Były premier zastrzegł, że nie może mówić o szczegółach przesłuchania. Stwierdził jednak, że"to nie są łatwe chwile, powtarzające się wielogodzinne przesłuchania". Dodał, że przesłuchanie odbyło się w kulturalnej atmosferze. - Nie biją, jeszcze nie - skomentował żartem.
- Wyjaśniałem to publicznie wielokrotnie: nikt takiego zakazu (otwierania trumien) nie wydawał - powiedział Tusk, nawiązując do tematu przesłuchania. - O tym, w jaki sposób postępuje się w takich sytuacjach, precyzyjnie opisują procedury. One były wtedy i dzisiaj takie same. I dlatego nie należy politycznie wykorzystywać tej tragedii i przepisów prawa jako takiego młota na opozycję, czy oponentów, bo szczególnie w takiej sprawie nie powinno się tego robić - dodał.
Zdaniem szefa Rady Europejskiej wymiar sprawiedliwości ma służyć jako narzędzie przeciwko opozycji, a przesłuchanie ma wymiar polityczny. - Atmosfera i działania ustrojowe nie pozostawiają wątpliwości, że w intencji rządzących wymiar sprawiedliwości ma służyć jako narzędzie przeciwko konkurentom, opozycji czy ludziom, których się nie lubi - powiedział. - Obawiam się, że należę do tego grona - zauważył.
- Chcę powiedzieć jedno. Nie mam się czego bać i prezes Kaczyński mnie nie przestraszy, niezależnie od tego w jak zaciekły sposób spróbuje mnie zaatakować - skomentował.
- To, co widzę w oczach pana prezesa, i jego akolitów, to z całą pewnością jest to jakaś wielka namiętność, której finałem, czy której przedmiotem jest atak na mnie - podkreślił. - Znam pana Kaczyńskiego już dziesiątki lat i jego obsesje dotyczące konspiracji, spisków, znam bardzo dobrze, a dzisiaj także bardzo dotkliwie. Więc traktujcie to państwo raczej jako objaw pewnej obsesji, a nie jakąś logiczną, sensowną analizę polityczną - oświadczył.
Pytany o powrót do polskie polityki Tusk odpowiedział, że przed nim jeszcze ponad dwa lata pracy w Brukseli na stanowisku szefa Rady Europejskiej.
- Ja wiem, że cokolwiek dzisiaj robię, jest to oceniane także pod kątem ewentualnego powrotu politycznego i wyborów prezydenckich. Ciągle jestem bohaterem jakiś sondaży pozytywnych, negatywnych. Planowanie własnej kariery na pięć lat zostawiam panu Kaczyńskiemu, skoro czuje się w tym specjalistą. (...) Ja na to pytanie nie byłbym w stanie odpowiedzieć, a chcę być z państwem uczciwy - stwierdził.
Dodał, że współodpowiada za "europejską drogę Polski", a dzieją się w niej "bardzo, bardzo złe rzeczy". - Przyszłość europejska Polski staje dziś pod znakiem zapytania. Rozumiem emocje Polaków, którzy niepokoją się czy o sądy, czy o przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Z drugiej strony bardzo bym chciał, by kwestie przeszłości, kwestie Smoleńska, nie były tym, co odbierze ludziom pozytywną energię, tą do przodu - powiedział.
Śledztwo, w ramach którego przesłuchiwany był Tusk, dotyczy niedopełnienia obowiązków w kwietniu 2010 r. przez funkcjonariuszy publicznych, w tym przez ówczesnych prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Miało ono polegać na nieuczestniczeniu w sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, a także - wbrew obowiązującym przepisom Kodeksu postępowania karnego - na nieprzeprowadzeniu sekcji bezpośrednio po przewiezieniu ofiar do Polski.