Reklama

Tablet, Internet, żłobek – sprawdź, co obiecują kandydaci

Jedni kuszą żłobkiem za darmo, inni stawiają na bezpłatny Internet. Wyborcy znów uwierzą politykom?

Publikacja: 06.09.2011 03:17

Tablet, Internet, żłobek – sprawdź, co obiecują kandydaci

Foto: ROL

Więcej mieszkań, tańsze kredyty na własne lokum, bezpłatne publiczne żłobki i przedszkola. I jeszcze wprowadzenie do konstytucji zapisu o dostępie do Internetu dla wszystkich Polaków. To wszystko zaoferowali wyborcom wspierani przez Ryszarda Kalisza młodzi działacze SLD, m.in. Jakub Kwaśny – jedynka w Tarnowie, Paulina Piechna-Więckiewicz (na liście w Warszawie), Ewa Klekot (w Katowicach) i Marcin Nowotka (w Siedlcach).

Łódzki kandydat PO, przedsiębiorca Jarosław Stolarczyk, stworzył fundację, która uruchamia w mieście hot spoty umożliwiające darmowy dostęp do Internetu. Przy tej okazji zorganizował loterię. Można w niej było wygrać tablet. Stolarczyk przekonywał, że to, co robi, nie jest kampanią.

Czy tegoroczna kiełbasa wyborcza przyciągnie do urn?

– A ja już nie słucham obietnic polityków. Włączam telewizję na 15 minut raz w tygodniu i widzę, że nadal nic się w kraju nie zmieniło – mówi Tadeusz Sławik z Krakowa, menedżer dużej zachodniej firmy, z wykształcenia socjolog.

Reklama
Reklama

Napieralski laptopa, ojciec Dody – porządek

Ale politycy nie rezygnują z takich zabiegów.

Lider Sojuszu Grzegorz Napieralski zapowiedział, że każdy uczeń będzie miał lekkiego laptopa.

Z kolei rzecznik jego partii Tomasz Kalita zamierza doprowadzić do refundacji in vitro z budżetu.

Ojciec Dody Paweł Rabczewski, kandydat PJN, dawny ciężarowiec, obiecuje natomiast zaprowadzić porządek w Sejmie, gdzie posłowie głównie się kłócą.

Premier Donald Tusk obiecał we Wrocławiu, że przejazd całą obwodnicą miasta będzie darmowy. I okazało się to jedną z niewielu obietnic, które rozwiały się jeszcze przed wyborami, a nie już po.

Po kilku dniach działacze PO wytłumaczyli, że premier niezupełnie to miał na myśli. Ukazał się bowiem projekt rozporządzenia, z którego wynika, że z opłat zwolnione zostaną jedynie auta osobowe.

Reklama
Reklama

– Obietnice padają nie tylko w Polsce. Ale tylko odpowiedzialne zapowiedzi budzą zaufanie wyborców. Księżycowe oferty to wyłącznie próba wkupienia się w łaski głosujących – uważa Wiesław Chrzanowski, były marszałek Sejmu. Jego zdaniem wyborcy nie potrafią skutecznie polityków rozliczać, bo po kilku latach rządów niewiele z ich zapowiedzi pamiętają.

– Wiem, że wyborcy nas rozliczą, i nie obiecuję podwyżek płac – zapewnia jednak prof. Włodzimierz Bernacki, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, kandydat PiS do Sejmu z Tarnowa. – Mówię, że państwo musi dawać ludziom minimum bezpieczeństwa, także w sferze socjalnej. Skoro płacimy podatki, nie możemy być np. w razie problemów zdrowotnych zostawieni sami sobie.

Dofinansowanie, autostrada, studia

Czasem zapowiedzi kandydatów bywają skromniejsze. Politycy PiS obiecują dofinansowanie z budżetu państwa budowy nowoczesnych linii tramwajowych dla miast, w tym Rzeszowa. Mówili o tym wiceprezes partii Beata Szydło oraz były wiceminister skarbu Paweł Szałamacha, prezentując program „Nowoczesne miasto, miasteczko i wieś". Tramwaj proponują także w Bielsku-Białej, Radomiu czy Białymstoku.

W Białej Podlaskiej senator PO Józef Bergier zapowiedział nowy kierunek w Państwowej Szkole Wyższej i zabieganie o utworzenie Akademii Bialskiej. Stanisław Żmijan, kandydat Platformy do Sejmu, obiecał starania o budowę autostrady A2 do granicy.

W Białymstoku Karol Pilecki, kandydat PO do Sejmu, przy okazji nowego roku szkolnego zadbał o rozdawanie w okolicach szkół planów lekcji. Ze swoim zdjęciem, listem do rodziców i prośbą o wsparcie w wyborach. – Nie przekroczyłem granicy przyzwoitości i dobrego smaku – mówi kandydat. W liście napisał, że jego mama jest nauczycielką, a on „wie, jakie wyzwania stoją przed systemem oświaty, czego brakuje i jak to zmienić".

Lubimy słuchać, że będzie lepiej

– Tylu obietnic wysłuchałam, że nie ufam kolejnym. Ile razy zapowiadano podwyżkę emerytur?! – mówi 70-letnia Teresa Gabryś z Gdańska.

Reklama
Reklama

– PiS obiecywało mi w 2005 r. trzy miliony mieszkań, a Donald Tusk w exposé w 2007 r. szybką i czystą kolej. A gdy ostatnio jechałem ekspresem do Gdańska, pociąg z Krakowa spóźnił się cztery godziny. Będę o tym pamiętał 9 października – zapowiada 22-letni Paweł, student historii z Tarnowa.

 

– Jednak część wyborców wciąż pozwala się oszukiwać – mówi prof. Tadeusz Borkowski, socjolog z UJ. – Są osoby, które lubią słuchać, że jest dobrze, a będzie lepiej. Tylko niektórzy krytycznie analizują słowa polityków.

Według naukowca gra wyborcza sięgająca po kłamstwo i manipulację zagraża demokracji. – Wyborcom trudno rozliczyć posła, bo nie ma mechanizmu jego odwoływania. Nie ma też prawa, które zabrania manipulowania wyborcami – wskazuje Borkowski.

I tylko czasem obietnice na  wyrost bywają sympatyczne. PSL rozdawało kilka dni temu w Koszalinie nasiona koniczyny, która – jak twierdzi kandydat Stanisław Dycha – przyniesie wyborcom szczęście.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama