Materiał powstał we współpracy z Konfederacją Lewiatan
Jakie jest główne przesłanie tegorocznej wiosennej edycji Europejskiego Forum Nowych Idei?
Wyzwolić potencjał, zbudować jutro. To już druga wiosenna edycja Europejskiego Forum Nowych Idei, które od 15 lat organizujemy w Sopocie, i nasze drugie spotkanie w Warszawie. Jak podczas wszystkich edycji, dyskutujemy o przyszłości – bardziej o tym, co wydarzy się za jakiś czas, niż o bieżących wyzwaniach.
O jakiej perspektywie czasowej mówimy?
Zarówno krótko, jak i długoterminowej, choć nie określamy jej wprost. W przypadku polskiej gospodarki staramy się patrzeć bardziej w dłuższym horyzoncie. Ta edycja EFNI jest szczególna, bo dotyczy nie tylko gospodarki, ale szerzej – Polski i jej wizerunku.
Zastanawiamy się, jak wykorzystać pozytywne zmiany ostatnich 35 lat. Niewątpliwie jesteśmy krajem sukcesu – mówią o tym zarówno prezydent Karol Nawrocki, jak i premier Donald Tusk, określając obecny etap jako „złoty wiek” rozwoju Polski. Ten okres trzeba docenić, ale też nauczyć się o nim mówić, chwalić również za granicą.
Jednocześnie powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie chcemy być za 5, 10 czy 20 lat. Dotychczasowe naturalne silniki wzrostu powoli się wyczerpują. Musimy to dostrzec i nauczyć się budować nową narrację o Polsce – zarówno wewnętrznie, jak i na zewnątrz.
Chcemy zdyskontować ten sukces, ale gdzie zatem Polska powinna być za kilkanaście lat?
Nasze ambicje odpowiadają skali gospodarki – jesteśmy dwudziestą gospodarką świata i należymy do najszybciej rosnących w Europie. Jednak jako przedsiębiorca patrzę na to z dłuższej perspektywy. Nie wystarczy cieszyć się tym, co jest dziś – trzeba widzieć wyzwania, a tych nie brakuje. Konkurencyjność gospodarki europejskiej, a więc i polskiej, słabnie. Kluczowe są koszty energii. Musimy przeprowadzić mądrą transformację energetyczną. Do tego dochodzą wyzwania geopolityczne: pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie. Świat staje się coraz mniej przewidywalny i musimy się do tego dostosować.
Wojna w Ukrainie zmieniła podejście do bezpieczeństwa. Polska wydaje już 5 proc. PKB na obronność. Jak to wykorzystać gospodarczo?
To bardzo ważne, by te wydatki nie zwiększały wyłącznie zadłużenia, ale także napędzały gospodarkę. Kluczowy jest tzw. local content – czyli jak największy udział polskich firm w realizacji inwestycji, zarówno w przemyśle zbrojeniowym, jak i energetyce.
Zabiegamy o to, by w tych projektach uczestniczyły nie tylko spółki państwowe, ale przede wszystkim firmy prywatne. To może być jeden z istotnych motorów dalszego wzrostu.
Z debaty na EFNI wynika, że Polska ma szansę stać się hubem przemysłu obronnego w regionie. Podziela pan tę opinię?
Wnioski z dyskusji podczas EFNI są jednoznaczne – mamy ogromny potencjał, by być jednym z liderów w Europie. Skala inwestycji jest bezprecedensowa – mówimy o ponad 200 mld zł już w 2026 roku.
Nasze położenie geograficzne – bliskość Ukrainy i Rosji – dodatkowo mobilizuje. Im lepiej przygotujemy się jako państwo i gospodarka, tym większe szanse, że konflikt nas nie dotknie. Silna, odporna gospodarka jest elementem bezpieczeństwa.
Na koniec zapytam o deregulację, to coraz głośniejszy temat, także na poziomie europejskim.
Rok 2025 był przełomowy. Inicjatywa premiera Donalda Tuska i włączenie przedsiębiorców, w tym Konfederacji Lewiatan, to bardzo ważny krok. Największym osiągnięciem jest jednak coś innego – polityczna zgoda, że deregulacja jest potrzebna. To rzadkość w Polsce, by tak ważny temat nie był przedmiotem sporu politycznego.
Dla nas kluczowe jest jednak to, by deregulacja nie była jednorazową akcją, lecz stałym elementem funkcjonowania państwa. Postulujemy, aby została wpisana do systemu prawnego – jako obowiązek instytucji publicznych. Potrzebny jest stały zespół, który będzie identyfikował i usuwał zbędne przepisy.
Podobne głosy płyną już nawet z Parlamentu Europejskiego. Tu na EFNI w jednej z debat europoseł Krzysztof Hetman mocno opowiedział się za realną deregulacją.
Zgadzam się w pełni z opinią europosła Krzysztofa Hetmana – przepisów jest po prostu za dużo. A trzeba pamiętać, że znaczna część polskiego prawa powstaje dziś na poziomie unijnym.
Jestem zwolennikiem Unii Europejskiej i aktywnej roli Polski w jej kształtowaniu. Powinniśmy być jednym z liderów – nie tylko krytykować, ale też proponować rozwiązania i brać za nie odpowiedzialność.
Problemem jest jednak narastająca biurokracja, która ogranicza konkurencyjność europejskich firm wobec USA czy Chin. Musimy zrobić więcej, by regulacje nie były barierą, lecz wsparciem dla rozwoju gospodarki.
Materiał powstał we współpracy z Konfederacją Lewiatan