Do Moskwy zostało wysłane wczoraj pismo Andrzeja Seremeta do jego rosyjskiego odpowiednika Jurija Czajki. Prokurator generalny przedstawił w nim wątpliwości dotyczące unieważnienia pierwszych zeznań kontrolerów z wieży lotniska w Smoleńsku. 10 kwietnia sprowadzali oni na ziemię polskiego tupolewa. Radio Zet podało, że w piśmie jest prośba o uchylenie tej decyzji.
Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego, mówi „Rz”: – Andrzej Seremet oczekuje podania motywów, jakimi kierowała się rosyjska prokuratura, unieważniając protokoły przesłuchań kontrolerów. Prosi też, by rozważyć uchylenie decyzji o ich unieważnieniu.
Kontrowersyjną decyzję rosyjskich śledczych „Rz” ujawniła w listopadzie. Badający katastrofę nagle uznali, że przesłuchania ppłk. Pawła Plusnina i mjr. Wiktora Ryżenki z kwietnia są nierzetelne. Powód: w protokołach brakowało podpisu prokuratora i godzin rozpoczęcia i zakończenia czynności. Za ważne śledczy z Rosji uznają zeznania z sierpnia. Rzecz w tym, że ich treść istotnie odbiega od wcześniejszej relacji.
Ppłk Plusnin najpierw zeznał, że załodze Tu-154 podał, iż widoczność na lotnisku wynosi 400 m, choć sięgała 800. Mówił, że chciał zniechęcić pilotów do lądowania. W sierpniu utrzymywał, że widoczność wynosiła 400 m, czyli tyle, ile podał załodze. Ryżenko z kolei najpierw mówił, że w wieży był też płk Krasnokutski z jednostki w Twerze. Potem kontrolerzy o nim nie wspominają. W nowych zeznaniach twierdzą, że Tu-154 był sprowadzany na ziemię według procedur cywilnych. Wcześniej sugerowali, że wojskowych (przy locie cywilnym o lądowaniu decyduje pilot).
Nasi prokuratorzy zapowiedzieli, że tylko drugie zeznania wezmą pod uwagę. Ale na niedawnym spotkaniu z Czajką Seremet zgłosił wątpliwości. Teraz przedstawił je w piśmie.