Konwencja SLD w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie przypominała imprezy wyborcze z najlepszych lat tej partii. Było trochę krytyki pod adresem przeciwników politycznych i nieco obietnic wyborczych.
Z ust lidera formacji Grzegorza Napieralskiego padło zapewnienie, że jeżeli SLD dojdzie do władzy, zadba, by pensje i emerytury były na europejskim poziomie.
Ale przede wszystkim konwencja miała być demonstracją jedności lewicy. I była. Pojawili się m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, ekspremierzy Leszek Miller i Józef Oleksy oraz europoseł Wojciech Olejniczak, który jeszcze niedawno stał na czele wewnątrzpartyjnej opozycji.
W sobotę wszyscy zachowywali się jak jedna wielka kochająca się rodzina.
Napieralski z żoną i córkami siedział między Kwaśniewskim, a małżeństwem Millerów. Były prezydent po raz pierwszy od lat nie dystansował się od SLD. Wielokrotnie mówił "my", dając do zrozumienia, że jest częścią Sojuszu. Przekonywał, że SLD buduje silne przywództwo – to Napieralski i wielopokoleniowa drużyna, która za nim stoi.
Miller ofiarował Napieralskiemu pióro, którym w Atenach podpisywał traktat akcesyjny z UE. – Żebyś Grzegorzu podpisywał nim decyzje warunkujące pomyślność Polski i Europy –mówił były premier.
Olejniczak zadeklarował aktywne uczestnictwo w kampanii, by SLD osiągnął jak najlepszy wynik.
– Nie mam prezentu, ale mamy siebie i będziemy razem walczyć – zapewniał niedawny przeciwnik Napieralskiego.
Konwencja poświęcona była sprawom europejskim, ale byłym liderom zebrało się na wspomnienia.
Kwaśniewski przypomniał, że lewica miała swój udział we wszystkich najważniejszych projektach politycznych minionego 20-lecia, m.in. w przygotowaniu konstytucji ("która dobrze sprawdziła się nawet w tak dramatycznym momencie jak katastrofa smoleńska" – podkreślał), wprowadzeniu Polski do NATO i Unii Europejskiej. – I dlatego mamy prawo prosić o głosy wyborców – zaznaczył były prezydent.
Miller grzmiał, że lewica musi wrócić do władzy, by nadać Polsce proeuropejski impuls. – W sprawach europejskich Donald Tusk i Jarosław Kaczyński różnią się tylko krojem garnituru – ocenił.
Przypomniał też, że lewica w Polsce rządziła już dwukrotnie. – I dwukrotnie wyprowadzała kraj z kryzysu po szaleństwach prawicowych rządów – mówił Miller. – Prawica może w Polsce rządzić, ale lewica wcześniej musi na to zarobić.
Na koniec wszyscy zrobili sobie "rodzinne" zdjęcie i podpisali manifest europejski. Mowa w nim m.in. o tym, że jutro bez obaw to Europa socjalna i solidarna.