Hasło tegorocznego EFNI Wiosna to „Wyzwolić potencjał, zbudować jutro”. W centrum uwagi znajdzie się promocja Polski w Europie i na świecie. Dlaczego chcecie się skupić właśnie na tym?
Z jednej strony mamy przekonanie, że jesteśmy w dobrym punkcie, bo 20. miejsce polskiej gospodarki na świecie przecież nie jest przypadkowe. Ale z drugiej strony jest to opinia wąskiego grona osób – i w Polsce, i na zewnątrz. Według badań tylko 14 proc. społeczeństwa wie i wierzy, że jesteśmy 20. gospodarką świata, a za granicą jest to pewnie jeszcze mniej. Aby to zmienić, nie wystarczą posty turystów w mediach społecznościowych, że odkrywają Polskę, jest tu czysto, bezpiecznie, są świetne restauracje itd. Potrzebna jest przemyślana narracja o tym, że trwa naprawdę złota era Polski. Dlatego podjęliśmy ten temat. Przy okazji widzę, że najwyraźniej jesteśmy bardzo bogatym krajem, bo wciąż odkrywam rzeczy niewiarygodne: instytucji, które mają w zadaniach promocję Polski, są dziesiątki. Wydają na ten cel ogromne pieniądze. Natomiast dzieje się to w sposób kompletnie nieskoordynowany i nieefektywny. Nie ma ustalonych celów: po co to robimy, w jakich krajach powinniśmy się promować, w jaki sposób i co chcemy osiągnąć.
Co oznacza dla nas to 20. miejsce Polski wśród gospodarek świata? Jak je wykorzystać, ale też jak dalej wzmacniać naszą pozycję, bo możemy ją szybko stracić, jeżeli osiądziemy na laurach.
Prof. Norman Davies, który otworzy EFNI Wiosna, na pewno nawiąże do tego, że w historii Polski mieliśmy już kilka takich złotych er i niekoniecznie je wykorzystaliśmy. Taki moment nie jest dany na zawsze. Powinniśmy go zagospodarować i na nim budować. Zawsze jest pytanie, co dalej. Czy obecne instrumenty wzrostu są wystarczające do tego, by naszą pozycję nie tylko utrzymać, ale też rozwijać się i może walczyć o wyższe miejsce, czy też nagle odkryjemy, że już niestety nie jesteśmy w dwudziestce. Dlatego część EFNI Wiosna będzie poświęcona właśnie nowym instrumentom wzrostu. To kwestie znane – innowacyjność, nowe umiejętności, które będą musieli mieć pracownicy, żeby się odnaleźć w nowym świecie. Będziemy mówić o cyfryzacji i inwestycjach. Chciałabym, by na EFNI Wiosna wybrzmiało to, co ciągle nie jest do końca uświadomione: w tym nowym świecie, zdominowanym przez technologie, sztuczną inteligencję, będzie wygrywać kreatywność. Wyczerpuje się potencjał dziedzin, takich jak przemysł, usługi czy rolnictwo, które tradycyjnie w ekonomii były postrzegane jako tworzące dochód narodowy, z którego można było finansować edukację, kulturę czy sport. Musimy zmienić ten paradygmat i zacząć myśleć, że nasze miejsce możemy utrzymać właśnie poprzez edukację, kulturę czy sport. To nie będzie proste, dlatego że u nas wygrywają twarde sposoby na zagospodarowanie dochodu narodowego. Ciągle bardziej chwalimy się tym, co widać: infrastrukturą, drogami – które są oczywiście bardzo potrzebne – niż tym, co jest bardziej ulotne, ale na dłuższą metę naprawdę daje szansę. Powinniśmy zdecydowanie zmienić myślenie o tym, jak kształtować strukturę PKB tak, żeby były warunki dla kreatywności i otwartości.
Znalezienie nowego potencjału w gospodarce jest ważne także ze względu na demografię. Jako atut, którego nie wykorzystujemy w pełni, od lat wskazuje pani wyrównanie pozycji płci w biznesie i administracji.
To ważny obszar, będzie mu nawet poświęcony osobny panel. Będę walczyć o zmiany, bo nie możemy sobie pozwolić na to, żeby marnować potencjał kobiet. 55 proc. z nich ma wyższe wykształcenie, a wśród mężczyzn jest to 35 proc. Podobne proporcje są na kolejnych szczeblach, np. w doktoratach. Aby to zmienić, musimy zwiększyć udział kobiet w miejscach, w których zapadają decyzje dotyczące projektów do realizacji i pieniędzy. Stąd argument o konieczności realizacji dyrektywy UE ws. tego, że musimy mieć przynajmniej 33 proc. kobiet w zarządach i radach nadzorczych spółek giełdowych i dużych spółek Skarbu Państwa. To nie kwestia ideologii, tylko czystej ekonomii. Kobiety są otwarte, kreatywne, dobrze wykształcone, a ciągle mamy system, który eliminuje je z miejsc, w których zapadają decyzje. Jeżeli zostaniemy z myśleniem, że zawsze mężczyźni mają w nich dominującą rolę, nigdy nie ruszymy do przodu. Polska w statystykach udziału kobiet w ciałach decyzyjnych w biznesie wygląda bardzo źle, jesteśmy na ostatnich miejscach w Europie. To po prostu wstyd.
W wyzwoleniu potencjału pomaga też uczenie się od innych. Lewiatan już od 25 lat jest na stałe w Brukseli. Dlaczego warto tam być, jak czerpać z doświadczeń na forum europejskim przy wzmacnianiu pozycji Polski?
Byliśmy pierwszą organizacją biznesu, która otworzyła biuro w Brukseli, i konsekwentnie staraliśmy się mieć wpływ na to, co dzieje się tam i w Strasburgu, ale też w stolicach krajów UE. To jedyna metoda na budowanie swojej pozycji. Trzeba codziennie budować relacje, szukać kompromisów, patrzeć, gdzie są nasze interesy, o które trzeba walczyć, a z czego można zrezygnować. Unia to ciągła walka interesów – nie ma w tym nic złego, tylko trzeba mieć świadomość, jaki ma się potencjał, czym można wygrywać. Ciągle jeszcze nie wykorzystujemy tu wszystkich możliwości. Ale mamy już doświadczenie wynikające z członkostwa w Unii i jesteśmy pilnymi uczniami. Teraz staramy się także naszym przyjaciołom i przyjaciółkom z Ukrainy pomóc w tym, by ich droga do Unii nie była tak trudna jak nasza. Na pewno będzie wiele obszarów, w których będziemy konkurować. Państwa „starej” Unii obawiały się naszej akcesji. Okazało się, że część biznesów, w krajach, które – wydawało się – zawsze będą od nas lepsze, przegrała w walce konkurencyjnej. Tak samo my pewnie będziemy przegrywać w niektórych kwestiach z Ukrainą. Ale musimy się uczyć walczyć o swoje i korzystać z naszego doświadczenia w identyfikowaniu obszarów, w których nasza pozycja będzie silniejsza.
„Rzeczpospolita” jest partnerem EFNI Wiosna