Reklama

Nie uzbroili przycisku w Tu-154?

Piloci użyli przycisku automatycznego odejścia, ale wcześniej go nie aktywowali. Dlatego samolot się rozbił – takie ustalenia według „Newsweeka” mają się znaleźć w polskim raporcie

Aktualizacja: 18.07.2011 12:00 Publikacja: 17.07.2011 20:39

Nie uzbroili przycisku w Tu-154?

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Dziennikarze tygodnika Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz w artykule „Trzecia prawda o Smoleńsku" piszą o ustaleniach komisji MSWiA, które wciąż nie zostały jeszcze upublicznione. Z raportu ma wynikać, że piloci tuż przed katastrofą nacisnęli przycisk automatycznego odejścia „uchod" (powinien przerwać lądowanie), ale ten nie zareagował, bo nie był „uzbrojony".

Jak ma wynikać z ustaleń komisji, tryb automatycznego odejścia mógłby zadziałać, choć na lotnisku Siewiernyj nie było systetmu precyzyjnego naprowadzania (ILS). Jednak trzeba było aktywować przycisk „uchod", naciskając wcześniej przyciski „zachod" i „glis".

„Newsweek" sugeruje, że piloci mogli o tym nie wiedzieć. Anonimowy członek komisji mówi gazecie, że mogliby się dowiedzieć o takiej procedurze podczas szkoleń na symulatorach, ale ich nie mieli.

Z odczytów czarnych skrzynek Tu-154 wynika, że dowódca samolotu kpt. Arkadiusz Protasiuk na 20 sekund przed katastrofą wydał komendę „odchodzimy", chcąc przerwać lądowanie (tupolew był kilkadziesiąt metrów nad ziemią). Ale samolot dalej zniżał lot, a w kabinie zapanowała cisza. Załoga jakby zamilkła zaskoczona brakiem reakcji.

„Newsweek" sugeruje, że piloci mogli nie wiedzieć, jak aktywować autopilota

Reklama
Reklama

Komisja szefa MSWiA Jerzego Millera przeprowadziła wiosną trzy eksperymenty na bliźniaczym tupolewie, by ustalić m.in., dlaczego samolot się nie poderwał.

– O ile komisja rzeczywiście doszła do takich ustaleń, są to informacje ważne. Dostarczają wiedzy o tym, co działo się w ostatnich sekundach lotu i dlaczego pilotom nie udało się poderwać samolotu – mówi „Rz" płk Edmund Klich, były polski akredytowany przy MAK. – Być może gdyby wiedzieli, jakie przyciski nacisnąć, to uniknęliby katastrofy. Jednak nie można tego uznać za jedyną sprawę, która miała wpływ na przyczynę katastrofy. Błędy zasadnicze zostały popełnione znacznie wcześniej. Jednym z poważniejszych problemów było to, że piloci wykorzystywali radiowysokościomierz i zniżali się pniżej tzw. wysokości decyzji.

Kpt. Robert Zawada, były pilot wojskowy: – To ma sens i wyjaśnia, dlaczego samolot wciąż opadał, zamiast zacząć się wznosić. Jeśli piloci nie wiedzieli, że trzeba włączyć te dwa kanały w autopilocie, by go uzbroić, i tego nie zrobili, to niestety oznacza brak ich wiedzy i właściwego wyszkolenia załogi.

 

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama