Sąd nakazał wczoraj prezydent Warszawy ujawnienie w ciągu 14 dni personaliów osób, z którymi ratusz podpisał umowy-zlecenia. Jeśli miasto nie zastosuje się do wyroku, odpowiedzialny za to urzędnik będzie musiał zapłacić 2 tys. zł grzywny. Po raz pierwszy chyba prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, jako szefowa urzędu miasta, zostałaby w ten sposób ukarana.
14 dni wystarczy
A to już kolejna spektakularna porażka ratusza w trwającym trzeci rok sporze sądowym z opozycyjnym radnym Jarosławem Krajewskim o jawność umów cywilnoprawnych.
Prezydent stolicy i profesor prawa niestety ignoruje prawo i wyroki sądów
Pieniądze, które w ten sposób wypływały z urzędu, bez przetargów czy konkursów, można liczyć w miliony. Np. w 2010 r. ratusz wydał na nie 31 mln zł. W 2011 – 26 mln zł.
Wobec tego radny PiS poprosił o kilka konkretnych kontraktów. Chciał m.in. poznać nazwiska osób, które za obsługę prasową konferencji Biura Edukacji zainkasowały 10 tys. zł czy wykonały „analizę socjologiczną pikniku naukowego" za 4 tys. zł. Ratusz jednak tych danych odmówił.
W listopadzie ubiegłego roku sąd wydał korzystny dla Krajewskiego wyrok i nakazał miastu ujawnić dane, o które prosił. Ale urzędnicy wystąpili o kasację do Sądu Najwyższego.
Do wyroku zastosowali się częściowo – podali trzech zleceniobiorców umów o najniższej wartości. – Bo tylko trzy osoby zgodziły się na upublicznienie ich danych. Trzy pozostałe – nie. Gdybyśmy mimo to ujawnili ich nazwiska, złamalibyśmy ustawę o ochronie danych osobowych – wyjaśniał Jarosław Jóźwiak, wiceszef gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz.
W grudniu 2011 r. sąd nadał klauzulę natychmiastowej wykonalności wyroku, ale ponieważ ratusz ją ignorował, radny poszedł znów do sądu walczyć o egzekucję. Ratusz tymczasem wnioskował o zawieszenie wykonania wyroku do czasu rozpatrzenia wniosku o kasację. Ale sąd go oddalił. – Wyrok jest prawomocny, ma klauzulę wykonalności, więc należy go zrealizować niezależnie od sprawy w Sądzie Najwyższym – potwierdziła też wczoraj sędzia Monika Kubiak. – Uważam, że 14 dni wystarczy na zebranie i przekazanie danych.
Władze stolicy nie chciały wczoraj deklarować, czy wreszcie zastosują się do decyzji sądów, czy wolą zapłacić 2 tys. zł grzywny i czekać na kasację.
– Na to będziemy mogli odpowiedzieć po analizie decyzji sądu – stwierdza rzecznik ratusza Agnieszka Kłąb. – Prezydent deklarowała już, że zastosuje się do prawomocnego ostatecznego wyroku sądu, ale chce wyczerpać pełną ścieżkę sądową.
A za ten sądowy spór płacą podatnicy. Choć w całym urzędzie miasta zatrudnionych jest blisko 100 osób do obsługi prawnej, prezydent wynajęła renomowaną kancelarię – Domański, Zakrzewski, Palinka.
Ujawnię dane z umów, jeśli wyrok sądu w tej sprawie będzie ostateczny i prawomocny
– Zastępstwo procesowe w mojej sprawie kosztowało już budżet stolicy prawie 50 tys. zł. Nie wiem, dlaczego prezydent decyduje się brnąć dalej w ten spór, skoro ewidentnie przegrywa – stwierdza Krajewski. – A dziś zatriumfowały prawo i sprawiedliwość – skomentował wczorajszy wyrok.
Batalia radnego o te sześć, w sumie drobnych, umów przyniosła już pozytywne skutki dla transparentności decyzji urzędników.
Od marca zgodnie z zarządzeniem Hanny Gronkiewicz-Waltz wszystkie nowe umowy-zlecenia czy umowy o dzieło podpisywane przez ratusz, dzielnice czy inne jednostki miasta opatrzone muszą być zgodą zleceniobiorcy na ujawnienie jego danych. Osoba, która się na to nie zgodzi, kontraktu z miastem nie podpisze.
Forum Młodych PiS postanowiło teraz co miesiąc pytać o te umowy i sprawdzać, jakich spraw dotyczą.
W marcu na przykład gabinet prezydent stolicy podpisał umowy kateringowe czy hotelowe związane z wizytami zagranicznych delegacji, np. wynajęcie pokoju w hotelu Bristol za 864 zł dla przedstawicielki organizacji International Play Association, kolację w Rabarbarze dla delegacji z Charko-wa – za 1,5 tys. zł czy lunch dla artystów w Buongiorno za 1,8 tys. zł.
Zarządzenie prezydenta nie działa jednak wstecz. Dlatego, by można było wreszcie poznać, komu i za co konkretnie ratusz płacił w latach 2007 – 2011, potrzebny jest ten ostateczny i prawomocny wyrok sądu. Na to trzeba będzie jednak jeszcze poczekać. Sąd Najwyższy dopiero jesienią ma zdecydować, czy w ogóle zajmie się skargą kasacyjną ratusza.
Furtka budżetowa
Tymczasem szef komisji rewizyjnej Rady Warszawy Maciej Wyszyński (PO) wskazał ostatnio nowy sposób na uzyskanie informacji o umowach cywilnoprawnych. Zapytał o umowy podpisane w ubiegłym roku na Ursynowie w ramach kontrolowania realizacji budżetu za 2011 r. W tym trybie radni powinni otrzymać informacje jeszcze w maju.
Dlaczego akurat z tej dzielnicy radny domaga się informacji? Bo Ursynowem rządzi burmistrz z lokalnego stowarzyszenia Nasz Ursynów w koalicji z PiS. Tam Platforma najdotkliwiej odczuła porażkę po wyborach i teraz prowadzi z tamtejszym burmistrzem cichą wojnę.
Radny Jarosław Krajewski, który jest też wiceszefem komisji rewizyjnej, poszedł więc za przykładem Wyszyńskiego i zapytał o umowy z kolejnych dzielnic, w tym m.in. Śródmieścia, Mokotowa, Pragi-Północ, Pragi-Południe czy Bemowa.
– Jestem ciekawy, czy ta furtka budżetowa zadziała i otrzymamy dane z dzielnic – zastanawia się Krajewski.