.

7 kwietnia Janukowycz rozwiązuje komisję koordynującą przygotowania Ukrainy do członkostwa w NATO oraz Centrum ds. Integracji Euroatlantyckiej.

21 kwietnia w Charkowie prezydenci Janukowycz i Miedwiediew podpisują porozumienie wydłużające o co najmniej 25 lat okres stacjonowania na Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. W zamian Rosja udziela Ukrainie zniżki w opłatach za gaz.

26 kwietnia podczas wizyty na Ukrainie Putin proponuje połączenie energetyki jądrowej obu krajów.

Reklama
Reklama

27 kwietnia Rada Najwyższa Ukrainy ratyfikuje umowę w sprawie dłuższego stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie.

[i]—oprac. p.k.[/i][/ramka]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama