Reklama
Rozwiń
Reklama

Publiczność sprzyja sędziom

Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska w rozmowie z "Rz" mówi m.in. o nagrywaniu rozpraw sądowych.

Publikacja: 02.01.2014 04:00

Polscy sędziowie różnie reagują na próby nagrywania rozprawy. ?Czy wobec tego prawodawca nie powinien jasno wypowiedzieć się ?w tej kwestii?

Bartosz Pilitowski: To zależy, jak rozumiemy prawo do udziału publiczności w rozprawach i w ogóle publiczny charakter procesu. Jawność postępowania sądowego to podstawowe prawo człowieka, zapisane w Konstytucji RP. Z tego prawa wynika, że proces można nagrywać. Jeśli proces ma być publiczny, otwarty, to co za różnica, czy publiczność się przygląda, przysłuchuje na żywo i tworzy notatki, czy przysłuchuje się ?i nagrywa...

Dlaczego więc tego nie doregulować, by sędziowie nie mieli wątpliwości, że proces można nagrywać?

Każde doregulowanie prawdopodobnie ograniczałyby ogólne przepisy. Prawodawca jeszcze wprowadziłby jakąś konieczność uzyskiwania zgody na nagrywanie czy inne niedogodności. Dlatego konieczność takiej deregulacji widzą przede wszystkim ci, którym możliwość nagrywania przebiegu rozpraw się nie podoba.

Dlaczego jawność procesu jest tak istotna?

Reklama
Reklama

Sędziowie poprzez szereg różnych instytucji mają zagwarantowaną niezawisłość: mają immunitet, są powoływani dożywotnio itd. W tych warunkach potrzebny jest jakiś mechanizm, który będzie równoważył tę ich daleko idącą niezależność. Społeczeństwo ?nie może zupełnie oddawać sądom kontroli nad tym, jak władza sądownicza jest wykonywana w imieniu społeczeństwa. Chodzi o to, by społeczeństwo miało podstawy do zaufania sądom, by mogło je szanować. ?To zaufanie w Polsce jest bardzo niskie.

Czyli sędziowie muszą czuć, że obywatele patrzą im na ręce, tak?

To ma być kontrola społeczna, ale rozumiana szeroko. Czyli to ma być też pozytywny sygnał dla sędziów, że społeczeństwo interesuje się ich pracą, że ktoś zwraca uwagę na to, że sędzia się stara, poważnie traktuje misję swojego zawodu. Dla dobrych sędziów obecność publiczności na sali sądowej jest czymś pożądanym, bo dzięki temu widzą, że obywatele doceniają ich pracę. Mogą pokazać, jak bezstronnie orzekają, jasno wyjaśniają skomplikowane kwestie proceduralne, zrozumiale uzasadniają wyrok. Naszym zdaniem publiczność na salach rozpraw jest czymś, co sprzyja sędziom, a nie im przeszkadza.

Jednak rzadko zdarzają się rozprawy, na które przychodzi ktoś spoza rodziny czy znajomych stron procesu.

Dlatego właśnie nasza fundacja stara się pozyskiwać w całej Polsce wolontariuszy, którzy chodzą na rozprawy, w których nie mają interesu, nie znają stron, po to, by te sprawy zyskały publiczny charakter i rzeczywiście były jawne – nie tylko w teorii, ale i w praktyce.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama